Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Groove Unlimited

(225 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Ron Boots, Friends | Joie de Vivre

    Ron Boots, Friends | Joie de Vivre


    Ów album to kolejna odsłona koncertowego potencjału Rona Bootsa i jego przyjaciół. Rozpiętość w latach nie jest aż tak duża (1993- 1999), co pozwala prześledzić rozwój artysty. A te pochodzą z Summer Jam Session z 1993r, prób jakie odbyły się na festiwalu E-live w 1998r. Ponadto są i rejestracje z Planetarium Ville Neuf D'Asq z 1999r i CEOS z tego samego roku. Jak zwykle Bootsowi towarzyszy grono znakomitych gości: Eric Van Den Heijden, Kees Aerts, Harold Van Den Heijden, Klaus Hoffmann-Hoock, Harold Theunissen. Boots i jego goście postanowili wyjść poza bierne odgrywanie studyjnych kompozycji lidera. Zatem wszystkie utwory na Joie De Vivre to nowa muzyka, jaka nie była prezentowana wcześniej. Otwierające album dwie części Sonic Scenery to monumentalne sekwencyjno-ambientowe suity napędzane rytmicznym pulsem bębnów. Kolejny Stranger rozwija się powoli, zaczynają z wolna pojawiać się sekwencje i przetworzony przez vocoder, ludzki głos. Nierzadko muzycy dostają iście rockowego kopa za sprawą ekspresyjnej gry Hoffmann-Hoocka na gitarze. Boots świadom był wpadek, jednak adrenalina i emocje towarzyszące tym występom były nie do przecenienia. I z tego właśnie powodu, bez studyjnych poprawek i dogrywek, ów materiał jest po prostu wiarygodny. Słucha się znakomicie, a dla fana i kolekcjonera włączenie owego wydawnictwa do domowej płytoteki powinno być sprawą priorytetową.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Ron Boots | Dreamscape

    Ron Boots | Dreamscape


    Temat snu dla wielu artystów jest pożywką dla ich własnych wyobraźni. Holender, Ron Boots również uległ pokusie zmierzenia się z tym tematem. Album Dreamscape nagrywany był na przełomie 1989/90 roku, owa reedycja ukazała się w 2003r. O ile można mówić o „szkole berlińskiej”, to w przypadku Bootsa i innych jego przyjaciół z kraju, może funkcjonować pojęcie „szkoły holenderskiej”. Osiem kompozycji jakie znalazły się na tym albumie, wypełnia delikatna i kojąca muzyka. Ron Boots nie uderza tym razem mocnymi sekwencjami, utwory z Dreamscape mają rodzaj delikatnych impresji. Czasem owe syntetyczne brzmienia ledwo są zarysowane. Dominują jasne, pastelowe plamy niczym z błogich, onirycznych wizji. Boots nie śni koszmarów, nie ma też depresyjnego smutku. Jest za cała paleta żywych barw, które rozbłyskują się niczym refleksy światła. Można uznać płytę Dreamscape jako swoistą formę autoterapii. Pozytywnie wpływa na postrzeganie świata, wprowadza w dobry nastrój, koi też nerwy. W uzyskaniu tego miłego dla ucha nastroju, pomagają Bootsowi znane postacie holenderskiej elektroniki. Ron Doesburg czy Eric Van Der Heijden w kompozycji Dreamscape part II, biorą czynny udział w tworzeniu owych „sennych klisz”. Z racji iż jest to reedycja, nie mogło obyć się bez dodatkowej niespodzianki. Dołożony utwór Rivers 2003 z pewnością ucieszy fanów artysty, jak i udanie wpisuje się w ambientowy ton całości. Kawał wybitnie relaksującej i pięknej muzyki. Po prostu kolorowe sny.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    16,03 EUR
  • Hemisphere | Inversion

    Hemisphere | Inversion


    Oto chyba najbardziej sekwencyjny program w dyskografii Hemisphere, ale warto nadmienić, iż jak zwykle w przypadku dokonań tego projektu mamy tutaj do czynienia ze sporą dawką miłej niekonwencjonalności. Ostinata i otwarty charakter utworów grają tutaj często główną rolę, ale nastroje tutaj zawarte to bynajmniej nie prosta wypadkowa wpływów Klausa Schulze i Tangerine Dream, lecz mozaika, w której poszczególne klocki naznaczone są ambientem, inne nurtem ethno, a jeszcze inne mają przede wszystkim eksperymentalny kształt i kolor. Wszystko to w połączeniu z oswojoną „duszą Berlina“ daje bardzo dobre efekty. Szczególnie podobać się mogą elektroniczne chóry, snujące swe pomruki w dobrym, starym, analogowym stylu w utworze czwartym (przepojonym ponadto pięknymi tonami mollowo nastrojonego, zatopionego fortepianu oraz dziwacznych odgłosów niczym ze snu Salvadora Dali). Hemisphere proponuje sprawdzoną receptę, przeplatając nastrój grozy z nastrojem wytchnienia, a ambientowe pejzaże – z sekwencyjnymi, nierzadko „podegzotyzowanymi“ pochodami, ale to, co przygotowuje ze znanych składników, ma najczęściej indywidualny, zaskakujący smak. Przykładem ciekawego, choć tyle razy eksploatowanego pomysłu, jest wplecenie religijnych śpiewów w ambientalne tło piątej impresji – efekt jest sugestywniejszy i bardziej efektownie zamglony, aniżeli w Ways to Eternity z pierwszej płyty Enigmy. Interesująca pozycja.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    13,82 EUR
  • Gert Emmens | Wanderer of Time

    Gert Emmens | Wanderer of Time

    Gert Emmens istotnie zabiera Słuchaczy swą płytą Wanderer Of Time w podróż w czasie; z jednej strony ujrzymy nieznane nam miasta, rośliny i istoty, z drugiej zaś udamy się w psychedeliczne lata siedemdziesiąte XX wieku, dając się ponieść rozwibrowanym, dosadnie podminowanym basami sekwencjom, alternacjom akordowym w dobrym berlińskim stylu, pomrukom i powiewom melotronowych chórów. Mnóstwo tu przede wszystkim aranżacyjnych i kompozycyjnych niespodzianek, jak na przykład epizod w jedenastej minucie trwania pierwszego utworu, gdy melotronowa ściana dźwięku stanowi jedyny akompaniament dla przejmującej solówki, o której trudno do końca powiedzieć, czy brzmi raczej elektronicznie czy stuprocentowo organicznie... Za każdym razem, gdy muzyka dryfuje w stronę ambientu lub specyficznej "muzyki filmowej do nieistniejących obrazów", niebo zaciaga się wybornymi sekwencjami, które stanowią oczywiście nieunikniony pretekst do szukania kontrapunktów, markowania alternacji tonacyjnych oraz okolonych kosmicznymi poświstami, chrzęstami i westchnieniami improwizacji. Warto wspomnieć, że goszczące raz po raz w miksie perkusyjne beaty tylko pogłębiają wrażenie i spajają całość, a nie rozpraszają ani nie dziwią (a nie jest to, moim zdaniem, oczywiste). Prawdziwa uczta dla wszystkich el-melomanów.

    I. W.



    Gert Emmens niejako sam tworzy historię, a takie płyty jak Wanderer Of Time mogą już momencie ich publikacji, być uważane za klasykę. Słynny Holender kontynuuje tu poszukiwania, jakie rozpoczął na swoich dwóch wcześniejszych płytach: Elektra oraz Asteroids. Punktem wyjścia jest druga połowa lat '70, kiedy to grupa Tangerine Dream oraz Klaus Schulze stworzyli kamienie milowe elektroniki sekwencyjnej. Całość zaczyna się niemal 20-sto minutową kompozycją tytułową. Nawiązująca do klasycznych form a'la Schulze z okresu Moondawn czy Tangerine Dream z Rubycon. Melodyjny utwór Gaspra znalazł się na podwójnej kompilacji CD, dołączonej do 27 numeru brytyjskiego magazynu Sequences. Kolejne nagranie Alien Matter zawiera jeden z najlepszych sekwencyjnych motywów na tym albumie. Ostatnie dwie kompozycje Elektra World oraz Voyage Of Voyager 1, niejako rozluźniają nieco atmosferę. Mimo iż nadal utrzymane są w duchu kosmicznej elektroniki, to bliżej im do prac Vangelisa z okresu kiedy sam nagrywał nieco "twardszą" elektronikę. Gert Emmens wykorzystał tu kultowy syntezator firmy Yamaha, model CS-80. To wszystko układa się w znakomity materiał, który zasłużenie stał się klasykiem "nowej berlin school". Udzielający się gościnnie Jan Dietrich na gitarze oraz Frank Emmnes, dodatkowo podnoszą wartość tego materiału.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    15,61 EUR
    8,54 EUR
  • David Parsons | Vajra

    David Parsons | Vajra


    Pierwsza impresja... Niewygasający rezonans, poświsty, szumy, westchnienia, pomruki - muzyka relaksacyjna Parsonsa sytuje się pomiędzy ścieżką dźwiękową medytacji mnichów buddyjskich a wzbogaconą wersją muzycznej ascezy Floriana Fricke z okresu Die Erde und Ich sind Eins. Paronutowy motyw wykluwa się z gęstych oparów, próbuje odsłonić mętniejącą kurtynę niskich, mrukliwych akordów - brzmienie wzbiera na sile, rozbrzęczane tło osnuwa promieniejącą melodię w coraz jaskrawszych barwach, melodia zdecydowanymi ruchami pokrywa kałuże akompaniamentu swoim intensywnie zabarwionym kożuchem.
    Druga impresja... Takiej introdukcji nie powstydziłby się Pete Namlook: głuche, żelaziste dźwięki snują się przydymionymi, opalizującymi smugami po czarnym jak smoła tle. Po upłynięciu drugiej minuty zaznaczają swą obecność pierwsze promyki syntezatorowej melodii utrzymanej w wysokich rejestrach, zaś dopiero około piątej minuty melodia dociera do słuchacza w całej okazałości. Snujący się niemal bezszelestnie motyw główny kojarzy się z kojącymi impresjami Kitaro, w tle zaś wciąż narasta ściana dźwiękowych żywopłotów i powojów, zarastających upatrym pomrukiem plan dźwiękowy.
    Trzecia impresja... Niespodziewane ożywienie: rozochaca się metaliczny, suchy rytm, w który wplatają się pomysłowe perkusyjne wstawki roztrącające pokłady jesiennych liści. Melodia główna intonowana jest syntezatorowym głosem przypominającym sitar, przez co przypomnieć mogą się słuchaczowi charakterystyczne linie melodyczne utworów El Greco (Movement VI) Vangelisa lub - zwłaszcza - The Box Orbital. Do ścieżki perkusyjnej i gamelanowego pochodu dołącza z czasem ciągnące się ostinato, na którego tle kolejne instrumenty szkicują po swojemu wizję czerwonego zachodu słońca.
    Czwarta impresja... Znów wyciszenie - od horyzontu nadciągają półmuzyczne plamy dźwiękowe, stopniowo wytacza się czarny, kłębiasty dym karakułowych wysączeń brzmieniowych, a na takim tle przeciągają się swobodnie pojedyncze, poszukujące siebie nawzajem lepkimi końcami skrawki melodii wyciszonej, subtelnej i relaksującej.
    Piąta impresja... Zaledwie 6-minutowy ciąg wariacji na tematy zaproponowane w utworze trzecim. Tutaj chyba jeszcze ciekawiej brzmią ślimakowe meandry ostinata i rozmaite akcenty perkusyjne.
    Finałowa impresja... Symetryczne dopełnienie intrygującej introdukcji albumu: pomału opadamy w sen, zapomnienie, lekkość. Plan zasnuty jest niezliczonymi obłokami o niemuzycznej, obojętnotonacyjnej fakturze; muzyka stopniowo cichnie, zamazując się i rozmywając w oddali.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    15,61 EUR
    8,54 EUR