Harald Grosskopf

World of Quetzal

60,43 PLNabout 13,58 EURbrutto

Harald Grosskopf | World of Quetzal

Tagi albumu: Harald Grosskopf | World of Quetzal, MellowJet, Harald Grosskopf, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

ARTIST Harald Grosskopf
LABEL MellowJet
NUMBER cdr-4u0713
RECORD DATE 1992
MEDIA 1CDr
PACKAGE JEWELCASE
Kod produktu 005288

Lista utworów

Coatlicue - mother earth 05:39
Titlauacan - who's next to the shoulder 04:54
Tetzcatlipoca - smoking mirror 06:03
Tonatiuth - thursty sun 07:28
Quetzalcoatl - feathered snake 09:18
Ixtlilton - little black face 04:54
Mixcoatl - cloudsnake 04:38
Tlalocan - rainlandparadise 08:22
Coatlicue (radioversion) 03:28

Recenzja


Wznowienie legendarnej płyty Haralda Grosskopfa, który nagrywał i współkomponował z takimi znakomitościami, jak Klaus Schulze albo Manuel Gottsching. World of Quetzal to dynamiczna, niemalże wybuchowa - a przy tym frapująco spójna i logiczna - mieszanka nastrojów od bezbeatowej, refleksyjnej elektroniki aż po ethno-rock. Pierwszy utwór przynosi znakomity "groove" i natychmiast wpadającą w ucho melodię, urozmaicaną progresjami tonalnymi - utwór może skojarzyć się z nastrojem Rotations Logic Vangelisa, ale jednocześnie też wydaje się w nim drzemać coś, co przypomina klimat "kolorowej trylogii" King Crimson (Discipline, Beat, Three of a Perfect Pair). Drugi utwór mógłby spokojnie być dziełem Tangerine Dream po 1989 roku. Trzecia kompozycja to przede wszystkim niezwykłe gardłowe śpiewy i inne elementy typowe dla eksperymentów elektroniczno-etnicznych, z kolei impresja czwarta - jedna z najlepszych w zestawie - to pustynny, czerwonawy ambient, z jednej strony kojący, z drugiej podminowany nastrojem niecierpliwego oczekiwania i dziwnego napięcia. Dalsze skojarzenia z King Crimson w latach osiemdziesiątych czekają Słuchacza podczas słuchania utworu piątego, w którym perkusja Grosskopfa kipi bodajże najciekawszymi tonami, poszumami i grzechotami. Kolejne dwa utwory to znów fusion, przedostatni to z kolei znów spieczony, słony ambient, nieco w duchu wcześniejszych produkcji Steve'a Roacha. Finał albumu mógłby spokojnie być sygnowany: Ashra; wracają tutaj w odpowiedniej parafrazie lekki posmak reggae oraz synkopowane sekwencje introdukcji do całego albumu. Nie można nie znać.

I. W.

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Goods in stock

Wysyłamy do 3 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas