Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Mig

(58 albums)
sort by albums on one page
recording period
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trancelation

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trancelation

    To chyba najbardziej nietypowa płyta projektu Richard Wahnfried. Klaus Schulze, tym razem w towarzystwie U. W. Überschalla i Georga Stettnera przygotował album oscylujący między estetyką bardzo ambitnego lounge’u, drum’n’bass oraz pogmatwanego trance’u, na dodatek dosłownie kipiący najróżniejszymi samplami. Jest to płyta bardzo eklektyczna, żartobliwa, nastroje zmieniają się tutaj w niemalże nerwowy sposób – tym ciekawsze okazują się kolejne przesłuchania. Trzeba przyznać, iż w całej dyskografii Wahnfrieda jest to album najmniej konwencjonalny, niemalże nie kojarzący się ze stylistyką Klausa Schulze. Najwięcej typowo schulzeańskiej atmosfery ocalało w bardzo urzekającym utworze „I like to do something for You“, który z powodzeniem mógłby zastąpić któryś z remiksów na drugiej płycie starego wydania „Are You Sequenced?“ – pozostałe utwory to jedyny w swoim rodzaju melanż strzępków brzmień typowych dla KS oraz elementów najdziwniej zestawianych stylów. Co ciekawe, album ten co najwyżej przy pierwszym spotkaniu może wydawać się niespójny; kolejne przesłuchania utwierdzają Odbiorcę w przekonaniu, iż każdy element tej arcyskomplikowanej układanki znalazł dokładnie odpowiednie dla siebie miejsce, a wszystkie porozrzucane tu sample oddziałują na pamięć jeszcze natrętniej niż najbardziej wpadające w ucho melodie: słuchając „Trancelation“ kolejny raz nie podśpiewuje się powyginanych tutaj w rozmaite strony motywów melodycznych, tylko bardzo przemyślnie poupychane tutaj wszelkie „niemuzyczne“ elementy! Bardzo ciekawie słucha się spokojniejszych fragmentów płyty, jak leniwe „Abyss“ otwierające przed Słuchaczem puste, pełne uśpionych sygnalizatorów świetlnych ulice letnim wieczorem po deszczu, albo przyczajone, wieloplanowe „Future World 2“. Pojawia się też wyrafinowany chill-out o orientalnym posmaku (trzy utwory finałowe). Jedynym lekkim nieporozumieniem wydaje się być piosenka „Duel“, której od strony kompozycyjno-aranżacyjnej nic nie brakuje (zdaje się zapowiadać późniejsze nagrania KS z Solar Moon), która jednak wydaje się sprawiać kłopoty wokaliście, jakby nie mogącemu się zdecydować, czy ma naśladować Bryana Ferry, czy Chrisa de Burgh, czy Adriana Belew, a faktycznie po prostu nie umiejącemu śpiewać. Okazuje się, że to Marian Gold, który w Alphaville przecież nie miał problemów ze słuchem… Tak czy inaczej jest jednak „Trancelation“ ogromnie interesującą płytą i istnym arcydziełem samplingu.
    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Timbres of Ice

    Klaus Schulze | Timbres of Ice

    To chyba najbardziej nostalgiczna część zestawu Contemporary Works 2. Miękkie dźwięki rozimprowizowanej gitary klasycznej prowadzą słuchacza do ponad 41-minutowej impresji They Shut Him Out Of Paradise, w której partia wokalna wyraża niemal wszystkie możliwe stany emocjonalne, a tło stanowi rozchwiany puls subtelnie parafrazujący motyw piątej części suity Set the Controls for the Heart of the Mother, balansujący między systemem dur i moll. Finałowy epizod płyty to najmroczniejszy jej fragment: kleiste ziarna syntezatorowych dźwięków rozsypują się w posępnych improwizacjach, punktowanych niespokojnym rytmem i przeplatanych oddalonymi recytacjami, rodzącymi się na początku tego utworu z ponurej, nisko intonowanej obrzędowej pieśni. Tytuł utworu nie brzmi zbyt optymistycznie w towarzystwie zamyślonych, mrocznych dźwięków - Die Prophezeihung erfüllt sich.

    I.W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Cocooning

    Klaus Schulze | Cocooning

    Ta płyta jest utrzymana w podobnym nastroju spokojnego zadumania, co tom drugi, "Timbres of Ice". Głębokie, rewelacyjnie zmieszane na schulzeańskiej palecie dźwięki otwierają cały album, otwierając drogę wspaniałej impresji snutej przez oniryczną, miękką gitarę klasyczną. Później na główny plan wkrada się wiolonczela, przykrywana przez rozpościerające się wszędzie syntezatorowe płaszczyzny przywołujące od razu skojarzenia z introdukcją do tomu 3., "Another Green Mile". Oczywiście nie zabraknie miejsca dla wokalizy "narratora", przewodnika po całym wydawnictwie. Na wysokości połowy płyty ustabilizuje się jeden motyw przewodni, który będzie poddawany wariacjom i transformacjom brzmieniowym oraz tonalnym już do samego końca krążka. Jako główny aktor pojawi się nawet zaskakująca nieco gitara o barwie podobnej jak w kompozycji "Flexible" ("Dreams", 1986) - potem temat podjęty zostanie znów przez instrumenty klawiszowe, aż na placu pozostanie tylko samotna, wijąca się w różnych kierunkach improwizacja pozbawiona tła (takim rozwiązaniem wielokrotnie kończono suity zdobiące kolejne tomy serii "TDSOTM"). Nie trzeba dodawać, że słuchacz przez tyle minut oscylacji wokół miękkiego, kojącego tematu w ogóle nie odczuje znużenia…
    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Utwory zaaranżowane są bardzo precyzyjnie i wieloplanowo, rozwiązania harmoniczne i brzmieniowe są śmiałe i oryginalne. Znalazło się tu miejsce dla niepokojącej, zamglonej, intrygującej melodycznie suity przypominającej nastrojem trzecią część kompozycji Phantom Heart Brother z trzeciego tomu cyklu The Dark Side Of The Moog; nie zabrakło głębokiego basu, nostalgicznych melotronowych ech, ciągnących się dwudźwięków niczym z płyty Dig It... Ostatni zaś utwór zawiera partię wokalną kojarzącą się istotnie raczej z dokonaniami sygnowanymi

    Wahnfried

    niż z "piosenkami" z solowych wcześniejszych płyt

    Klausa Schulze

    .

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Swoistą introdukcją do niniejszej płyty był już do pewnego stopnia album En=Trance (1987) - Klaus Schulze przedstawił tam kunsztowne wielogłosowe kompozycje o nieco bardziej "zamkniętym", "podziemnym" charakterze niż na wcześniejszych płytach. Do tych brzmień nawiązuje w warstwie melodyczno-aranżacyjnej płyta Miditerranean Pads, pojawia się tu jednak przede wszystkim nowy element: stosowane z wielkim wyczuciem i niezrównaną fantazją sample. Muzyka proponowana na niniejszym albumie otworzyła furtkę brzmieniom wypełniającym kolejne płyty: Beyond Recall, Royal Festival Hall, The Dome Event, jednak najpełniej i najdoskonalej brzmi chyba właśnie ta produkcja z 1990 roku. Pierwszy utwór, Decent Changes, nosi tytuł adekwatny do zawartości: niektórzy miłośnicy typowo schulzeańskiej muzyki mogli na pewno dziwić się, że Miditerranean Pads jest dziełem tego samego artysty, który stworzył albumy Timewind, Dune czy nawet Dreams. Uważne wsłuchanie się pozwala jednak wytropić wyznaczniki typowego, niepodrabialnego, schulzeańskiego stylu: wyrafinowane aranżacje, potężnie grzmiące ostinata (przyprawione już inaczej niż na starszych płytach, ale skomponowane z taką samą swadą), płynne modulacje brzmieniowe i przeskoki tonacyjne... Muzyka wrze i kipi niebywałą energią, a rozparcelowanie kompozycji na niezliczoną ilość motywów, wtrąceń, ornamentów i podjęć tematu w ogóle nie zaciemnia jej przemyślanego przebiegu. Nadal jest to muzyka tworzona intuicyjnie, otwierająca przed słuchaczem niedopowiedziane, czekające na uzupełnienie struktury, ale jednocześnie brzmi tak, jakby każdy najulotniejszy nawet ton pojawiał się na określonym miejscu z niewiarygodną, matematyczną precyzją. Koniecznie trzeba wspomnieć o fragmencie wykwitającym ze skomplikowanych struktur tej kompozycji mniej więcej w połowie jej trwania: długie, przejmujące plamy instrumentów klawiszowych wybrzmiewają rozimprowizowanymi ornamentami, prowadzącymi do kolejnego wylania posępnych, klawiszowych fal. Ten moment najsilniej kojarzy się z dawniejszymi kompozycjami i pozwala mieć pewność, iż Klaus Schulze w najmniejszym stopniu nie stracił swej muzycznej wrażliwości.
    Kompozycja tytułowa to spokojna, rozświetlana ponurymi brązami i żółcieniami odległych świateł czarna toń, po której rozchodzą się kręgi żeńskiej wokalizy skontrastowane ze swobodnymi ornamentami fortepianowymi. Ten utwór robi wystarczające wrażenie nawet w pięciominutowej odsłonie prezentowanej na składance 2001, cóż dopiero powiedzieć o pełnym formacie tej impresji. Co do nastroju, utworowi temu najbliżej chyba do zamyślonej, onirycznej kompozycji Dresden Three z dwupłytowego albumu Dresden Performance. W charakterze ciekawostki dodać można, iż partię wokalną wykonuje Elfi Schulze, żona artysty.
    Płytę wieńczy 25-minutowa dynamiczna suita Percussion Planante. Wyjątkowo atrakcyjnie brzmi tutaj masywne klawiszowe tło, wyjątkowo udanie brzmią akcenty fortepianowe kładzione z pasją i żarliwością. Intrygują fragmenty, w których wszelkie instrumenty klawiszowe usuwają się w cień, pozostawiając światła reflektorów skierowane tylko na melanż brzmień perkusyjnych. Słychać bez wątpienia, iż nie jest to już taki sam Klaus Schulze co niegdyś... ale pod względem wrażliwości, siły wyrazu i swoistej malarskości jest to nadal TEN sam Klaus Schulze...

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance Appeal

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance Appeal

    To z pewnością jedna z najbardziej "podskórnych" wypowiedzi Richarda Wahnfrieda - rytmy kiełkują tutaj powoli, niespiesznie, nie wypuszczając naraz zbyt wielu odnóg; pierwszoplanowe dźwięki ostrożnie i podejrzliwie skanując otoczenie, i tak wyłapując przez oddalone peryskopy coraz to inne, głośne, znienacka wyrastające w polu widzenia sample. Doprawdy trudno lepiej mi opisać rzeczywistość szkicowaną szczególnie w drugiej impresji na albumie, Bizarre, ale podobny nastrój dominuje z grubsza na całej płycie. Utworu Rubbish raczej nie powstydziłby się Aphex Twin: tło znów jest podejrzliwe, minimalistyczne, zachowawcze, tymczasem na pierwszym planie dochodzi do ekspresywnego bombardowania muzycznej przestrzeni beatami i rozregulowanymi stukotami. Pojawia się tutaj ponadto jedna z najbardziej przejmujących melodii albumu, przyniesiona przez podmuchy egzotycznego aerofonu. Angel Heart jest pierwszym utworem, w którym do głosu dochodzi tak esencjonalne dla KS mżące sekwencjonowanie, tutaj otrzymuje ono jednak zaskakujący, nowoczesny posmak laptopowego IDM przy skręconych do minimum głośności beatach. So What? stanowi kolejną wyprawę w rejony ulubione przez Aphex Twina, a jednocześnie nie zabrakło tutaj miejsca na atmosferę wyczarowaną przez Klausa Schulze na albumie En=Trance. Kolejne utwory w imponujący sposób balansują na granicy eksperymentalnych kompozycji i prowokujących tonicznych szkiców, nie przestając przy tym tchnąć atmosferą dość jednak typową dla Schulzego. A Chilly Fiesta to z kolei porcja głębokich basów i smutnie zamyślonych improwizacji utrzymanych w humorze przepełniającym Le Moulin de Daudet. Psychedelic Clubbing, jeden z najlepszych utworów w zestawie, ma wiele wspólnego z motorycznymi partiami A Saucerful of Ambience (TDSOTM II, wraz z P. Namlookiem). Le Sleep des Animaux to schulzeański przyczynek do skradającego się click-ambientu... a bonusowy utwór Marooned to trzynastominutowy melanż "zdekodowanych" na harmoniczny język muzycznych skarg typowych dla Esoteric Goody oraz posępnych wyiskrzeń nieco w stylu pierwszego Oxygene Jean-Michel Jarre'a. Prawdopodobnie jedna z najmniej przystępnych, za to najbardziej fascynujących pozycji opublikowanych pod pseudonimem Richarda Wahnfrieda.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Virtual Outback

    Klaus Schulze | Virtual Outback

    Wznowienie pierwszego krążka pięciopłytowego boksu Contemporary Works II, wzbogacone o utwór dodatkowy. 65-minutowa kompozycja The Theme: The Rhodes Elegy to bez wątpienia jeden z najbardziej fascynujących schulzeańskich pejzaży dźwiękowych. Pojawia się tutaj miękki, nostalgiczny temat trawestowany również w miniaturze Manikin Jubilee oraz w pierwszej części suity Schulzego i Namlooka Set the Controls for the Heart of the Mother (DSOM IX) - tym razem zostaje on doprawdy barokowo rozbudowany, a użycie słowa "barokowo" okaże się o tyle nieprzypadkowe, iż w instrumentarium pojawia się w jednej z głównych ról omszały, posępny, melancholijny obój. Klausowi Schulze z miejsca udaje się wyczarować nastrój niczym z "Krajobrazu Toledo" El Greco; wariacje na temat głównego wątku przypływają do Słuchacza niczym z pachnącego świeżym tynkiem oraz deszczem snu. Mniej więcej w połowie utworu główny motyw podchwycony zostaje przez fenomenalnie przybrudzoną i "skradająco" miaukliwą gitarę elektryczną, pozwalając pomyśleć o nastrojowych pasażach Ash Ra Tempel. Dodatkową atrakcją krążka jest bonus w postaci kompozycji Chinese Ears, wziętej z limitowanej jedynie do 333 egzemplarzy szóstej płyty boksu CW II. Mamy tutaj perliste ostinata i akordowe westchnienia utrzymane jednocześnie w nastroju kilku porozrzucanych na przestrzeni Contemporary Works I i II utworów: Klaus Schulze bawi się wykorzystanymi już raz w ramach boksu brzmieniami i sampluje je ze swadą i genialnym wyczuciem, tkając nowe motywy, które na dodatek lekko przyprawione zostają rzeczywiście orientalnym kolorytem. Miejmy nadzieję, że pozostałe trzy utwory z limitowanej płytki Chinese Eyes również doczekają się wznowienia jako bonusy do regularnych płyt...!

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Le Moulin de Daudet

    Klaus Schulze | Le Moulin de Daudet

    Koncertowe wydawnictwa Royal Festival Hall i The Dome Event ukazały nieco inne oblicze Klausa Schulze: jako kompozytor i konstruktor muzycznych wątków artysta powrócił w dużym stopniu do stylistyki rozwiniętej w latach siedemdziesiątych, jako aranżer poszedł jednak jeszcze dalej przed siebie ścieżką wyznaczoną przez płyty En=Trance i Beyond Recall: sekwencyjne pasaże brzmią bardzo sterylnie i sucho, a często powracającym elementem są różnorakie sample. Płyta studyjna Le Moulin de Daudet zawierająca muzykę filmową jest kolejnym elementem w tej układance, od początku jednak zwraca uwagę jej charakterystyczna ascetyczność w porównaniu z albumami koncertowymi, o których piszę. Właśnie za sprawą tej specyficznej skromności w zagospodarowywaniu planu dźwiękowego udaje się Klausowi Schulze uzyskać fantastyczną głębię i wielką siłę malarsko-sugestywnego wyrazu. Wątki snute przez brzmienia pojedynczych instrumentów ścielą się długimi, pociągłymi kreskami w lapidarny sposób oddającymi ducha każdego z zamieszczonych tu (króciutkich) epizodów; w ich cieniu z wielkim wyczuciem przestrzeni i nastroju Schulze czasami dorzuca dodatkowe pogłosy, czasami poboczną ścieżkę snutą przez instrument o innej barwie, czasami frapujące sample głosowe i perkusyjne… Niewątpliwie słychać tu wielką inwencję melodyczną. Wiele utworów brzmi jak skończone (choć nader miniaturowe) kompozycje, nie brakuje jednak im iskry, jaką daje skłonność do improwizowania. Dźwięków jest dokładnie tyle, ile wymaga atmosfera danej impresji, ani mniej, ani więcej. Mimo zwartości i wręcz lapidarności niektórych utworów nie ma mowy o banalności brzmieniowo-melodycznej. Gdy czasami przypomniany zostaje motyw z schulzeańskiej przeszłości, odżywa on w nader fascynujących barwach i odsyła do innych niż niegdyś wizualizacyjnych skojarzeń: interesującym przykładem jest miniatura Folk Dance, zbudowana na figurze przewijającej się przez kompozycję Cellistica (Audentity, 1983), wykorzystanej zresztą też w A Classical Move (Dreams, 1986) i we fragmentach nagrań koncertowych...
    Ta muzyka znakomicie koresponduje z nastrojem tajemniczych holenderskich pejzaży, pozostawiając obserwatorowi mnóstwo miejsca na interpretację i dopowiedzenie pointy, a jednocześnie satysfakcjonując go niepowtarzalnym nastrojem, czymś trudno uchwytnym i zdefiniowalnym a jednocześnie podstawowym dla dobrego utworu. Być może lepiej byłoby zamieszczone tu impresje porównać z grafikami, lekko i miękko skreślonymi sugestywnymi rysunkami, podczas gdy momentami trochę przeładowane brzmieniowo albumy Royal Festival Hall lub The Dome Event odpowiadałyby monumentalnemu połączeniu malarstwa i rzeźby...
    Na zakończenie ciekawostka: akordy przesypujące się przez utwory nr 16 i 18 niesamowicie silnie kojarzą się z akordami otwierającymi utwór We'll never die (1986) Mylene Farmer (w wersji zamieszczonej na Dance Remixes, 1993), co jest tym bardziej interesujące, że nie są to regularne akordy prostego typu dur-moll, tylko skomplikowane, a przy tym bardzo wyraziste, nieczęsto spotykane kombinacje tonów. Nie wiem, czy to przypadkowa wyprawa na podobny teren, czy też może zamierzone nawiązanie (możliwe zresztą, że to Laurent Boutonnat raz po raz ulega pokusie przejmowania kilku odcieni z palety schulzeańskiej), ale jako miłośnika muzyki L. Boutonnata i M. Farmer niezwykle mnie ucieszyło sięgnięcie przez Klausa Schulze po tak akurat brzmiące wiązki dźwięków...


    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Crime of Suspense

    Klaus Schulze | Crime of Suspense

    Po wznowionej jako pojedynczy album pozycji Vanity Of Sounds doczekaliśmy się reedycji następnego zbioru nagrań z obszernego boxu Contemporary Works. Proponowana tutaj muzyka ma sporo wspólnego z impresjami wypełniającymi album Are You Sequenced?, ale jednak jest bardziej stonowana, wyciszona, może ponadto melancholijna? Takie wrażenie wywołują obie długie kompozycje, w których artyście towarzyszy Julia Messenger o ciekawej barwie głosu: Good Old 4 On The Floor i Overchill. Nawiasem mówiąc, ten drugi utwór może przy pierwszych przesłuchaniach sprawiać wrażenie czegoś w rodzaju "wolnego remiksu" tej pierwszej kompozycji, co przydaje płycie spójności i wyrazistszego kolorytu. Umieszczony między wspomnianymi utworami J.E.M. to z kolei bardzo oryginalna impresja w stylu ethno, z niezwykle jaskrawo zabarwioną, karkołomną partią fletową oraz kipiącym sekwencerem i prawdziwie breakbeatowym rytmem odsuniętym w tło. Jeśli Klaus Schulze nagrywa "impresję w stylu ethno", nie należy oczywiście spodziewać się tandetnych przewidywalnych rozwiązań, tylko zupełnie nowej jakości; słowem "ethno" posłużyłem się jedynie dla przybliżenia charakteru kompozycji, ponieważ nie znalazłem bardziej obrazowego w istniejącej terminologii… Podsumowując, jest to jeden z tych albumów Klasu Schulze, który prawdopodobnie nie wpadnie w ucho natychmiast, ale za to z pewnością zyska bardzo dużo przy każdym kolejnym uważnym przesłuchaniu. Dodatkową atrakcją są dwa dodane utwory, Ruins i Castles, pochodzące z dziesiątej płyty boxu Contemporary Works (zbierającej alternatywne miksy utworów z tego wydawnictwa, skrócone wersje oraz nieopublikowane nagrania z sesji z dwoma utworami nagranymi przez Klasua Schulze z Solar Moon System na czele). Te dwie dodatkowe impresje zaczerpnięte zostały ze specjalnej promocyjnej wersji dziesiątego krążka Contemporary Works, na której kolejne utwory nie zostały połączone w całość, tylko umieszczone oddzielnie, dzięki czemu słyszymy w pełnej wersji introdukcję oraz końcówkę każdego z nich (na oryginalnej 10. płycie każda końcówka zazębiała się z początkiem następnego utworu). Ruins oraz Castles, podobnie jak główny materiał z płyty The Crime Of Suspense, też nie wpadają w ucho natychmiast, ale mają niepowtarzalny nastrój korespondujący z atmosferą malowideł holenderskich, który można odkryć przy kolejnych powrotach do całej płyty i coraz uważniejszych przesłuchaniach.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Angst (deluxe)

    Klaus Schulze | Angst (deluxe)

    Ta płyta otwiera swoisty cykl albumów Klausa Schulze: albumów zawierających kilka krótszych, bardziej zwartych kompozycji ożywionych zagęszczoną fakturą rytmiczną. Pierwsza kompozycja, Freeze, to kontynuacja jednego z wątków rozbudowanej suity Sebastian im Traum z albumu Audentity. Aranżacja jest nawet dość podobna: dominują chłodne, wibrafonowe kryształki, lśniące pomiędzy smutnymi plamami oddalonego fortepianu.
    Pain brzmi najbardziej "przebojowo" (4-minutowy wycinek tego właśnie utworu reprezentuje zresztą album Angst na składance pt. 2001) i już po pierwszym wysłuchaniu płyty najbardziej pozostaje w pamięci. Melodyjna alternacja mollowych i durowych akordów zamarkowuje akcenty, a w dialog z tymi akordami wchodzą na tle pulsującego ostinata smużki syntezatorowego "dymu", ciągnące się w nieregularne motywy w dość wysokich rejestrach. Rozedrgany akompaniament odsunie się na moment w dal, po czym powróci wraz z wyrazistym perkusyjnym rytmem. Ten fragment potrwa przez chwilę, po czym zacznie ubywać instrumentów na scenie - najpierw z powrotem zniknie perkusja, potem zaś ostinato, pozostawiając tylko snującą się, frapująco brzmiącą mgłę. Na późniejszej płycie Inter*Face Klaus Schulze podobnie skonstruuje utwór The Beat Planante, rezerwując w jego środkowej części miejsce na największą ilość brzmień perkusyjnych i zdecydowany rytm. W Memory rozbrzmiewa temat tytułowego utworu z płyty Drive Inn - tamta motoryczna impresja tu brzmi niemal eterycznie, rozpisana na wibrafonowe brzmienia w duchu Freeze oraz na dźwięki kojarzące się z fletnią pana (choć zapewne wygenerowane z innego urządzenia). Surrender zaś dla odmiany to najbardziej natarczywa partia perkusyjna, hipnotyzująca, otwierająca zdecydowanym ruchem kolejne wyimaginowane bariery ciszy i wdzierająca się do kolejnych bezdźwięcznych pomieszczeń, by wypełnić je swym stukotem.
    Najdłuższy utwór to wieńczący płytę Beyond. Na tle transowych uderzeń perkusji kipi i skwierczy elektroniczny podkład, wijący się i zacieśniający, a gdzieś w oddali nastepują po sobie nostalgiczne chmary akordów, kojarzące się z oglądanymi przez szkło oddalające ścianami deszczu. Dodatkowy utwór nosi tytuł pasujący nastrojem do pozostałych propozycji z oryginalnej płyty Angst: Silent Survivor. W książeczce dołączonej do digipacku zamieszczone jest jednak znacznie bardziej prozaiczne wyjaśnienie "mistycyzującego" tytułu. Utwór pochodzi z 1984 roku i aż do teraz przeleżał spokojnie w pudle z taśmami Klasua Schulze - "przetrwał cicho" do dzisiejszego dnia. To ponad półgodzinne nagranie przynosi wspaniałe, dynamiczne sekwencje, przyprawione charakterystycznymi schulzeańskimi dysonansami, interpolacjami tonicznymi i niecodziennymi efektami brzmieniowymi. Słychać tutaj echo sesji Audentity, Drive Inn oraz oczywiście Angst, ale nie można powiedzieć, by Silent Survivor nie wnosił nic nowego w obraz artysty w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Przede wszystkim fascynujący okazuje się tu przebieg splatania dynamicznej ścieżki sekwencerowej o klarownym rytmie i wyrazistej tonacji z tłem, w którym nie zabrakło miejsca dla najbardziej abstrakcyjnych i atonalnych elektronicznych wysączeń i wyładowań. Cały utwór oscyluje wokół jednego z ulubionych motywów Klasua Schulze, polegającego na przeplataniu akordu (n)-moll z akordem (n-1 ton)-Dur i po raz kolejny okazuje się, jak wiele nastroju i nowych barw można oddać w wariacjach na stosunkowo prosty temat. Im bardziej utwór się rozwija, tym więcej znajdzie się w jego polu "przeszkadzających", burzących harmonię dźwięków. Podobno Silent Survivor znajdował się na taśmie opatrzonej napisem "muzyka baletowa" - dla tych, którzy znają już cztery tomy "muzyki baletowej" Klasua Schulze z dzieła Contemporary Works, utwór dodany do reedycji Angst stanowić będzie nader ciekawe uzupełnienie eterycznych i onirycznych kompozycji o wymiar prawdziwie eksplozywny: Silent Survivor jest po prostu jednym z najbardziej ekspresywnych utworów Klasua Schulze w latach osiemdziesiątych, co w połączeniu z charakterystyczną dla albumu Audentity specyficzną "klinicznością brzmienia" zapewnia niesamowity efekt.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR