Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Cue Records

(8 albums)
sort by albums on one page
recording period
  • Waveshape | Wellenformen

    Waveshape | Wellenformen


    Niemiecka grupa Waveshape idealnie wpisuje się w nurt "klasycznej elektroniki", tak popularnej w tym kraju. Album Wellenformen miał już swoją premierę w 1992r. Jednak była to tylko kaseta magnetofonowa, która sprzedawana była w czasie koncertów. Zatem dostępność tego materiału była niezwykle ograniczona. Teraz gdy Wellenformen ukazał się na CD, ta muzyka ma szansę zaistnieć poza prywatnymi zbiorami taśmotek. A jest się czym chwalić, bowiem ów album nawiązuje do najlepszych wzorców muzyki elektronicznej. Podstawą jest tu mocne sekwencjonowanie, podbite nieśpiesznym bitem i nieco medytacyjną aurą. Gdy słuchałem Wellenformen przypomniały się najlepsze lata z kariery Klausa Schulze z okresu płyty Moondawn. Grupa wiele czerpie z tych klimatów, unikając popularnych, popowych akcentów w duchu Jean Miechel Jarre'a. Raczej skupia się na penetrowaniu rodzimej klasyki i akcentowaniu silnego związku z nią. Gdy dorzucimy jeszcze fascynacje klasycznymi albumami Tangerine Dream, to wiadomym jest iż fani elektroniki nie mogą przejść obok tego materiału obojętnie. Znakomicie się tego słucha i fajnie iż ktoś sobie przypomniał o tej nieco zapomnianej formacji.

    R. M.


    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    17,59 EUR
  • Hemisphere | Intruders

    Hemisphere | Intruders


    Płyta zaczyna się złowróżbną ciszą… przeradzającą się w jeszcze bardziej złowieszczy szum przeładowany zgrzytami i oddalonymi echami zdeformowanych głosów. Na takim tle rozpływają się pierwsze akordy, kojarząc się nieco z frapującą introdukcją do suity Marka Bilińskiego Król Świtu. Drugi utwór to nieoczekiwane rozładowanie napięcia w impresji przynoszącej niemal niebiańskie harmonie oraz pogodne, zdecydowane brzmienia fortepianu. Jak zwykle w przypadku eklektycznej muzyki Hemisphere, nie sposób się tutaj nudzić. Mniej więcej co drugi epizod albumu brzmi ponuro, lepko, niemalże groźnie, a co drugi wzbiera falami harmonijnego, durowego optymizmu i wygasa prawie że patetycznymi tonami fortepianu. Bardzo ciekawa koncepcja, jedna seria utworów zawsze jest dla drugiej, biegnącej równolegle, tytułowym intruzem – motywy zmieniają się tutaj na tyle często, iż praktycznie każdy muzyczny temat jest tutaj intruzem dla swojego sąsiada. Świetnie, że przy takim zwaśnieniu w partyturze efekt końcowy jest niebywale spójny. Warto zwrócić uwagę na nieprzeciętne kombinacje fortepianowych akordów nawet w „najzwyklejszych“ utworach zestawu: mają one coś z tęsknej, odrealnionej atmosfery niektórych pasaży płyty Masquerade Detlefa Kellera.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Ron Boots | Current

    Ron Boots | Current

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Hemisphere | Early Reflection

    Hemisphere | Early Reflection


    Niby mamy tutaj te same elementy, które cechują każdą praktycznie produkcję Hemisphere: oniryczny melanż pompujących ostinat, mollowych akordów spowitych gęstym elektronicznym dymem, ambientalnych krajobrazów i etnicznych połysków – a jednak słucha się Early Reflection z przyjemnością równą tej, której doświadcza się podczas słuchania niebywale świeżych i nowatorskich produkcji. Early Reflection jest niewątpliwie jedną z najbardziej wyciszonych, a przy tym i pogodnych – może lepiej rzec: optymistycznych – płyt projektu Hemisphere. Wiele pasaży przewijających się przez tę kojącą płytę ma wiele wspólnego z nastrojem Quiet Music Steve’a Roacha. Nie brak tutaj jednak również i gryzących akordów a la Tangerine Dream we wczesnych latach osiemdziesiątych, akordów powoli wypełzających z sekwencyjnych pieczar, nadciągających ze wszystkich stron, by zawładnąć umysłem Słuchacza. Po prostu kolejna udana próba wyczarowania niepowtarzalnego, hipnotycznego nastroju mającego coś z niewytłumaczonego snu – tylko tyle i aż tyle.

    I. W.

    Availability: Only on request | product: 1CD


    12,47 EUR
  • Demo Art | Gesichter der Stadt Wuppertal

    Demo Art | Gesichter der Stadt Wuppertal

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    10,68 EUR
  • Ron Boots, Friends | Out There Lies the Truth

    Ron Boots, Friends | Out There Lies the Truth


    To pierwsza z serii płyt dla których inspiracją był kultowy serial Z Archiwum X. Cały ich pomysł polegał na zebraniu w studiu aktualnie działających elektroników (głównie z Holandii). Mieli oni, we właściwych sobie konfiguracjach, stworzyć kompozycje które oddawały by klimat poszczególnych odcinków serialu. Ron Boots i Ralf Knappe-Heinblockel (Hemisphere), zaczęli od rasowego ethno ambientu w kompozycji X-truders. Ten nieco zaskakujący początek ma swój klimat. Niczym w jakimś tajemniczym, niemal szamańskim obrzędzie rozgrywa się akcja tego utworu. Drudzy na albumie Johannes Munz i Robert Marselje w Beyond niemal podtrzymują ten klimat, dokładając też elektroniczne sekwencje. Jednak największym zaskoczeniem jest ponownie Robert Marselje tym razem w duecie z Jeanem Paulem Van Egelenem. Ich kompozycja Borderline w pierwszej części do złudzenia przypomina pewien niezwykle popularny utwór z lat 80. Po chwili okazuje się iż brzmi niemal jak kultowa Vienna Ultravox. Nie wiem czy panowie wykorzystali sample z tego utworu, ale Midge Ure i spółka mogliby w innym razie zagrozić im pozwem sądowym. Dalej przeradza się niemal w techniczny trans. I tak balansuje ten album między sekwencjami, ethno, transem i elektronicznymi eksperymentami. Niewiele tu w sumie z aury niesamowitości, jaka towarzyszyła serialowi Z Archiwum X. to raczej suma luźnych tematów jakie stworzyli sobie muzyce, a że niektóre z nich ocierają się o plagiat to już inna historia. Posłuchać można, choć Ameryki nikt tu nie odkrywa.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    10,15 EUR
  • Robert Marselie | The Blue Team

    Robert Marselie | The Blue Team

    Pierwszy utwór, Prologue wzbudza wspomnienia. Była taka gra RTS pt. Dark Colony gdzie pojawiały się mówione komunikaty w bardzo charakterystycznej modulacji wokoderem. I łza w oku się kręci jak idealnie ten sam głos opowiada jak ludzie odbudowali swe siły przeciw Obcym itd. na tle fantastycznej melodii. Ogólnie to różne w formie wyrazu warianty melodyjnej el –od czystego ME po elementy chilloutu ujete w formę muzycznej opowieści o walce z UFOkami co świetnie oddają tytuły poszczególnych utworów. Znakomita płyta. Gorąco polecam.

    Dariusz Długołęcki


    Melancholijne, elegancko zaaranżowane akordy i zrobotyzowana narracja – wstęp do tego zbioru nagrań przypomina nieco z charakteru introdukcję do concept-albumu Time Electric Light Orchestra. Wkrótce okazuje się jednak, iż wszelki trop prowadzi do Berlina: z akordowej poświaty wykluwa się ostinato, a na elektronicznym firmamencie, niczym za oderwaniem celofanowej zasłony zmętniającej pole widzenia, wykwita melodia prowadząca, przepływająca zgrabnymi meandrami to przez durowe, to przez mollowe przesmyki. Warto zwrócić uwagę na modulowanie pierwszoplanowego motywu przy pomocy pokrętła pitch-bend. W drugim utworze znienacka mogą powrócić skojarzenia z albumem ELO Time – ta piękna instrumentalna ballada ma przecież coś z nastroju Another Heart Breaks ze wspominanej płyty. Fortepian kładzie na pięciolinii zamyślone układy nut, podczas gdy w tle wysączają się przygaszone akordy i intrygująca basowa tkanka urozmaicająca ścieżkę rytmiczną. Taki z lekka zamyślony, melancholijny, skąpany w mżącej poświacie nastrój panować będzie właściwie już do końca płyty, chociaż w międzyczasie okaże się, iż Marselie na przestrzeni tego albumu bliższy aniżeli (post)berlińska elektronika lub prog-pop okaże się subtelny chill-out z aranżacyjnymi odniesieniami do stylistyki typowej choćby dla Tangerine Dream w późnych latch osiemdziesiątych. W piątej impresji pojawi się jednak jeszcze jedno rozmigotane, ruchliwe ostinato, zatem w zasięgu wzroku znów pojawią się miejsca zapamiętane z wycieczek do Berlina. Wraz z utworem szóstym słuchacz poszybuje znienacka ponad kryształowymi chmurami w rejony chętnie penetrowane przez Jean-Michela Jarre’a. Kolejną niespodziankę stanowi utwór ósmy; podkład perkusyjny wyraźnie nawiązuje do drugiej części Magnetic Fields J. M. Jarre’a, podczas gdy w sferze harmoniczno-melodycznej znacznie bliżej stąd do funkowego oblicza lounge’u; niektóre z tych harmonicznych pasaży mogły by być dziełem Dandy Jacka. Zbliżamy się do końca muzycznej podróży... Jeszcze tylko jedna instrumentalna sentymentalna ballada... Jeszcze jedno frapujące zestawienie breakbeatowej ścieżki perkusyjnej z tradycyjnymi berlińskimi wizualizacjami... Głębokie, ziarniste tony wysypują się z głośników i oznajmiają, iż lot dobiegł końca. Warto wsiąść na pokład od nowa: proszę nacisnąć przycisk „play”...

    I. W.

    Availability: Only on request | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Ron Boots | Cutting Branches

    Ron Boots | Cutting Branches


    Ron Boots ma na swoim koncie wiele eksperymentów z przeróżnymi elektronicznymi formułami. Nagrywał niemal ambientowe płyty, ale gdzieś w tle zawsze pozostawał wierny brzmieniom sekwencyjnym. Na albumie Cutting Branches serwuje to w czym jest najlepszy. To doskonały popis elektronicznego rocka z najwyższej półki. Ale też i pokaz w jaki sposób przy pomocy elektronicznego instrumentarium, można tworzyć brzmienia które są imitacją tych naturalnych. Bo wygenerowanie dźwięków kojarzących się z partiami gitary, basu czy perkusji, nie jest wcale taką oczywistą sprawą. Tu Boots już w pierwszym utworze Rumor Control atakuje mocnymi sekwencjami. A dalej jest tylko lepiej, mocne i soczyste brzmienia syntezatorów i sekwencerów, przebrzmiewają przez cały album. Można odnieść wrażenie iż gra niemal cały zespół. Olbrzymia paleta brzmień i umiejętność tworzenia znakomitych melodii sprawia iż Cutting Branches, jest jednym z najmocniejszych punktów w jego dyskografii. Ale Boots nie tylko posiłkuje się doświadczeniami elektronicznego rocka lat 80, ale wplata też motywy współczesne. Już na początku można usłyszeć zsamplowane fragmenty dialogów z filmu Alien 3. Całość jest bardziej niż satysfakcjonująca dla wielbicieli „klasycznej elektroniki”. Wbrew tytułowi Boots nie odcina się od swoich korzeni, ale uszlachetnia ów sound. Vintage elektronika po solidnym liftingu, ale doskonale brzmiąca i wciągająca swą oniryczną atmosferą.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR