Tangerine Dream

Hyperborea


36,60 PLNabout 8,22 EURbrutto

Tangerine Dream | Hyperborea

Tagi albumu: Tangerine Dream | Hyperborea, Virgin, Tangerine Dream, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

ARTIST Tangerine Dream
LABEL Virgin
NUMBER 8394462
RECORD DATE 1983
MEDIA 1CD
PACKAGE JEWELCASE
Kod produktu 002949
POPULARITY

Lista utworów

No Man's Land
Hyperborea
Cinnamon Road
Sphinx Lightning

Recenzja


W sierpniu 1983 roku ukazał się ostatni album Tangerine Dream zrealizowany dla wytwórni Virgin - Hyperborea, którego tytuł nawiązuje do mitologii skandynawskiej i oznacza krainę wiecznego słońca, ziemskiego raju w ziemi mrozów i zimnych wiatrów. W jednym z wywiadów Johannes Schmoelling wspominał że powstanie Hyperborei było zdeterminowane przez nową generację cyfrowych syntezatorów jak i technologii samplingu. Stworzyli nowe struktury rytmiczne przy użyciu arpeggiatora.
Rozpoczynający płytę No Man's Land powstał pod wpływem soundtracku do filmu Gandhi. Stylistycznie bardzo różny od tego co oferowało do tej pory Tangerine Dream ale przez to brzmi niezwykle świeżo i ciekawie. Mój faworyt na tym krążku na którym wyraźnie słychać że dużą przyjemność trio Schmoelling, Franke, Froese miało z używania cyfrowych zabawek. Tytułowy utwór wprowadza klimat zadumy, maluje obraz spokojnej przestrzeni by gdzieś od 4 minuty przejść po samplu imitującym wiatr w odmienny, bardziej dziarski motyw. Cinnamon Road nie wyróżnia się szczególnie, ot ładna melodia a wieńczący płytę Sphinx Lighting to pulsujące sekwencery w starym stylu które powoli wygaszają się by przenieść drugą część utworu w nastrojowe, wyciszone brzmienia.

Dariusz Długołęcki


"Daleka północ" pochodzi ze złotego okresu w historii Tangerine Dream, kiedy z Edgarem Froese i Chrisem Franke grał Johannes Schmoelling. Mimo to nie jest tak znana jak Exit czy Poland, chociaż nie ustępuje im bogactwem aranżacji i pomysłów. I oczywiście klimatycznie też jest wyśmienita. Tu również jest "chłodno", jak na płycie z koncertów w Polsce, tylko nieco mniej chyba, chociaż to obszary podbiegunowe.
Na początek idzie największy smaczek - No Man's Land. Urzeka powolne narastanie utworu, jego hipnotyczny, sekwencerowy rytm zbudowany bez użycia tradycyjnych brzmień perkusyjnych (ten jednostajnie powtarzany dźwięk w tle...), Edgar Froese wydobywający z gitary długie, posępne akordy. Co jakiś czas powtarza się ulotny motyw, a wszystko konsekwentnie rozwija się, kształtuje, aż do końca, pełnego niepokoju, zastanawiającego. Czuje się respekt i podziw dla pięknej i groźnej przyrody Północy. Jedna z pereł w twórczości Tangerine Dream. Pojawia się następny, tytułowy temat, bardziej kosmiczny, płynący wolno, majestatycznie wśród ... śniegów ? Głębokie dźwięki wybrzmiewają powoli, tworząc subtelną melodię. Jest tu coś z nostalgicznego smutku, może zaduma nad losem wciąż skażanej, zatruwanej Ziemi. Ten utwór sprawdziłby się dobrze w charakterze ilustracji muzycznej do jakiegoś programu ekologicznego...to taki mój pomysł.
Trzeci tytuł niezbyt mi pasuje do całości, jest wręcz radosny, jaskrawo kontrastuje z poprzednimi, "skupionymi" obrazami muzycznymi. Pojawia się nawet rockowa gitara. Nie, to nie dla mnie, chociaż na pewno może się podobać. Początek Sphinx Lightning to zaskoczenie - dokładnie tym samym dźwiękiem rozpoczyna się Poland. Dalej tradycyjne rozwinięcie, dojście perkusji i tego tak typowego dla Tangerine Dream podkładu z sekwencera. Wzbijam się wyżej w przestrzeń gwiezdnych mgławic, kosmicznego wiatru. Jakieś niepokojące odgłosy... tak, to znów stary, dobry Tangerine Dream. Po jakimś czasie dochodzi do ambientalnego wyciszenia, delikatnych dźwięków pływających w otaczającej ciszy. Pobrzękują struny, słyszę jakby flet, czy to Kitaro? I ponownie pojawia się rytm, nowa melodia, która w końcu przeradza się w monumentalne zakończenie - patrz Logos part 2 czy Horizon. Jak na każdej płycie z tych lat, poraża wręcz czystość wszystkich barw, czytelność aranżacji, wielka ilość dźwiękowych dodatków i smaczków, zgranie stereofoniczne, przestrzenność brzmienia... Na szczęście technika nie przesłania pomysłowości i umiejętności muzyków. Dobre nie tylko dla fanów Tangerine Dream.

Michał Żelazowski

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Temporary absence

Wysyłamy do 30 dni
Dostawa w do punktu odbioru już od 12zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska lub Inpost.
Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas