Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Mike Oldfield | Tres Lunas

back

12,55 EUR
incl. VAT
Goods in stock
We ship to 3 days
Delivery of the registered letter is available from 6 EUR.
Shipment provide post office.
Druga po płycie The Songs of Distant Earth (1994) podróż do krainy chłodnych, nostalgicznych dźwięków krainy chill-out. To jedna z najbardziej przestrzennych a przy tym najbardziej rozimprowizowanych płyt Mike'a Oldfielda; alternacje akordów stanowią najczęściej tło zmieniających rejestr i nastrój impresji, a nie wyrazistych, skończonych melodii. Jest to bardzo interesujący przyczynek brytyjskiego artysty do stylistyki usytuowanej gdzieś na pograniczu lżejszej elektroniki sekwencyjnej i zamyślonego elpopu.
  • Misty
  • No Mans Land
  • Return To The Origin
  • Landfall
  • Viper
  • Turtle Island
  • To Be Free
  • Fire Fly
  • Tr3s Lunas
  • Daydream
  • Thou Art In Heaven
  • Sirius
  • No Mans Land Reprise
  • To Be Free (Radio Edit)

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.

Kolejny eksperyment z interaktywnością do uzupełnienia wizji muzycznych wynikał z fascynacji

Oldfielda

komputerami i grami komputerowymi.

Oldfield

poszedł dalej niż na SOTDE pracując nad projektem multimedialnym nazwanym "Interactive Video Album", gdzie użył mocy komputerów do rendedronowania grafik gry 3D, które miały w danym momencie uaktywniać odpowiednią porcję jego muzyki aby można się przez to rozkoszować nią w dwójnasób. Tak więc opowieść o lądzie z trzema księżycami to swoisty soundtrack zrealizowany do gry stworzonej pod dyktando

Oldfielda

. Muzykę dostrojono do odwiedzanych podczas gry miejsc. "MusicVR Tr3s Lunas Game" to stworzona bez przemocy muzyczna przygoda, wędrówka poprzez miasta i pustynie, gdzie spotykamy koty, delfiny skorpiony, zaprojektowana jako pierwsza część gier komputerowych MusicVR.
W sprzedaży pojawiła się jako pojedyńcze wydawnictwo z muzyką i interaktywny CDROM na dwóch krążkach. Muzycznie oba są identyczne do utworu 12, po nim różnią się dodanymi miksami. Na tej płycie odszedł (ale nie porzucił - To Be Free) od new age'owych klimatów zbliżając się za to do chill out'u (wzorcowy Return To The Origin). Wolne, pozbawione agresywności kawałki wyposażone w pasaże wyluzowanych relaksacji idealne są jako podkład do robienia prac domowych. Ta kolekcja krótkich instrumentalnych utworów wyróżnia się prostotą ale mimo że to soundtrack brzmi jak porządnie skonstruowany album. W kontraście do innych ibizowskich realizacji jest bardzo dojrzały z ciekawym, przestrzennym brzmieniem Wskazuje spokojną ścieżkę życia, w warstwie dźwiękowej kładąc nacisk na pastelowe brzmienie gitary i błyskotliwą atmosferę co można odebrać jako osobiste refleksje ze wskazania radości wypływającej z nie materialistycznego życia. Każdy utwór nosi piętno indywidualności. Pojawia się też siostra

Oldfielda

, Sally pierwszy raz od czasów Incantations i to nie tylko w wokalu

To Be Free

.

Sally Oldfield

nagrała również mówione instrukcje do gry Music VR i niektóre zostały zsamplowane i włączone do płyty.
Otwierający Misty doczekuje się wariacji już w drugim utworze No Man's Land i w Tres Lunas. Szkoda że

Oldfield

znów pokusił się o tworzenie różnych wariacji tego samego utworu co odbieram na in minus. Z drugiej zaś strony się mu nie dziwię gdyż zwiewna, subtelna melodia opierająca się na ciekawej solówce na sax wspomagany przez fortepian czaruje każdego swym powabem. Landfall aż prosi się o intensywniejsze wykorzystanie instrumentarium, o dodanie linii basowej, instrumentów perkusyjnych pod koniec utworu. Viper jest już lepiej zaaranżowany. Zaś najbardziej gitarowy jest Turtle Island notabene kolejna przepiękna melodia ze smakiem zaaranżowana. Zaskakuje Daydream gdzie pierwsze miejsce uzyskuje fortepian a gitara pojawia się na chwilę w tle. Thou Art in Heaven oparto na kawałku z berlińskiego koncertu na millennium znanego najpierw jako Berlin 2000 później jako Art in Heaven (nazwa firmy która organizowała koncert i pokaz świateł).
Wreszcie To Be Free. Czasem jesteśmy sami, bez ochrony nie wiedząc którędy pójść i nagle dociera do nas pewien rodzaj czarów nie wiemy jak ani dlaczego ale pewnego dnia potrafimy latać. Moim życzeniem jest być wolnym, dzikim, jak dziecko. Wiem ze utwór ten brzmi w zestawieniu z new agowym tekstem infantylnie ale jest w nim coś takiego, nie wiem, czy to głos Sally, czy coś innego że brzmi bardzo autentycznie przez co mocno mnie do dziś porusza do tego stopnia ze to mój ulubiony kawałek

Oldfielda

dystansujący nawet Shadow On The Wall a równorzędny Five Miles Out...

Oldfield

udanie łączy podkłady gitarowe i keyboardy w kosmicznych kołysankach wspomaganych ciekawymi aranżacjami. Tą płytę trzeba odkrywać powoli, kilka przesłuchań pozwala dojść do konkluzji że jest naprawdę przeurocza i godna określenia: gorąco polecam.

Dariusz Długołęcki



Po kameralnych, przede wszystkim zaś wręcz żartobliwych aranżacyjnie i melodycznie płytach Guitars i The Millennium Bell

Mike Oldfield

znienacka przygotował jedną z najpełniej brzmiących płyt w swojej dyskografii. Mamy tu właściwie wszystkie elementy, w które obfitowała znakomita płyta The Songs of Distant Earth oraz trochę nowych rozwiązań, najczęściej kojarzących się z planami dźwiękowymi odmalowywanymi przez projekt

Enigma

. Jest to longplay pod każdym względem poprawny - pozostawia jednak może pewien niedosyt, ponieważ brak tu zarówno prawdziwych aranżacyjnych ekstrawagancji, jak i szaleństwa oraz zapału, których nie zabrakło na tylu niedawno przecież wydanych płytach artysty. Swoistą "nieśmiałość brzmieniową" rekompensują rezultaty kolejnych, cierpliwych przesłuchań. Melodie okazują się wraz z kolejnymi przygodami z tą płytą coraz bardziej interesujące a struktury rytmiczne coraz bardziej frapujące. Doprawdy szkoda, że

Oldfield

nie poszedł jeszcze parę kroków dalej i nie przyprawił takich kompozycji jak Sirius mroczniejszymi, bardziej chropawymi, “namlookowskimi” ścieżkami perkusyjnymi; ponadto, wszystkie kompozycje zaaranżowane są w podobny sposób, zatem przy pierwszych przesłuchaniach trochę zlewają się w jedną całość i żaden fragment tak powstałej suity nie zapada w pamięć od razu. Na pewno jednak lepiej odkrywać stopniowo ukryte wdzięki tej muzyki, niż ucieszyć się przy pierwszym przesłuchaniu, że płyta wyjątkowo się udała, a z czasem tylko coraz bardziej się rozczarowywać iż tam, gdzie spodziewał się słuchacz zagadek, wcale ich nie było...
Najmniej ciekawym kompozycyjnie fragmentem albumu jest singlowa piosenka To Be Free, nieco rozmyta melodycznie, niezbyt porywająco zinstrumentowana i wykonana w porównaniu z wieloma naprawdę frapującymi piosenkami, jakie

Oldfield

w ciągu swej kariery zaprezentował. Wszystkie pozostałe utwory można natomiast śmiało określić jako ponadprzeciętne, większość z nich zasługuje na miano bardzo dobrych. Pogodny, optymistyczny nastrój udało się

Oldfieldowi

bez popadania w kicz wyczarować w lekkiej kompozycji Turtle Island. Znakomitą partię miękkiej gitary, podszytą elektryzującym basem i ciekawą perkusją znajduje słuchacz w kompozycji tytułowej. Przez zamglone sitowie w pastelowej tonacji brnie słuchacz dzięki onirycznej, melancholijnej miniaturze Daydream. Wreszcie, pojawiają się tu utwory tak znakomite jak Thou Art In Heaven, w którym rytm to usypia w miękkich szumach i poświstach, to znów budzi się w upajającym pulsie, ze znakomitą partią fortepianu i umiejętnie stopniowanym napięciem, oraz No Man's Land z wyjątkowo udaną melodią, niebanalną instrumentacją i typową dla

Oldfielda

finezją w traktowaniu gitary.
Jak pisałem wyżej, jedyne, czego tu brakuje, to nieco większe zdecydowanie aranżacyjne i szczypta nowoelektronicznego mroku, która nadałaby większości utworów niesamowitszy klimat. Póki co, w takiej wersji, w jakiej się ukazała, jest płyta Tr3s Lunas mistrzowskim osiągnięciem na polu łagodnej, elegancko zaaranżowanej muzyki relaksacyjnej na najwyższym poziomie i śmiało można ją polecić wszystkim tym, którzy docenili na przykład album Enchanting Nature

Chrisa Franke

. Ortodoksyjni miłośnicy muzyki

Mike'a Oldfielda

mogą stwierdzić, iż za mało tutaj "rasowej" gitary oraz charakterystycznych, śmiałych zwrotów melodycznych, wynikających z siebie i przeplatających się ze sobą nawzajem z nieco większym żarem. Można jednak śmiało zapewnić wszystkich wybrzydzających, iż cierpliwe wsłuchiwanie się w zawartość niniejszego albumu pozwoli bardzo się do niego przywiązać; tym niemniej, należy zaznaczyć, iż mimo wielkiego pokrewieństwa brzmieniowo-nastrojowego dość daleko temu albumowi do porażającego swą atmosferą dzieła Tubular Bells III...

Igor Wróblewski
Album's tags:

Mike Oldfield | Tres Lunas

,

Warner Music

,

Mike Oldfield

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk