Kraftwerk

Autobahn (japan)

98,52 PLNabout 22,14 EURbrutto

Kraftwerk | Autobahn (japan)

Tagi albumu: Kraftwerk | Autobahn (japan), Kraftwerk, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

ARTIST Kraftwerk
LABEL
NUMBER WPCR-80039
RECORD DATE 2009 (1974)
MEDIA 1CD
PACKAGE JEWELCASE
Kod produktu 007088

Lista utworów

Autobahn [22:42]
Kometenmelodie 1 [6:20]
Kometenmelodie 2 [5:45]
Mitternacht [3:40]
Morgenspaziergang [4:00]

Recenzja


Tytułowa kompozycja to propozycja o najdłuższym jak dotąd czasie trwania - co ważniejsze, w odróżnieniu choćby od 17-minutowej impresji Klingklang (z płyty Kraftwerk 2) nie jest to już zbiór luźno powiązanych ze sobą rozmaitych motywów, tylko zmyślnie skonstruowana suita, której główne tematy splatają się ze sobą, wynikają z siebie i powracają w regularny sposób. Zgodnie z sugestią tytułu, utwór jest muzycznym zapisem wrażeń z podróży autostradą. Samochód zostaje uruchomiony, wytacza się na autostradę i mknie przed siebie, unosząc słuchacza podziwiającego zmieniające się niespiesznie widoki, pojawiające się i znikające wiadukty, nadjeżdżające z naprzeciwka inne pojazdy... Właśnie ten utwór jest pierwszą "prawdziwą piosenką" Kraftwerk - w przeciwieństwie do debiutu wokalnego grupy z Dusseldorfu (mowa o Ananas Symphonie z LP. Ralf und Florian) można tu wyraźnie rozróżnić zwrotki i refren; poza tym, brzmienie głosu nie zostało tu przetworzone nie do poznania przez vocoder. Najciekawszy epizod tego utworu to chyba jednak ten fragment, w którym na tle rytmicznego ostinata niezwykle sugestywnie prześlizgują się z dopplerowskim wizgiem rozpędzone syntezatorowe samochody z naprzeciwka... Potem zaś znów wyłania się znajomy, przewodni motyw utworu i dźwiękowe szaleństwo zostaje na powrót uporządkowane w kształty zwrotek i refrenu. W charakterze żartu przytoczę wypowiedź mojego teścia, który stwierdził, iż utwór Autobahn jest istotnie znakomity do słuchania w samochodzie, ale tylko dopóty, dopóki jedzie się bez przeszkód - ledwie utknie się w korku, staje się okropny ;-) Sądzę jednak, iż mimo swoistej "programowej" monotonii na przestrzeni ponad 22 minut trwania utwór ten znudzić nie może - należy się tylko uważnie wsłuchać i przekręcić kluczyk w stacyjce swej wyobraźni...
Kometenmelodie, impresja w dwóch częściach, stanowi pewne muzyczne rozdroże: pierwsza część wskazuje jeszcze kierunek poszukiwań z pierwszych trzech płyt Kraftwerk, choć zmasowane plany dźwiękowe są już czystsze i brak w nich nietypowych, zdumiewających odgłosów - część druga natomiast, skonstruowana na rytmicznym ostinacie podlegającym kolejnym tonalnym progresjom, bardzo melodyjna i wyrazista, zapowiada rozwiązania typowe dla późniejszych albumów. Kometenmelodie można by określić mianem "wzorcowego utworu" grupy Kraftwerk - aranżacja, rozwijanie melodii i zagospodarowanie całego planu dźwiękowego są bardzo charakterystyczne dla zespołu w tym czasie.
Bardzo ciekawie brzmi utwór Mitternacht - jest to mój ulubiony fragment płyty. Prawie nie do wiary, jak niesamowitą atmosferę można wyczarować za sprawą umiejętnego operowania samymi barwami i niepokojącymi brzmieniami rozpalającymi się i wygasającymi w tle - przecież od strony melodycznej utwór ten to jedna, miarowo powtarzana figura melodyczna. W ciągu niespełna czterech minut trwania tego fragmentu można jednak przyjrzeć się każdemu zakątkowi świata pogrążonego w swym trwaniu o północy: muzyka odsłania przed zdziwionym słuchaczem mżące światła wielkiego miasta, pracujące mimo późnej pory tajemnicze maszyny, uśpione ptaki kołyszące się na osowiałych drzewach, rozsiewające oszałamiającą woń nocne klomby kwiatów... Wizualizacje mogą być oczywiście przy kolejnych przesłuchaniach zupełnie inne, a utwór zawsze ujawni jakieś dotzchczas niedosłyszane niuanse...
Płytę wieńczy eteryczna, relaksacyjna miniatura Morgenspaziergang. Tutaj, przy fletowych trylach i śpiewie gwiezdnych ptaków, udaje się muzykom Kraftwerk przywołać kojącą - a przy tym enigmatyczną - atmosferę rodem z utworów takich jak Tongebirge i Heimatklaenge... Brzmienie jest bardzo plastyczne i barwne, a za niepowtarzalny czar i zwiewność utworu znów odpowiedzialna jest przede wszystkim pomysłowa aranżacja. Można tu jeszcze dodać, iż króciutki urywek jednego z wątków tego utworu powróci jak przez mgłę w utworze Radioland z kolejnej płyty, Radioaktivitaet.

I. W.



Zespół Ralfa Huttera i Floriana Schneidera zawsze był zaliczany do klasyków niemieckiej szkoły elektronicznej, obok Klausa Schulze, Tangerine Dream czy Ashry. W latach '70 był najpopularniejszym zespołem tego typu. Ich muzyka, chociaż tworzona całkowicie na niezwykłych wtedy instrumentach, zawierała partie wokalne, co różniło Kraftwerk od typowych instrumentalistów. Faktem jest, że wokaliz tych nie było wiele, a i te były odpowiednio "odczłowieczone". "Nasza muzyka sama śpiewa, słowa to tylko klucze do naszego świata dźwięków" - mawiał Ralf. Autobahn jest pierwszą z serii słynnych płyt Kraftwerk. Zasadniczą część albumu stanowi 22-minutowy utwór tytułowy, z chwytliwym motywem przewodnim, radosnym nastrojem i przetworzonym śpiewem. Jeden z niezapomnianych klasyków wczesnej el-muzyki, pełen optymistycznej inwencji i ciekawości, której coraz mniej w obecnych latach.
Nieco mroczniej brzmi dalsza, już instrumentalna część płyty, szczególnie Mitternacht. Użyte w tym utworze brzmienia nadal brzmią nieco przerażajaco, chociaż minęły 23 lata! Na koniec miły Morgenspaziergang, ze sztucznym śpiewem ptaków, pluskiem wody i beztroską melodią graną na flecie.
Warto mieć tę płytę - bije z niej niezapomniany duch pionierskich dokonań zespołu.

Michał Żelazowski

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Temporary absence

Wysyłamy do 30 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas