Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Bernd Scholl | Mystic Voyage

back

12,90 EUR
incl. VAT
Goods in stock
We ship to 3 days
Delivery of the registered letter is available from 6 EUR.
Shipment provide post office.
  • Voices In The Wind [6:46]
  • Roof Of The World [4:26]
  • Shamanic Journey [4:14]
  • Mystic Places [3:41]
  • Across Distant Lands [4:34]
  • Whales In Dreamtime [5:11]
  • Behind The Himalaya [5:12]
  • Path To A New Century [5:21]
  • Marrakesh Market [4:17]
  • Tibetan Ritual Ceremony [5:11]
  • Tribal Dance [4:09]
  • Mystery Road [7:20]

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.


Pierwszy nagrany dla wytwórni Prudence album Bernda Scholla Light of the Moon bardzo mi się podobał: muzyka w sumie relaksowa, ale nie bezmyślna, stylistycznie dość jednolita, ale bez monotonii. Bez wahania zatem sięgnąłem po Mystic Voyage i...
No, właśnie. Niby wszystko jest w porządku. Znów mamy ponad godzinę przyjemnej w odbiorze muzyki, nieszczególnie wymagającej, ale przecież nie można bez przerwy słuchać Lightwave czy Roberta Richa. Instrumentarium, pomysły brzmieniowe, nawet dominujący klimat natychmiast nasuwają skojarzenia z poprzednim albumem. A jednak Mystic Voyage pozostawia niedosyt. Dlaczego? Chyba trochę naruszona została równowaga między łatwością odbioru a emocjonalną zawartością muzyki, która na Light of the Moon była bliska doskonałości. W gruncie rzeczy mamy więc dwanaście miłych kawałków, nieledwie piosenek bez słów, i mało co więcej. Bardzo dobrze się tego słucha, ale trochę brak utworów takich jak Oriental Nights czy Delight, które na dłużej pozostałyby w pamięci. Co więcej, w porównaniu z poprzednim album robi wrażenie monotonnego. Chociaż, jak sugeruje tytuł i notka na okładce, inspiracje pochodzą z różnych zakątków świata, od Maroka przez Tybet do Australii, to nie znajduje to odbicia w zróżnicowaniu melodycznym czy brzmieniowym. Jeśli nie liczyć sampli wokalnych, pełniących wszakże rolę wyłącznie ozdobników, to wszystkie utwory są w zasadzie podobne. I na dodatek nieodparcie nasuwają skojarzenia z Cusco (wystarczy posłuchać choćby Shamanic Journey czy Tribal Dance). Czyżby flagowiec wytwórni Prudence tak zafascynował autora? Mimo wszystko będę czekał na następny album Scholla. Właściwie wszystkie uwagi krytyczne pod adresem Mystic Voyage wynikają z porównania z poprzednim, który naprawdę był bardzo dobry i wysoko ustawił poprzeczkę. Gdyby kolejność była odwrotna, być może wszystko byłoby w porządku. Zresztą nie jest to w muzyce zjawisko odosobnione: wystarczy przypomnieć Mike Oldfielda. Zobaczymy.

Tomasz Gałka

Album's tags:

Bernd Scholl | Mystic Voyage

,

BSC / Prudence

,

Bernd Scholl

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk