Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Crown Records

(4 albums)
sort by albums on one page
recording period
  • Kraftwerk (Organization) | Tone Float

    Kraftwerk (Organization) | Tone Float


    Dla melomanów znających już płyty Kraftwerk 1, Kraftwerk 2 oraz Ralf und Florian pozycja ta nie będzie aż tak kolosalnym zaskoczeniem jak dla tych, którzy rozpoczęli swoją przygodę z Elektrownią na wysokości przynajmniej Autobahn (1975). Zamieszczono tu dziwaczne kolaże dźwiękowe, niekiedy atonalne i repetytywne, ale zawsze o wielkiej sile wyrazu. Niezwykle trudno byłoby zaszufladkować tę muzykę - ważnym czynnikiem jest tu element przypadkowości, ale z drugiej strony prezentowane tu utwory znamionuje już pewne uporządkowanie. Najważniejszym instrumentem jest tu prawdopodobnie perkusja, tętniąca, wibrująca, kląskająca i grzmiąca najróżniejszymi tonami i opowiadająca najbardziej zaskakujące historie. Sporo tutaj gitar (także preparowanych), wiodących kąśliwe riffy albo odzywających się najdziwaczniejszymi głosami w tle. Podobnie jak na płycie Kraftwerk 1, istotną rolę mają tu partie fletowe, raz ujazzowione, raz żartobliwe, raz przyczajone w nietypowym dźwiękowym zakamarku. Brzmienie i traktowanie organów może przywołać na myśl adresy tak różne, jak Keith Emerson, Jon Lord albo (parę lat później) Klaus Schulze. Pojawiają się nawet "ścieżki wokalne" - na pierwszej połowie płyty uważny odbiorca usłyszy sporadycznie odzywające się pod instrumentalną warstwą "przypadkowe" głosy, natomiast w piątej kompozycji głos otrzymuje już niemalże pierwszoplanową rolę: naprawdę ciekawie brzmi ta atawistyczna, wzbierająca na emocjonalnej sile wyrazu wokaliza bombardowana żywą ścieżką perkusyjną. Najbardziej zaskakujący - i najzabawniejszy - utwór to kompozycja finałowa, przewrotny hard-rock'n'roll zbudowany na riffie o brzmieniu... a la Nazareth i kończący się fenomenalnymi, rozstrojonymi gitarowymi poślizgami niczym w May this be Love Jimiego Hendrixa (Are You Experienced?). Na pewno warto usłyszeć, jak brzmi Kraftwerk w okresie debiutu: nietypowe dźwiękowe zestawienia prowadzą oszołomionego słuchacza w rejony, których sam by sobie nijak nie wymyślił.

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    15,50 EUR
  • Kraftwerk | Kraftwerk 1

    Kraftwerk | Kraftwerk 1


    Ta płyta na pewno zaskoczy (żeby nie powiedzieć: zaszokuje) ludzi kojarzących zespół Kraftwerk jedynie z piosenkami Das Modell bądź Trans Europa Express. To jeszcze zupełnie inna muzyka, a pośród instrumentów nie zabrakło skrzypiec, fletu, organów i najprzeróżniejszych przedmiotów, których niekonwencjonalne użycie zapewniło tej płycie tak niecodzienne brzmienie.
    Ruckzuck jest przede wszystkim fletowym popisem Floriana Schneidera, który to wspomagany jest rytmicznym unisonem, to znów rozbity zostaje przez nawałnice atonalnych akordów. Ta już od początku motoryczna kompozycja w swej końcowej części jeszcze nabiera tempa, a efektowne pauzy potęgują wrażenie obserwacji jakiegoś niezwykłego mechanizmu, zastygającego w bezruchu, by potem wykonywać swą pracę na coraz szybszych obrotach. Stratovarius zaczyna się kakofonicznymi, zgrzytliwymi hałasami, wzbierającymi na sile. Introdukcja ta z jednej strony jest odpychająca, z drugiej zaś niebywale intryguje i sprawia, że nie można przestać się w nią z zaciekawieniem wsłuchiwać. Może to zgiełk robót drogowych, wykonywanych pod osłoną nocy, między stojakami drogowymi zdobiącymi okładkę tej (i następnej) płyty zespołu? Chwila ciszy po wstępie to tylko wzmożenie napięcia przed pojawieniem się ogłuszającej solowej partii perkusji. Po tym krótkim popisie wyrosną przed słuchaczem kolejne ściany skrzypiacych dźwięków, z których stopniowo zacznie się formować w miarę stabilna rytmiczna ścieżka kompozycji. Dokąd też zaprowadzą słuchacza mroczne ulice, raz po raz oświetlane rozedrganym światłem buczących świetlówek?...
    Po najdłuższej kompozycji nastepuje niewiele krótsze Megaherz. Masywny, gęsty, "po skriabinowsku prometejski" stojący akord organów zostaje rozpiłowany w bezdenną przepaść, wybrzmiewającą głuchym, niekończącym się echem. Po takim atonalnym wstępie nastąpi przewiewny fletowy krajobraz, najpierw spokojny i stonowany, później zaś zrywający kolejnymi trylami fletu liście z koron kolejnych drzew wyrastających za sprawą wynurzających się jak spod ziemi akordów. Skwierczące dźwięki w tle skojarzyć się mogą ze smażeniem jaj - a o muzycznych walorach takich tonów byli przecież też przekonani muzycy Pink Floyd, tworząc swą żartobliwą suitę Alan's Psychedelic Breakfast… Na tle tych trzech eksperymentów, finałowe Vom Himmel Hoch brzmi trochę bardziej jak podsumowanie pomysłów składających się na treść tej płyty niż jak zupełnie nowa odsłona występu Elektrowni. Na szczególną uwagę jednak zasługuje rytmiczny fragment tej suity, w której natarczywy rytm perkusyjny splata się z powykręcanymi, pozwijanymi elektronicznymi dźwiękami - ten fragment po prostu najbardziej zostaje w pamięci po wysłuchaniu ostatniego utworu.
    Bez wątpienia jest to nie tylko jedna z najatrakcyjniejszych propozycji grupy Kraftwerk, ale też jedna z najbardziej interesujących i do dziś świeżo brzmiących płyt w ogólnej historii muzyki… Jest to też błyskotliwy dowód na to, iż wyobraźnia i odwaga w przełamywaniu konwencji jest znacznie istotniejsza niż oszałamiające umiejętności techniczne instrumentalistów…

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    13,78 EUR
  • Kraftwerk | Kraftwerk 2

    Kraftwerk | Kraftwerk 2


    Tytuł kompozycji otwierającej ten album znany jest chyba nawet tym zainteresowanym muzyką Elektrowni, którzy jeszcze nie słyszeli płyty Kraftwerk 2… Klingklang to siedemnastominutowa impresja w czterech odsłonach. Epizod pierwszy wyznacza kierunek poszukiwań grupie Pink Floyd (we wstępie do utworu Time) oraz duetowi Cluster (we fragmentach suity One Hour): to mieszające się ze sobą i przenikające w zamyślony sposób brzmienia dzwonów i dzwonków - słuchacz wstępuje do zakurzonego, zaciemnionego salonu zegarów… Z niemuzycznych, medytujących brzmień formuje się dość melodyjna, pogodna część druga, zapowiadając melodykę i instrumentację typową dla fragmentów następnej płyty, Ralf und Florian. W trzeciej części najważniejsze są miękkie, niskie, głębokie tony fletu osiadające na mechanicznym, posuwistym, ale dość spokojnym, dźwięcznym rytmie - czwarta część należy zaś do sprężystego akompaniamentu gitary, na tle którego pobłyskujące wesoło tony układają się w drobne motywy i rozplatają ponownie. Atem brzmi zupełnie inaczej niż nosząca taki sam tytuł kompozycja Tangerine Dream, zaproponowana przez tę berlińską grupę trzy lata później. Jest to chyba jeden z najbardziej intrygujących - a jednocześnie najodważniej minimalistycznych - obrazków w całej dyskografii Kraftwerk. Zgodnie z tytułem, jest to po prostu zapis dźwiękowy oddechu - przetworzonego wprawdzie, deformowanego i przesterowywanego, ale jednak nie doprawionego w najmniejszym stopniu konwencjonalnymi brzmieniami muzycznymi. Nastrój tej miniatury może słuchacza zaprowadzić w njaróżniejsze rejony i bynajmniej nie jest tak, że brakuje tu atmosfery sprzyjającej najniesamowitszym wizualizacjom - wprost przeciwnie…
    Kolejnym utworem jest Strom. Chropawa, przesterowana gitarowa introdukcja oparta na "hejnałowej" skali podlega różnym modyfikacjom brzmieniowym, w końcu rozpływa się pod wpływem silnego dociśnięcia tremola i przechodzi w płynący rytmicznie fragment, oparty na powtarzanym mantrowo dźwięku; na tle takiego podkładu rozwija się bardzo oszczędna, ale niezwykle malownicza melodia główna gitary. Ten utwór prowadzi słuchacza w podziemia, do niesamowitej groty rozświetlonej dziwacznymi barwami, w której nie brak stalaktytów o najbardziej zadziwiających kształtach... A może po prostu, idąc za sugestią tytułu, spoglądamy na świat z punktu widzenia… przepływającego prądu? Tak, jak śmiała i trudna do wyobrażenia jest podobna sugestia, tak i świeży oraz intrygujący jest ten utwór…
    Spule 4 i Wellenlange przechodzą w siebie płynnie, niezauważalnie; za sprawą tej niezwykłej, prawie amelodycznej, w sumie 15-minutowej suity przechadzamy się po pomieszczeniach opustoszałego, uśpionego teatru, znajdując omszałe maski i oszronione rekwizyty... w końcu udaje się słuchaczowi rozchylić ciężkie zasłony i wydostać na zewnątrz, na bezkresne łąki odkształcone kolorystycznie w swój negatyw...
    Płytę wieńczy osowiała, zadumana kompozycja Harmonika, zbudowana na przeciągłych, zdumionych westchnieniach akordów. W tym utworze muzycy Elektrowni chyba najdobitniej przekonują, że nastrój utworu nie musi wynikać z olśniewającej techniki instrumentalistów ani z namnożenia wielorakich wątków... Pomysł na finałowy utwór oraz jego realizacja są niezmiernie proste i skromne, a jednak kompozycja ta ma nieodparty czar i skłania do głębokiego zamyślenia...

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    13,78 EUR
  • Kraftwerk | Ralf and Florian

    Kraftwerk | Ralf and Florian


    Ta płyta na pewno więcej ma wspólnego ze swoją poprzedniczką (Kraftwerk 2) niż następczynią (Autobahn). Ruchliwy motyw otwierający Elektrisches Roulette mógłby powstać z rozwinięcia i udynamicznienia jednego z wątków Wellenlange z poprzedniego longplaya, partie fletowe wyczarowują podobne nastrojowe krajobrazy jak uprzednio, a sposób komponowania i aranżowania utworów nadal jeszcze nie zwiastuje przemian, którym ulegnie styl Kraftwerk począwszy od płyt Autobahn i Radioaktivität.
    Jest to płyta zadumana i spokojna - poza otwierającym płytę utworem (i tak ustępującym pod względem ekspresji kompozycji Ruckzuck z pierwszego longplaya) oraz dość rytmiczną impresją Kristallo dominują tu bezkresne pejzaże dźwiękowe poprzesłaniane fletowymi obłokami, raz po raz rozświetlone słonecznymi smugami ciągnących się dźwieków gitarowych lub klawiszowych.
    Szczególnie udanymi propozycjami są miniatury malowane całą paletą barw fletowych: kojące a jednocześnie frapujące brzmieniowo, odsłaniające swą zagadkowość dopiero po kilku uważnych przesłuchaniach Tongebirge oraz Heimatklänge - a także impresje Kristallo oraz Ananas Symphonie, mogące przywołać skojarzenia z nastrojem utworów Cluster, zwłaszcza z ich albumu Großeswasser. Kristallo zbudowane jest na połyskującym, mieniącym się ostinacie, na które syntezator srebrzystymi nićmi powłóczystego brzmienia nanizuje swoją rozimprowizowaną impresję - może słuchacz zbliża się do wyniosłego zamku, ukrytego za zasłoną równomiernie padającego lśniącego śniegu? Może obserwuje, jak pozamarzniętych błotnistych koleinach wyrusza w drogę kryształowy traktor? (Ta ostatnia sugestia wywołana jest specyficznym pogłosem, którym wybrzmiewają dźwięki ostinata - bardzo charakterystycznym, przypominającym urywany warkot motoru) - a może Ralf Hütter i Florian Schneider-Esleben prowadzą nas w zupełnie inne rejony? To zainteresowany słuchacz musi już sam sprawdzić...
    W Ananas Symphonie pojawiają się po raz pierwszy partie wokalne - na razie jest to co prawda zaledwie kilkakrotne powtórzenie tytułu utworu, wtapiające się jak głos instrumentu w leniwy akompaniament, przetworzone przez vocoder, ale należy zwrócić uwage na fakt wykorzystania głosu; głosy słychać zresztą także w tle utworu Tanzmusik: nawołują się w oddali i odgrywają role rozdokazywanych dzieci albo duchów igrających z brzmieniami...
    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    13,78 EUR