Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Gert Emmens | Waves of Dreams

back

15,61 EUR
incl. VAT
Goods in stock
We ship to 3 days
Delivery of the registered letter is available from 6 EUR.
Shipment provide post office.
  • After the rain [12:52]
  • Another time, another space [14:34]
  • Waves of dreams [10:26]
  • Dawn [10:06]
  • Heading towards unknown destinations [10:52]
  • Bright spot on a grey day [13:09]

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.


Pierwszy sen ma trójdzielną strukturę. Całą płyta rozpoczyna się łagodnym przepływem elektronicznych fal, z których pomału podnoszą się spadziste zbocza elektronicznych chórów. Takie tło zostaje stopniowo rozświetlone miękko chwiejącym się światłem syntezatorowych lampionów, pozostawiających za sobą ciepłą poświatę. Po niespełna czterech minutach słuchacz wsiada do łodzi kołyszącej się na zaciągniętej mgłą wodzie. Podróż przez ten pasaż kojarzyć się może z muzyczną wycieczką na jaką zabierał nas zespół Tangerine Dream w rozchybotanej, opartej na leniwym rytmie impresji stanowiącej drugą część suity Tangent: tu nieco podobnie odzywają się długo wygasającym głosem ciągnące się znaki zapytania, rozsiewane przez nisko pomrukujący syntezator. Na takim tle rozpościerają się fantazyjne chmury kolejnego snu. Ostatnia część utworu to przywołanie wątków z introdukcji, pojawia się jednak nowy atrakcyjny element: delikatne, śnieżyste ostinato w tle, zbudowane z nieco podobnych fortepianowo-dzwonkowych tonów co pamiętna introdukcja do suity Tubular Bells Mike'a Oldfielda...
Drugi sen rodzi się na wyludnionej, odrealnionej plaży niczym z obrazu Salvadora Dali. Znakomicie brzmią tu rozedrgane, oniryczne akordy, wylewające się falami o podobnej woni i barwie jak w utworze Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares” Tangerine Dream (Phaedra, 1974). Wkrótce nastrój surrealistycznej zadumy przykryty zostanie nowym, rytmicznym wątkiem: niekończący się pociąg dowożący materiały do budowy najbardziej niespodziewanych snów mknie przed siebie, znacząc swój ślad dynamicznym, niskim ostinatem.
Utwór trzeci składa się również z dwóch głównych motywów. W pierwszym pojawia się eteryczna, zamyślona partia brzmiąca raz tak, jakby snuta była przez syntezator, innym razem zaś, jakby podejmował ją żeński głos o barwie spotykanej nieraz na płytach Vangelisa (np. Blade Runner) albo Pete'a Namlooka (np. TDSOTM IX). Znienacka włamie się w obszar tej kojącej muzyki wyjątkowo spienione, namydlające się kolejnymi polifonicznymi falami ostinato, w takt którego słuchacz będzie mógł sobie wyobrazić odbywający się w niewiarygodnie przyspieszonym tempie na jego oczach wzrost nowoczesnego miasta, rozrost zdumiewającego fraktalu lub podział komórkowy...
Czwarta impresja przesycona jest dosadnymi, frapująco brzmiącymi elementami posberlińskiego akompaniamentu i świeżymi tonami rozimprowizowanej w ciekawym kierunku partii solowego syntezatora. Miłośnicy polskiej muzyki elektronicznej przez chwilę mogą pomyśleć, że oto słuchają niepublikowanej dotąd, otwartej kompozycji Marka Bilińskiego: takie wrażenie nasuwa momentami brzmienie głównej linii melodycznej.
Kompozycja piąta jest moim zdecydowanym faworytem. Szczególną uwagę zwraca tutaj rewelacyjny podkład perkusyjny, bardzo pomysłowo opracowany, kojarzący się raczej z terenem zagospodarowywanym przez śmiałych twórców tzw. "Nowych Brzmień" aniżeli przez momentami dość konserwatywnych kontynuatorów tradycji nieśmiertelnej Szkoły Berlińskiej. Szczerze powiedziawszy, mógłbym sobie pomyśleć, że oto słucham utworu Pete'a Namlooka! Tego wrażenia dopełnia też znakomita, ciągnąca się mgławicowymi poświstami melodia prowadząca.
Ostatni utwór to także jedna z największych ozdób niniejszego albumu. Jest to spokojna, stonowana, ale przy tym dość melancholijna i niemal mroczna opowieść, zbudowana z tęskych syntezatorowych wstęg oplatających zaciemnione, rozbrzmiewające niespodziewanym głosem ostinato o odrętwiałej, chłodnej barwie. Fale snów przetaczają się z połyskiem coraz bardziej śmiałego dziennego światła - na szczęście słuchacz w każdej chwili może proces elektronicznego śnienia na jawie rozpocząć od nowa.

I. W.

Album's tags:

Gert Emmens | Waves of Dreams

,

Groove Unlimited

,

Gert Emmens

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk