Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Hearts of Space

(24 albums)
123 Next page Last page
sort by albums on one page
recording period
  • Kevin Braheny | Lullaby for the Hearts of Space

    Kevin Braheny | Lullaby for the Hearts of Space

    Lullaby For The Heart Of Space swoją premierę miał w 1980 roku, na kasecie magnetofonowej. Aż do roku 2017 ten materiał istniał jedynie na tym nośniku. A przecież dziś to żelazna pozycja muzyki ambient. Gdy wytwórnia Hearts Of Space postanowiła wypełnić w końcu tę wydawniczą lukę, Braheny postawił warunek że wersja CD ukaże się wtedy, gdy z rynku zniknie wcześniejszy nakład. Drugim powodem było też niezadowolenie samego Braheny'ego, który nie do końca był przekonany do ostatecznych rezultatów. Lullaby For The… to muzyka chwili, w pełni improwizowana i tworzona na gorąco. Braheny w kreacji owych dźwiękowych obrazów, użył modularnego syntezatora Mighty Serge. Mamy tu tylko dwie długie kompozycje, tytułową i After I Said Goodnight. Tkane z wolna muzyczne klisze, są czymś w rodzaju sennych impresji. Nie tyleż rozbuchanych, co raczej skłaniających do głębszych refleksji. Braheny znakomicie balansuje tu pomiędzy nastrojowymi pejzażami a… ciszą, tym samym oddając słuchacza w niewolę owych abstrakcyjnych klisz, które wyrastają z ambientowej szkoły Briana Eno. Ważna lekcja elektronicznej muzyki tła, która po latach wreszcie ukazała się na cyfrowym nośniku.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    20,55 EUR
  • Constance Demby | Spirit Trance

    Constance Demby | Spirit Trance

    Constance Demby urodziła się w Oakland w Kalifornii. Już w dzieciństwie grała na pianinie, w liceum założyła zespół jazzowy. Uznawana jest za jedną z najlepszych multiinstrumentalistek, gra na tak niecodziennych instrumentach jak: koto, ch' eng, herpeleck. Jednak nade wszystko pochłania ją tworzenie elektronicznej muzyki kosmicznej. Już na początku lat '80 nosiła w sobie ten zamysł. Jednak dopiero rewolucje w technice rejestracji dźwięku, niejako zmaterializowały jej marzenia. Płyta Spirit Trance ma charakter wybiórczy, choć daleki od etosu komercyjnych kompilacji. W dużej mierze zawiera ścieżki fragmenty ścieżek do filmów. Już otwierający całość utwór Legend, to mały fragment soundtracku do nigdy niezrealizowanego obrazu o Jamesie Deanie "James Dean - American Legend". Dalej mamy utwory do filmu "I Am", to wielopoziomowa podróż która dociera w czasie i przestrzeni do momentu powstania kosmosu, ziemi, tworzenia się życia, systemów religijnych i historii. Wszystko to jest spowite kosmiczną elektroniką pani Demby, która nierzadko odwołuje się do estetyki ambient. Artystka nie omieszkuje się nawet zacytować słynnego Ave Maria, Schuberta. Mimo iż to niejako nagrania z szuflady, to całkiem udany bilet wstępu do jej świata.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,07 EUR
  • Steve Roach | On This Planet

    Steve Roach | On This Planet


    Steve Roach to moim zdaniem klasyczny przedstawiciel dobrej muzyki elektronicznej. On This Planet to płyta będąca inspiracją koncertów Roacha. Na płycie znajdziemy bardzo przestrzenne kompozycje budowane przez instrumenty elektroniczne. Są rytmy wybijane na przeróżnych instrumentach perkusyjnych i tworzone przez instrumentarium elektroniczne. Pojawiają się bardzo subtelnie głosy. Moim zdaniem na tej płycie znajduje się jeden ze sztandarowych utworów Roacha. To temat tytułowy-instrumenty elektroniczne znakomicie budują nastrój niesamowitości, a wiodącym tematem jest rytm wybijany przez Roacha na bębenkach. Znakomita kompozycja. Zresztą Roach na wielu płytach udowadnia, że jest mistrzem w tworzeniu przeróżnych rytmów. Polecam ten tytuł, jak i większość pozycji Roacha.
    Jacek Żeromski

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    13,99 EUR
  • Robert Rich | Rainforest

    Robert Rich | Rainforest


    Wydany w 1988r album Roberta Richa Rainforest poza świetną muzyką, ma i ekologiczny kontekst. Już tu Rich niejako określił strategię dla swojej muzyki, co zaowocowało niecodziennymi konceptami i arcydziełami. Na Rainforest Rich obrazuje życie tropikalnych ekosystemów, od amazońskich dżungli po lasy równikowe. Muzyka ma nie tylko obrazować ich złożoność, życie i piękno, ale też uwrażliwić na ich los i widmo zagłady jakie gotuje im człowiek. Rich w niesamowity i wizjonerski sposób, pokazał przenikanie się brzmień akustycznych i etnicznych, oraz elektroniki. Brzmienia marimby, fletu bambusowego, okaryny, gitary hawajskiej, ksylofonu i bębnów uzupełnia samplami i naturalnymi odgłosami w technice „field recording”. Owe nagrania terenowe mają niejako przenosić słuchacza w tajemniczą i nieodgadnioną przestrzeń dżungli. Już pierwsza kompozycja Mbira, kreuje ów niecodzienny obraz. Inny utwór Sanctuary, gdzie flet wypełnia przestrzeń, to niemal ceremonialne szamańskie granie. Znakomity obraz deszczowego lasu, który jawi się nie jako „zielone piekło”, ale swoisty świat dzikiej przyrody, nad którą wisi widmo nieuchronnego fatum.
    R. M.


    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,86 EUR
  • Robert Rich | Propagation

    Robert Rich | Propagation


    Propagation to najbardziej żywiołowa płyta Roberta Richa; i nic dziwnego, bo intencją autora było stworzenie muzycznego obrazu procesu rozprzestrzeniania się życia na Ziemi - nie konkretnych istot czy form, ale właśnie życia pojmowanego jako proces, w każdym razie bardzo fizycznie. Ci, którzy zaczęli od, powiedzmy, Geometry, mogą być zaskoczeni, bo w porównaniu z precyzyjnymi, nieraz wręcz delikatnymi kompozycjami z tego krążka Propagation to muzyka mocna, nawet agresywna, niekiedy (zwłaszcza w Lifeblood) brutalna. Rich wzbogacił tu swoje instrumentarium, i tak jedyne w swoim rodzaju, o rozmaite egzotyczne bębenki, a także szereg instrumentów indyjskich, chińskich i indonezyjskich. Trzeba przyznać, że efekt jest bardzo ciekawy, tym bardziej, że nie ma tu bezpośredniego odwoływania się do muzyki etnicznej. Niektóre kompozycje są zaskakująco melodyjne, na przykład Whispers of Eden, gdzie główną linię melodyczną prowadzi sarod, czy wspaniały Terraced Fields (choć jest to najkrótszy utwór na tej płycie, warto ją mieć dla niego!). Inne, jak choćby Luminous Horizon, są niewątpliwie bliższe ambientowi, ale nie jest to mroczny, posępny i cokolwiek hermetyczny ambient w stylu Fissures: ci, którzy znają The Other Side of Twilight, wiedzą, o co chodzi. W wielowątkowym dorobku Richa Propagation to oczywista konsekwencja jego wcześniejszych płyt: Numena, a zwłaszcza Rainforest: podobny klimat, podobne źródła inspiracji i te same, niesamowite tła, gdzie - poza zasadniczą dramaturgią utworu - przez cały czas coś się dzieje: bulgocze woda, grzmią pioruny, przemykają jakieś niedostrzegalne stworzenia. Ta muzyka absorbuje, pochłania, nie pozwala myśleć o czymś innym: wciąga, a jednocześnie bardzo działa na wyobraźnię i to chyba jest w niej najważniejsze. Muszę przyznać, że nadal czekam na ciąg dalszy (kolejne płyty Richa to już coś zupełnie innego). Czasem jednak słuchając Propagation mam wrażenie, że jest to coś całkowicie ekstremalnego i już nic więcej powiedzieć nie można.
    Tomasz Gałka

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,86 EUR
  • Robert Rich | Numena + Geometry

    Robert Rich | Numena + Geometry


    W swoich ostatnich płytach, wydawanych przez wytwórnię Fathom, Robert Rich konsekwentnie wprowadza nas w świat coraz głębszego i mroczniejszego ambientu (od razu zaznaczam, że jeszcze nie słyszałem Seven Veils). Nie mam nic przeciwko takiej muzyce i takiemu Richowi, ale... ale czasem wracam z niekłamaną radością do jego wcześniejszych płyt i najczęściej jest to właśnie Numena. Płyta wydana w 1993 r. przez wytwórnię Linden (i, na szczęście, wznowiona w parę lat później przez Hearts of Space) zawiera remiksy nagrań zrealizowanych przez Richa w połowie lat osiemdziesiątych i wydanych w Szwecji w 1987 roku. Kiedy dziś słucham tych nagrań, trochę żałuję, że Rich zdaje się ostatnio uciekać w pewnego rodzaju dźwiękowy minimalizm, choć trudno muzyce z Fissures albo A Troubled Resting Place odmówić siły wyrazu. Numena to po prostu płyta, na której bardzo dużo się dzieje. Otwiera ją 25-minutowy The Other Side of Twilight - z pozoru spokojny ambient, ale co rusz pobrzmiewają tam dźwięki kojarzące się z naturą, z żywymi stworzeniami, może ptakami przemykającymi gdzieś w mrocznym lesie, nadające mu zupełnie nieoczekiwany dynamizm. W podobnym klimacie utrzymany jest Moss Dance, zaskakujący połączeniem ambientowego podkładu z trochę nienaturalnym, niespokojnym brzmieniem kalimby, grającej tu główną rolę. Z kolei Numen to przedsmak późniejszego Richa: mroczny i posępny, w którym nieregularnie rozrzucone dźwięki rozmaitych instrumentów perkusyjnych, westchnienia i jęki (trzeba przyznać, że tylko on to potrafi!) kojarzą się już ze stworzeniami innego rodzaju: może jakimiś pierwotnymi bestiami? I, jakby dla kontrastu, całość zamyka The Walled Garden - najbardziej eteryczny i ulotny, w którym, wbrew tytułowi, czuje się najwięcej przestrzeni. Brzmieniowo Numena najbardziej przypomina Geometry (muzyka pochodzi z tego samego okresu) i zapewne nieprzypadkowo te dwie płyty zostały ostatnio razem wznowione. Jeśli jednak chodzi o nastrój, są one zupełnie odmienne: miejsce matematycznej kalkulacji zastępuje życie w bardzo fizycznym sensie, nie zawsze zrozumiałe, czasem trudne do rozpoznania, niekiedy groźne. Jest to jakiś etap drogi, która w parę lat później doprowadziła do Propagation - najbardziej żywiołowej płyty Roberta Richa. Mam nadzieję, że na tej drodze coś się jeszcze wydarzy.

    Wydawnictwa dwupłytowe, z którymi dotychczas miałem styczność to zapis jakiegoś koncertu lub wynik współpracy artystów pracujących zwykle osobno. W takich przypadkach dwa krążki stanowią całość. Bywa też, że druga płyta w pudełku odgrywa rolę bonusa, czyli osobno jest nie do zdobycia. Jednak wymieniony w tytule zestaw odbiega od tych "standardów". W opakowaniu znajdziemy dwa różne krążki, które funkcjonują także jako osobne wydawnictwa. Wydawać by się mogło, że w takim przypadku cena powinna być wyższa. Tak nie jest. To nasunęło mi skojarzenie, że mamy do czynienia ze znanym skądinąd tzw. 2 w 1. Czy to dobrze? Przedstawiony sposób dystrybucji zapewne miał jakiś określony cel. Dla potencjalnego słuchacza jest to swego rodzaju gratka (jeśli tylko twórczość RR mu odpowiada). Dwie płyty - jedna cena, ale także dwa różne okresy twórczości. Na szczęście na oba krążki składają się kompozycje powstałe w latach 1985-1987, więc nastroje przez nie niesione nie odbiegają zbytnio od siebie. Geometry jest płytą wcześniejszą (1991), choć utwory na niej umieszczone są młodsze od tych, które usłyszymy na Numenie. Autor próbuje zbudować coś w rodzaju "geometrii muzyki". Jak sam przyznaje w dużym stopniu inspiracją do powstania materiału były abstrakcyjne wzory geometryczne, które odnajdujemy w kulturze Islamu. Muzyka ma być swoistym pomostem, tak aby dźwięki stały się barwami a rytm wzorem, aby usłyszeć kolory. Czy to się Robertowi Richowi udało? Wystarczy uruchomić wyobraźnię. Ta zaś z pewnością się przyda potencjalnym słuchaczom przy zapoznawaniu się z zawartością wspomnianej już Numeny. Na krążku z 1993r. kompozytor zebrał nagrania z lat 1985-86. Płyta jest trochę mniej uporządkowana niż jej koleżanka z pudełka. Utwory spokojniejsze i trochę jakby bardziej mroczne. Przypominają ciągle zmieniającą się wielobarwną plamę (wytłoczona na CD. może być niejaką sugestią). Z pewnością nie jest to muzyka dla wszystkich. Wymaga pewnej wrażliwości i otwartości, żeby nie rzec przygotowania. Ci jednak, którzy sięgną po te dwupłytowe wydawnictwo (a wcześniej nie mieli do czynienia z twórczością Roberta Richa) powinni swoją "podróż" rozpocząć od nieco rytmiczniejszej Geometry. Jeśli im się spodoba, wkroczą na drogę ku niesamowitemu światu tworzonemu przez nieszablonowego Amerykanina.
    El-Skwarka

    Availability: Goods in stock | product: 2CD


    17,86 EUR
  • Steve Roach, Stephen Kent, Kenneth Newby | Halcyon Days

    Steve Roach, Stephen Kent, Kenneth Newby | Halcyon Days

    Steve Roach, Stephen Kent i Kenneth Newby spotkali się razem między 17 a 28 grudnia 1995r. W tym czasie na większości terenu USA panuje sroga zima, ale nie na pustyni Sonora. W owym czasie panowała tam umiarkowana temperatura no i znakomita pogoda. Mało tego, podczas tworzenia tej muzyki rodziny Kenta i Newby'ego zamieszkały w domu Roacha, w Tucson. Wspólne spacery na pustynie, zaowocowały tym oto materiałem dźwiękowym. Tytuł też nie jest przypadkowy, słowo "halcyon" w języku greckim oznacza zimorodka. Ptak ten pojawia się w mitologii greckiej, królowa Alycone gdy dowiedziała się że jej mąż Ceyx zginął na morzu, poprosiła bogów by ci zmienili ją w zimorodka. Muzyka z Halcyon Days ma zdecydowanie etniczny posmak. Ów akustyczny wydźwięk stworzony został przy pomocy okaryny, wiolonczeli, perkusjonaliów, didgeridoo, a owe brzmienia miksują się z elektroniką. Jednakże główne założenie było takie, by owe syntetyczne dźwięki wykorzystać w minimalnym stopniu. Mimo, iż Steve Roach korzysta z syntezatorów a Kenneth Newby z samplerów, obaj starali się zminimalizować ich ingerencję w tę tkankę dźwiękową. Nawiązania do surowego brzmienia ludów pustyni (aborygenów, a to za sprawą brzmienia didgeridoo), jak i wyimaginowanych pejzaży sprawia, iż Halycon Days daje posmak podróży w nieznane.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,07 EUR
  • Robert Rich, Steve Roach | Strata

    Robert Rich, Steve Roach | Strata


    Dwaj specjaliści od muzyki ambient na jednym albumie. Niby silne indywidualności nie zawsze się dogadują, ale tu jest inaczej. Strata to album transowy i psychodeliczny jednocześnie. Punktem wyjścia jest rytmiczny puls mający swe korzenie w folklorze Afryki Płn. Na to nałożone są elektroniczne plamy syntezatorów i samplowane dźwięki. Jednakże Strata to nie tylko ethno i ambient, z czasem owe pejzaże poczynają się wykręcać niczym długie, lekkie wstęgi. Te formy stają się coraz bardziej dziwaczne i odrealnione, jak w surrealistycznym śnie. I nic w tym dziwnego bowiem jednym z inspiracji dla tej płyty, było malarstwo Salvadora Dalego. Ten zmarły w 1989r artysta był jednym z tych ludzi, jaki zainfekował wszelakie ruchy eksperymentalne. Na polu muzycznym też, wystarczy wspomnieć Edgara Froese z Tangerine Dream, który miał okazje poznać mistrza na samym początku swojej kariery. Kompozycja Presistence Of Memory (for Dali), jest niemal centralnym utworem na tym albumie. Ponadto wpływy teorii Briana Eno, Jona Hassella znakomicie uzupełniają ową surrealistyczną tkankę. W sumie niewielu odważyło się zespolić transowe, afrykańskie rytmy z owym eksperymentalnym sznytem brzmieniowym. Dla wielu to efekt dyskusyjny, ale z pewnością wart wysłuchania.
    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,86 EUR
  • Kevin Braheny, Tim Clark | Rain

    Kevin Braheny, Tim Clark | Rain


    Chęć obcowanie z przyrodą to jakby bezwarunkowy odruch prawie każdego z człowieka. Elektroniczne dźwięki wzbogacone specjalnymi procesorami efektów, mają na celu przeniesienie słuchacza, w naturalne miejsce obcowania z istotą własnej natury. Odpowiednio dobrane dźwięczące barwy, układające się harmoniczną melodykę, tworzą aurę sprzyjającą muzycznemu uniesieniu. Jest to muzyka dla tych, którzy lubią marzyć, przepełniona dzwonkami, barwami celesty, music box-u oraz innymi falującymi dźwięcznymi kolorami. Wielorakie łagodne i ciepłe tony, dźwięczące krople deszczu, pluskająca woda i szumiące drzewa oraz wspaniałe wyczucie harmonii, wyróżniają muzykę z tej płyty. Akustyczne potraktowanie muzyki elektronicznej, z dużym naciskiem na wrażenia słuchowe oraz nieograniczone uczucie przestrzeni, w bliskim znaczeniu do otaczającej przyrody. Euforyczna wypowiedź naturalnych zjawisk przy użyciu elektronicznych instrumentów muzycznych. Cisza przed burzą oraz deszcz i szelest traw w lirycznej melodyjnej opowieści, zabarwionej stringowymi przestrzeniami. Zewsząd dobiegające dźwięczące głosy oraz reverbowy charakter przestrzeni muzycznej, składają się na całość przemyślanej i rzetelnie zaaranżowanej muzyki. El-muzyczna ilustracja przyrody, natury schowanej w lesie, na polanie lub łące. Właściwie nie wiem co pisać, czy to co widzę czy to co słyszę ! Jest to w pewnym sensie New Age lecz w pozytywnym tego słowa znaczeniu, wysublimowana sonorystyka o relaksacyjnym charakterze.
    Witold Pawlak

    Availability: Last items | product: 1CD


    17,07 EUR
  • Robert Rich, Steve Roach | Soma

    Robert Rich, Steve Roach | Soma


    Po najwcześniejszych płytach Roach szuka kierunku rozwoju własnej muzyki. Jego muzyka ewoluuje. Efektem poszukiwań są albumy nagrane m.in.we współpracy z Kevinem Brahenym i Robertem Richem. Płyta Soma nagrana we współpracy z tym drugim muzykiem przynosi dość refleksyjną muzykę. Nie jest jeszcze to ta głębia znana z płyt Artifacts, Origins czy Slow Heat, Magnificent Void, ale cały czas czuć nastrój zadumy. Słychać elementy etniczne (różnego rodzaju rytmy i grzechoczące "korale") oraz instrumenty elektroniczne tworzące znakomite tła i budujące przestrzeń. Perełki na płycie to moim zdaniem utwór Nightshade i Touch, jednak reszta nie odbiega znacząco oryginalnością od powyższych nagrań. Moim zdaniem jest to bardziej kolejne wcielenie muzyki Roacha niż nagranie Richa. Polecam bardzo ze względu na delikatną, subtelną nastrojowość. Fani zaś Steve'a Roacha solo z pewnością będą tą pozycją w pełni usatysfakcjonowani.
    Jacek Żeromski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,86 EUR
123 Next page Last page