Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2346 albums in the store
1739 available in stock
33070 samples of tracks
21356 completed orders
4304 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Vangelis | 1492 - Conquest of Paradise

back
Vangelis | 1492 - Conquest of Paradise lupa
Good price

6,31 EUR
incl. VAT
Goods in stock
We ship to 5 days
Delivery of the registered letter is available from 6 EUR.
Shipment provide post office.
Przy dźwiękach muzyki greckiego kompozytora słuchacz odkryje nowe lądy, zdziwi się niesamowitymi barwami lorrainowskich i turnerowskich wschodów słońca, zagłębiając się w jedne z najbardziej przestrzennych i sugestywnych aranżacji, z jakimi dotąd obcował. Trzeba przyznać, iż ścieżka dźwiękowa do filmu jest bardziej fascynująca niż sam film - jest to też zapewne po prostu jedna z najwybitniejszych płyt Vangelisa.
  • Opening [1:21]
  • Conquest Of Paradise [4:30]
  • Monestary Of La Rabida [3:24]
  • City Of Isabel [2:08]
  • Light And Shadow [3:31]
  • Deliverance [3:20]
  • West Across The Ocean Sea [2:44]
  • Eternity [1:53]
  • Hispanola [4:39]
  • Moxica And The Horse [6:42]
  • Twenty Eighth Parallel [4:47]
  • Pinta, Nina And Santa Maria (Into Eternity) [12:37]

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.

Podróż rozpoczyna się o brzasku - pierwsze kolory, wonie i kształty przebijają majacząco przez gęste, perspirujące zarośla zasnuwające brunatną mgłą cały pejzaż. Z takiej półtoraminutowej introdukcji wyłania się główny temat muzyczny z majestatycznym chórem w roli głównej. Brzmienie i melodyka sa wyjątkowo klarowne; słuchacz może mieć złudzenie własnego uczestniczenia w początku morskiej wyprawy. Temat zbudowany na alternacji akordów mollowych i durowych oddzielonych kwintą przeplatany jest bardziej słonecznym wątkiem skonstruowanym na samych durowych akordach, spod których wyłaniają się pospieszne brzmienia perkusyjne - ta muzyka brzmi na pewno odpowiednio patetycznie, ale w żadnym wypadku nie przytłaczająco… Kolejny utwór to jedna z najbardziej interesujących impresji - Monastery of La Rabida. Tutaj główna melodia wyłania się z zardzewiałej mgły przeciągających się dźwięków, spaceruje wzdłuż omszałych murów klasztornych, zagląda przez pobladłe witraże do ozłoconych świtem wnętrz. Idealną wizualizację do tej miniatury stanowiłyby morskie pejzaże Claude'a Lorraine'a albo zafascynowanego jego twórczością J. W. M. Turnera. Gdy pojawia się odległa, senna pieśń chóru, utwór nabiera trochę cieplejszej barwy, widać wyraźnie zielonkawo-miodowe zmarszczki na wzbierających falach morza, w oddali majaczy ocieniona seledynem baszta do której zmierzają galeony; nie wiadomo z tej odległości, czy baszta ma kształt walca czy prostopadłościanu, nie wiadomo, czy to przypadkiem nie jest jedynie fantom udający odległą budowlę…
Krajobrazy ożywiają się, zapełniają się spieszącymi dokądś ludźmi, nabierają słonecznych barw wraz z pojawieniem się następnej impresji - stylizowanej na renesansową miniaturę City of Isabel. Melodia snuta na brzękliwym chordofonie oscyluje między pustą kwintą a niepewną skalą durową. Wkrótce muzyka ucichnie, by ustąpić miejsca wybrzmiewającym długim echem krokom następnego utworu, który okaże się chyba najbardziej poruszającym fragmentem albumu: Light & Shadow. Ta pełna przestrzeni, melancholijna a przy tym monumentalna kompozycja kojarzyć się może z utworami barokowymi, zwłaszcza za sprawą fantastycznych ornamentów klawesynowych, wplatających się w melodię na którą składają się akordy zmieniające się według wzoru wypracowanego przez takich kompozytorw jak Vivaldi, Telemann czy Corelli… Główna rola znów należy jednak do chóru, pobudzającego do życia pełen grozy i tęsknoty krajobraz. Słychać tu echa jednego z utworów, dla którego znalazło się miejsce na nieco wcześniejszej płycie Vangelisa (Direct), ale teraz motyw ten nabrał pełni barw i ogromnie zyskał na sile wyrazu…
Gdy pieśń chóru oddali się, na planie pozostaną zmagające się ze sobą dwa wichry, w których role wcielają się hiszpańskie gitary. W gęstą, zachmurzoną, misternie uplecioną gitarową sieć wpadają rozmyte wodorosty, odmalowywane przez przeciągłe westchnienia oddalonych instrumentów klawiszowych. Pod sam koniec utworu powróci jak przez sen oddalona, nostalgiczna pieśń chóru, intonująca temat Light & Shadow. Następne obrazki mają bardzo zwiewną i oniryczna naturę; zarówno West Across The Ocean Sea" jak i Eternity brzmia bardzo krucho, dopasowując się nastrojem do najbardziej niedomówionych obrazów impresjonistycznych i akwarel pozostawiających swoją treść wyobraźni widza. Po krótkiej pauzie powróci żywiołowa, niezwykle energiczna muzyka: utwór Hispanola zdaje się wciągać słuchacza w wir niesamowitego, transowego obrzędu. Hiszpańskie gitary są tu wyjątkowo niespokojne i zadziorne, męska wokaliza natychmiast kojarzy się z niezwykłymi improwizacjami flamenco; chór intonuje schromatyzowane staccato na tle galopującego, pomysłowo "utykającego" rytmu.
Zadumana, mantrowa, a przy tym podszyta napięciem i niepokojem impresja Moxica and the Horse to kolejny utwór: pół-śpiewający, pół-recytujący głos wydaje się odprawiać niezrozumiałe zaklęcia, a w tle rozmazuje się cała paleta intrygujących dźwięków o zaróno elektronicznym, jak i akustycznym rodowodzie. Z fortepianowych, przetaczających się, rozmigotanych fal wyłaniają się charakterystyczne dwudźwięki przeszklone barwą zachodzącego słońca: to przedostatni utwór, Twenty-Eighth Parallel. Podczas trwania tej impresji najdokładniej można przyjrzeć się oczami wyobraźni krużgankom i arkadowym pawilonom weneckich mostów i pałaców, topniejącym w odcieniach łososiowej czerwieni. Zanim ostatni raz przetoczy się fortepianowe glissando, zabrzmi tu jeszcze przetworzony, wysubtelniony temat Conquest of Paradise, wykonany tylko na sennych instrumentach klawiszowych.
Ostatni utwór to najdłuższy fragment płyty - transowa, niespokojna konstrukcja, w której kłębią się drapieżnie wygasające tony, sugeruje nieskończoność podróży ku nowym lądom… Pinta, Nina i Santa-Maria dobijają do brzegów, które okazują się tylko rozmigotanym złudzeniem, odsłaniającym kolejne wodne pustynie, wabiące fatamorganą pozornie bliskich miast snujących się niczym dym na horyzoncie… Pod sam koniec utworu powróci groteskowy, krzykliwie pogodny temat Eternity, dobitnie podkreślający wymowę finałowej impresji…
PS. Warto rozejrzeć się za singlem promującym niniejszą płytę - obok znanych już tematów Conquest of Paradise i Moxica and the Horse zamieszczono na singlu dwa nie mniej ciekawe utwory, których niestety brak na albumie.

I. W.

Album's tags:

Vangelis | 1492 - Conquest of Paradise

,

Warner Music

,

Vangelis

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk