Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Airsculpture | Trance Atlantic

back

11,01 EUR
incl. VAT
Goods in stock
We ship to 3 days
Delivery of the registered letter is available from 6 EUR.
Shipment provide post office.
Porywający album koncertowy skonstruowany według podobnej zasady, co Analog Overdose II Thomasa Fangera i Mario Schonwaldera: na pierwszej płycie trio raczy odbiorcę utworami zorientowanymi na przepysznie berlińskie sekwencje, drugi krążek przynosi kompozycje znacznie więcej mające wspólnego z - derywowanym wprawdzie także z brzmień okołoberlińskich - ambientem. Ponad dwugodzinna porcja błyskotliwej elektroniki na najwyższym poziomie: chyba najbardziej to urozmaicony album w dyskografii Powietrznej Rzeźby.
  • CD1
  • Walk The Locust Part I 33'18
  • Walk The Locust Part II 25'19
  • Walk The Locust Part III 04'00
  • CD2
  • TranceAtlantic part I 37'47
  • TranceAtlantic Part II 19'31
  • TranceAtlantic Part III 09'59

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.


Porywający album koncertowy skonstruowany według podobnej zasady, co Analog Overdose II Thomasa Fangera i Mario Schonwaldera: na pierwszej płycie trio raczy odbiorcę utworami zorientowanymi na przepysznie berlińskie sekwencje, drugi krążek przynosi kompozycje znacznie więcej mające wspólnego z - derywowanym wprawdzie także z brzmień okołoberlińskich - ambientem. Ponad dwugodzinna porcja błyskotliwej elektroniki na najwyższym poziomie: chyba najbardziej to urozmaicony album w dyskografii Powietrznej Rzeźby.

CD I Zaczyna fortepian... Tworzą na szczęście w dzisiejszych czasach jeszcze artyści, którzy potrafią już od pierwszych dźwięków przenieść słuchacza w nienachalny, a jakże sugestywny sposób w sekwencyjne lata siedemdziesiąte. Kiedy na pierwszy plan wkraczają tradycyjne, okołoberlińskie brzmienia, odbiorca najchętniej cieszyłby się budowanymi na popielatych ostinatach akordami i improwizowanymi ścieżkami melodycznymi przez całe godziny. Ta muzyka z miejsca może skojarzyć się z pejzażami wielkiego anonimowego miasta, którego zatłoczone ulice przecinane są właśnie strugami deszczu, z trudem rozwiercanego przez szare światło samochodowych reflektorów. Do sekwencyjnego strumienia dołączają wyważone beaty oraz kojarząca się z brzmieniem oboju melodia główna; plan dźwiękowy zagospodarowany jest przez muzyków tria co do ostatniego detalu, a jednak tyle tu miejsca, by oddychać pachnącą deszczem muzyką. Około 19:20 wysypuje się niespodziewanie pogodniejszy motyw nieco w stylu albumu Poland Tangerine Dream. Od 25 minuty poświęcamy się kąpieli w spokojnych, aromatycznych dźwiękach - deszcz dał za wygraną, zdecydowanie się przejaśnia. Utwór kończy się dźwiękami fortepianu - powróciliśmy do punktu wyjścia bogatsi o nowe doznania. Drugi utwór ma zaskakująco eksperymentalny początek: słuchacz wyrusza z misją poszukiwania wody na obcej planecie. Około ósmej minuty napięcie potęguje się w sposób tak natarczywy jak na płytach Zeit Tangerine Dream albo Cyborg Klausa Schulze! Gdzieś w tle błąkają się melotronowe flety, a w upiornie mżącym świetle jarzeniówek wciąż słyszymy nowe hymny neuronów. Na wysokości 10:50 dochodzi do eksplozji - wkrótce rozbrzmiewają w głośnikach przetworzone zniekształcone klaksony i hałas pędzących pojazdów: Autobahn w krzywym zwierciadle? Około 14. minuty wybija na pierwszym planie siarkowe, ostinatowe źródło podobne temu z drugiej strony płyty Rubycon Tangerine Dream. To jeszcze nie koniec niespodzianek na tym krążku... przede wszystkim czeka nas prawie 10-minutowy utwór "na bis".

CD II Pierwszą suitę znów zaczyna i kończy fortepian... ale jakżeż różni się nastrój treści zawartej w fortepianowej klamrze od treści utworu otwierającego poprzednią płytę! O ile na CD I znaleźliśmy deszczowe impresje dzienne, o tyle tutaj czekają nas nocne opowieści. "Balladowa" odmiana elektroniki w berlińskim stylu połączona z soczystym aranżacyjnie nieortodoksyjnym ambientem daje w wydaniu tria AirSculpture piorunujący efekt. Ponad 30-minutowy utwór wprowadzający słuchacza w świat opisany dźwiękami CD II jest jednym z najlepszych elektronicznych poematów, jakie dane było miłośnikowi el-muzyki znaleźć na jakiejkolwiek płycie w ostatnich miesiącach. Brzmienia kojarzące się z wolnymi pasażami Body Love Klasua Schulze przewijają się także przez drugi utwór, w którego ósmej minucie znienacka kiełkuje nabierające na mocy ostinato, prowadzące odbiorcę w blasku wygiętych w znak zapytania latarń w głąb nocnych ulic, nie przypominających żadnych spośród dotąd widzianych. Najbardziej zaskakuje jednak encore: finałową impresję przez ponad połowę jej trwania raczej się... czuje, aniżeli słyszy; ten utwór budowany jest już prawie że na infradźwiękach! Osiągnięto tutaj efekt podobny temu, jaki uzyskał Pete Namlook w mrocznej opowieści The Final Frontier (4 Voice, teraz przypomniane również na Compilation 5). Dopiero w drugiej połowie tego nietypowego obrazka rysuje się wyrazistsza melodia, a dźwięki przestają ukrywać się w napęczniałych basami zakamarkach i wychodzą na światło dzienne.

I. W.

Album's tags:

Airsculpture | Trance Atlantic

,

Neu Harmony

,

Airsculpture

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk