Gert Emmens

Nearest Faraway Place vol.3

38,00 PLNabout 8,54 EURbrutto

Gert Emmens | Nearest Faraway Place vol.3

Tagi albumu: Gert Emmens | Nearest Faraway Place vol.3, Groove Unlimited, Gert Emmens, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

ARTIST Gert Emmens
LABEL Groove Unlimited
NUMBER GR-167
RECORD DATE 2010
MEDIA 1CD
PACKAGE JEWELCASE
Kod produktu 006085
POPULARITY

Lista utworów

Part 15
Part 16
Part 17
Part 18
Part 19
Part 20
Part 21
Conclusion

Recenzja


Tytuł do tej serii, Gert Emmens zaczerpnął od jednego ze swoich ulubionych grup, The Beach Boys. Jednak muzyka nie ma nic wspólnego z lekkimi przebojami "chłopców z plaży". Do kapitalna dawka elektroniki sekwencyjnej, ambientu i rocka progresywnego nawiązującego klimatem do klasycznych nagrań Pink Floyd. Dosyć spora grupa artystów pomaga Emmensowi na tym albumie. Jan Dietrich wycina solówki na gitarze niczym David Gilmour z najlepszych lat. Są i panie Cara i Tessa Asenjo-Fernades i Laila Quariashi. Ta ostatnia ma zapewne dług wdzięczności wobec Holendra, bo ten dosyć sporo pomógł jej przy debiutanckim albumie Peregrination, jej projektu Cadenced Heaven. Gert Emmens idealnie znajduje balans między syntetyczną elektroniką, a rockowym pazurem. Choć tu monumentalne formy art rocka, znajdują swoje ujście przy nie mniej rozbuchanych, elektronicznych suitach. To jednocześnie śmiałe zerknięcie w przeszłość, choćby w najlepsze czasy Tangerine Dream, kiedy nagrywali wielowątkowe kompozycje, a nie instrumentalne piosenki. Tak więc Emmens pokazuje się jako kontynuator tychże tradycji, a zachowując ich ducha sam stoi na straży klasycznej elektroniki sekwencyjnej, nie bojąc się jednocześnie śmiałych wypadów na art rockowe podwórko.

R. M.




Pierwsza część albumu Gerta Emmensa Nearest Faraway Place vol.3 zaczyna się ambientowo-minorowymi pejzażami. Motoryczne, perkusyjne bity i ewolujące wokół nich sekwencerowe tło wprowadza słuchacza w ekscytujący wymiar muzyczny, który jest magicznym mostem do penetrowania fantastycznych miejsc i pięknych krajobrazów. Gert Emmens niczym malarz używa różnej palety barw i cieni do podkreślenia stanu emocji. Muzyka w tej części zaczarowała mnie ciepłymi barwami syntezatorów analogowych - wiele tu pozytywnych emocji niesie w sobie ta wyjątkowa muzyka. W części 16 Emmens wprowadza partie gitary elektrycznej - muzyka dostaje pazura. Widać, że kawałek ten ma wiele wspólnego z charakterystycznymi elementami rocka progresywnego - to znak, że Emmens zaczyna penetrować coraz częściej rejony bardziej progresywnej muzyki.
Część 17 zaczyna się od soczystych analogowych brzmień podobnych do tych z albumu "Fale marzeń" z roku 2004. Ambientowe szumy i mroczne klimaty odchodzą. Ale po chwili muzyka nabiera rozmachu dzięki potężnej parti sekwencera, która miło łechce ucho wrażliwego słuchacza - partia ta interesujaco okraszona jest również ciepłym solem syntezatora, zresztą barwa jest bardzo charakterystyczna dla Emmensa - jest to swego radzaju muzyczna wizytówka artysty. Dźwiękowe obrazy przenoszą słuchacza w inną rzeczywistość, w świat pozytywnych emocji, pełen marzeń, tęsknot i nostalgicznych uniesień - to wszystko słychać w każdej nucie tego wyjątkowego kompozytora. Kolejna część tej opowieści to wyjątkowy kawałek. Muzyka okraszona jest dźwiękami otaczającego nas środowiska - odgłosy spacerujących ludzi gdzieś w nieznanym nam miasteczku, w oddali słychać warkot pędzących samochodów - cywilizacyjny zgiełk jak na dłoni a w końcowej fazie cudowne brzmienie bicia dzwonu - skojarzenia do High Hopes Pink Floyd - natychmiastowe.
Gert Emmens niczym reżyser filmowy pokazuje nam na swój intymny muzyczny sposób naszą ziemską egzystencje. Przepiękna melodia, delikatne nuty, podobne do tych jakie znamy ze wspaniałych albumów Vangelisa - wprowadzają nas w tajemniczy i zarazem specyficzny relaksacyjny trans. W części 19 na samym początku mamy natchnione akordy: muzyka jest wzniosła a momentami nawet przesadnie pompatyczna ale zarazem bardzo uduchowiona - silnie oddziałuje na wyobraźnię. Ten podniosły fragment zanika - po chwili następuje przebudzenie w postaci świdrującego sekwencerowego sola, wszystko mieni się w kwiecistych i kipiących od przeróżnych analogowych brzmień - partiach solach klawiszowych.
Muzyka w sposób progresywny zaczyna ewoluować w basowych pulsacjach rytmicznych po czym powolnie wszystkie te magiczne cudnej urody harmonie i dźwięki zanikają w ambientowych ciemnościach. Całość kończy utwór Conclusion, który został umieszczony na albumie Cadenced Heaven. Jest to stonowana muzyka, poruszająca do łez wrażliwego odbiorce. Kolejny ciekawy album Emmensa, który serdecznie polecam miłośnikom el-muzyki.

Mariusz Wójcik

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Goods in stock

Wysyłamy do 3 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas