Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Vanderson

(13 albums)
12 Next page Last page
sort by albums
on one page
recording period
  • Vanderson, Lambert | Sequenced Thoughts

    Vanderson, Lambert | Sequenced Thoughts

    Niby nic nowego. Do takiego grania Maciej Vanderson Wierzchowski przyzwyczaił nas wiele lat temu. Ale lata doświadczenia robią swoje. Materiał zawarty na płycie Sequenced Thoughts jest bardzo dojrzały. Budowa utworów więcej niż poprawna, a sekwencje i dźwięki są po prostu piękne. I jest to, co dla mnie w muzyce najważniejsze – emocje. Współautorem jest niemiecki el-muzyk Lambert Ringlage. Obydwaj panowie korzeniami tkwią w twórczości Tangerine Dream, ale nad tym albumem wyraźnie unosi się duch geniuszu Klausa Schulze.

    J.D.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,95 EUR
  • Vanderson | Beyond Time Structure

    Vanderson | Beyond Time Structure

    Vanderson niemal od samego początku zdradzał potencjał artystyczny. Wydany nakładem Mellow Jet album Beyond Time Structures absolutnie nie rozczarowuje. Jego wolta jest na wskroś współczesna, choć inspiracji trzeba na tej płycie szukać kilka dekad wstecz. Wychodzące z klasycznej szkoły berlińskiej pętle, nie tyleż się rozwijają, co bardziej przepoczwarzają. Aby nie ostygły, Vanderson podrasowuje je niemal transową motoryką. Owe napowietrzone struktury, potrafią przybrać niemalże aerodynamiczne wibracje, które w swym jednostajnym tempie, idealnie sprawdzają się na klubowym parkiecie. Kiedy jednak zwalnia, blisko mu do chilloutowego przestworu, który mimo tego trzyma owe sztywne, rytmiczne ramy. Nie brak też i odwołań do popularnej w latach 90-tych, estetyki Goa trance. Ów osobliwy podgatunek muzyki techno, z czasem stworzył własną wygodną niszę. Czerpiąc inspiracje w religii i filozofii Wschodu: hinduizmu, buddyzmu, jak i tamtejszych ludycznych tradycji. Podbite elektronicznym brzmieniem i twardymi transowymi bitami, okazał się być nowoczesną psychodelią, będącą podzwonnym echem hippisowskiej rewolty z końca lat 60-tych. Vanderson kapitalnie pożytkuje owe wpływy, nasączając nimi własny świat. Tym samym nagrał swoją najlepszą płytę.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    13,58 EUR
  • Vanderson | Vandisphere

    Vanderson | Vandisphere

    Vanderson w drodze na szczyt, tak mógłby wyglądać napis pod folderem reklamowych do tego albumu. Maciej Wierzchowski bez kompleksów wydaje w zachodnich wytwórniach, bo i nie ma się czego wstydzić. Płyta Vandisphere przynosi porcję znakomitej muzyki. Samo jej przesłanie jest na wskroś kosmopolityczne, bowiem adresowane jest do wszystkich ludów i narodów ziemi. W poczcie tych dźwięków można wyłowić elementy elektroniki sekwencyjnej, ambientalne wyciszenia, jak i dynamikę oraz rytmiczne resory w duchu psychedelic trance. Jednak największą zaletą jest ogromna różnorodność tego materiału i unikanie za wszelką cenę monotonni. Vanderson kreuje wielowymiarową sztukę w skali globalnej. Mimo "berlińskiego szkieletu" jest ona na tyle nośna i skrząca się pomysłowością i kolorystyką, iż wyklucza poczucie nudy i powtarzalności. Te przetworzone kreacje własnych fascynacji, to niezwykle udana próba nadania im miejsca we własnym, muzycznym wymiarze.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,95 EUR
  • Vanderson, Przemysław Rudź | Remote Sessions

    Vanderson, Przemysław Rudź | Remote Sessions

    Bestseller
    Na polskim rynku muzycznym mieliśmy w poprzednich latach roku premiery udanych kolaboracji artystów grających klasyczną muzykę elektroniczną. Albumy te nasycone były ambientem oraz stylem Szkoły Berlińskiej. Można tutaj wymienić m.in. album Unexplored Secrets Of REM Sleep, który spotkał się z dużym zainteresowaniem wśród polskich fanów muzyki elektronicznej ze względu na zimny i mroczny klimat oraz "zderzenie" dwóch znanych polskich wykonawców muzyki elektronicznej w Polsce – Władysławem Komendarkiem i Przemysławem Rudziem. W tym miesiącu będziemy mieć do czynienia z nadejściem, tzw. fali młodszego pokolenia. Idąc za ciosem, Maciej Wierzchowski stworzył udany projekt Remote Sessions we współpracy ze znanym gdańskim kompozytorem, Przemysławem Rudziem. Ten album można śmiało zadedykować wszystkim, którzy kochają astronomię, Kosmos oraz nieznane, kosmiczne światy. Na albumie można znaleźć surowe, pulsacyjne dźwięki, dynamiczne sekwencje i finezyjne melodie. Już od pierwszego utworu Journey To The Northern Land duet Vanderson & Rudź przedstawił słuchaczowi interesujący kolaż dźwiękowy. Przez cały okres trwania pierwszego utworu mamy do czynienia z dźwiękową, wznoszącą się falą abstrakcyjnych szumów, sekwencji i melodii, które wzbogacone zostały o wokoderową narrację kapitana statku międzygwiezdnego. W tle usłyszymy piękną, melancholijną solówkę Rudzia oraz mocne sekwencje grane przez Wierzchowskiego. Drugi utwór Leaving The Earth jest mroczniejszy od poprzedniego. Wykorzystano tutaj efekt ucieczki dźwięków, które wraz z początkiem rosną, a potem nagle maleją, by w końcu zaniknąć. W drugiej części tego utworu, aby ten dźwiękowy obraz był bardziej subiektywny, duet Vanderson & Rudź uatrakcyjnił muzyczne tło, o zimne, "metalowe" partie syntezatorów oraz wspomnianą już wyżej narrację kapitana. Mój ulubiony utwór to właśnie Far Away From Here. Artyści znakomicie wczuli się we frapujący klimat gwiezdnej podróży. Mellotronowe dźwięki, wsparte przez delikatny, perkusyjny beat oraz solówkę a'la Mini Moog graną przez Przemysława Rudzia powodują, że kompozycja ma podniosły charakter. Czwarty utwór – Lonely Dot, to fortepianowa i b-mollowa impresja wyrażająca tęsknotę za ojczyzną, czyli za planetą Ziemia. Wspomnienia astronautów o szumie morza, zielonych krajobrazach, górzystych widokach, kwitnącej przyrodzie zostały barwnie zaaranżowane i zagrane przez muzyków w klimacie znanego greckiego kompozytora. Płytę zamyka udany utwór Sound Of Scattered Waves, który utrzymany został w klimacie el-muzyki lat osiemdziesiątych. Kończąc, chciałbym powiedzieć, że to dzieło nadaje się jako wyśmienite tło ilustracyjne do opowiadania, lub do filmu poświęconego kosmicznej tematyce. Z pełną satysfakcją polecam ten album wszystkim słuchaczom i fanom, którzy wychowali się na klasycznej muzyce elektronicznej lat osiemdziesiątych. Remote Sessions jest pierwszym, udanym albumem duetu Vanderson & Rudź. Jest bardziej barwny i stonowany od poprzednich albumów Vandersona. Mam nadzieję, że następne produkcje będą równie udane, jak Remote Sessions.

    Marcin Melka



    Przemysław Rudź i Vanderson, zdążyli już chyba na stałe wpisać się w pejzaż rodzimej elektroniki. Dali też ponieść się fali różnego rodzaju kolaboracji. Ten akt twórczej synergii, wymiany myśli i doświadczeń nierzadko owocuje wyborną muzyką. Tak jest też i w wypadku ich wspólnej płyty Remote Sessions. Nagrana w domowym studiu Vandersona, jest właśnie tą wspomnianą platformą wzajemnej interakcji. Tych 5 utworów, to rzecz jasna wypadkowa unikalnych stylów obu artystów. Fundamenty na których zbudowane są kompozycje z Remote Sessions, sięgają przełomu lat 70/80, kiedy to muzyka elektroniczna z impetem wkraczała na salony. Bloki sekwencyjnych tekstur, wraz z ich podstawą rytmiczną to dzieło Vandersona. Nie boi się czerpać z bogatej tradycji w duchu Klausa Schulze czy Tangerine Dream. Jednakże ta płyta nie jest tylko staroświecką produkcją, dla sfiksowanych szaleńców dla których czas zatrzymał się w latach '70. Te powiewy świeżości i nowoczesności, to działka Przemka Rudzia. Można odnieść wrażenie iż w sferze muzycznej doskonale przekłada swoje doświadczenia z kręgu astronomii. Nasyca ową tkankę wytworzoną przez Vandrsona, ogromną dawką space elektroniki i kosmicznego ambientu. Dzięki temu Remote Sessions układa się w fascynującą opowieść, utrzymaną w duchu sciene- fiction. I na dobrą sprawę nie ma znaczenia czy słuchamy otwierającego całość, chłodnego Joureny To The Northern Land, środkowego Far Away From Here czy finałowego Sound Of Scattered Waves. Album Remote Sessions to doskonale zespolona, jedna całość. I tak należy go odbierać. To solidna dawka elektroniki, która godzi klasyczne wzorce i nowoczesne podejście do sprawdzonej już formuły.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,01 EUR
  • Vanderson | Another Day in Future

    Vanderson | Another Day in Future

    Vanderson czyli Maciej Wierzchowski na początku swej drogi, deklarował się jako wielbiciel klasycznej elektroniki. Przez wszystkie lata swoich poszukiwań pozostał wierny tym fascynacjom, co nie znaczy iż nie interesują go nowe wyzwania. Wydany w barwach wytwórni Mellow Jet, album Another Day In The Future, to doskonała próbka stylu Vandersona. Maciej Wierzchowski korzysta ze sprawdzonych, berlińskich wzorców. Jego muzyka silnie osadzona jest w latach 70-tych, a zwłaszcza w ówczesnych poszukiwaniach Klausa Schulze. Soczyście brzmiące syntezatory, sekwencyjne tekstury kreują wizję rodem z filmów science fiction. Mimo tych oczywistych nawiązań, brzmienie jest jak najbardziej współczesne. Nie trąci myszką, ale lokuje się w skażonym nowoczesnością XXI wieku. Wyśrubowane jakościowo, może stanowić znakomity materiał do testowania wszelakiego sprzętu hi-fi. Wracając do albumu, Vanderson starał się nadać swoim kompozycjom również i rockowy pazur. Ekspresyjne sola gitarowe, stanowią prawdziwą ozdobę utworu Sunblast. Majaczą się w tle rockowe wycieczki jakie często serwowała swoim wielbicielom grupa Tangerine Dream. Bardzo udany materiał i kolejny dowód iż międzynarodowa kariera Vandersona nie jest dziełem przypadku.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    13,58 EUR
  • Vanderson | Synthetic Breath

    Vanderson | Synthetic Breath

    Bestseller
    The first time I heard Vanderson was with Visions that I had savoured with incredulous ears. Maciej Wierzchowski gave a splendid musical testimony to the cradle of his influences; the Berlin School. And Synthetic Breath joins in the same vein with 6 compositions which explore the most beautiful years of Klaus Schulze and Tangerine Dream. Excepted for Synthasy, which seems to be a kind of Tangram remix, Synthetic Breath reopens abandoned phases among which the continual appetite of fans for the genre and the perpetual inquisition of the artists influenced by this period demonstrate that the Berlin School style will have the end only when the end will have its own end. The first sequences which drag Synthetic Breath out of its silence seem to be astray from Rubycon while "A Tribute to Tangerine Dream" begins this journey through the creative stages of Berlin School with a sequential movement fed by undisciplined ions. These ions which pound and skip in all directions bring the rhythmic nuances to a fluid rhythm of which the oscillating strength pushes against the apocalyptic breaths of a lunar synth. A great fluty line draws the parts of an unreal melody taken away by the ochred winds which overhang a rhythm with fine permutations and of which the hearing roots are forged in the reminiscences of Ricochet. Electronic chirping form the cosmic dialect of Planet of Visions and its intro which lets itself rock by winds of ether. These winds drew in the fanciful strings of violin are waltzing in a dark oblivion strewed by eclectic breaths and rustles. Sequences forged into tones of xylophone emerge a little after the 4th minute. Other sequences, more twinkling, surround this first rhythmic phase. They dance and waddle for a delicate minimalist harmonious phase which daydreams under stars, calling back these fine sequential movements of Klaus Schulze on Body Love and Mirage. This beautiful sequential movement is of use on Sunrain whose ambient intro displays the floating contrasts of the duet Mergener / Weisser, while the heavy rhythm which ensues from it is subtly switching form to embrace some evolutionary phases with more crystal clear sequences. Light and fluid sequences which cavort on the oniric lands of the Dream with pads tinted of melodic riffs, lyrical solos and fluty breezes.
    After a quite other musical vision of Tangram in Synthasy, Final Sequence borrows again the paths of Klaus Schulze with a great hypnotic movement where sequences are criss-crossing and skipping in their shadows under a rain of very nice solos, bringing us in the bosom of the wonderful analog years from the Berlin School era. Fine sequences of glasses are dancing lightly within the shade of their xylophone strikings, guiding Psychedelic Brunch through its Schulzian influences. A bass line with resonant chords follows the tangent of the sequential movement which offers its heavy and single-phase rhythm to a synth and its superb twisted solos as well as its angelic breaths, pushing the hypnotic ascension up until to the strikings of percussions of which the banging go astray in the breathlessness of Psychedelic Brunch which scatters its last 5 minutes into the plasmatic winds of Synthetic Breath; another great opus of Vanderson who, without reinventing the wheel, draws in his influences to feed again our insatiable appetite for a genre that we wish always inexhaustible.

    Sylvain Lupari - gutsofdarkness.com & synth&sequences.com



    The new Vanderson album opens with a quite good hit: good old Berlin-style sequences come from out of the farthest galaxies, they sound fairly "tangerine" (as if taken from the pretty old single Ultima Thule!) and are full of melotrone-flute sounds, giving a special charm to it - one could ask oneself if it's not an unreleased Sorcerer-session by Tangerine Dream themselves?... Sure one have already heard such textures, but now it's really not important who discovered these sounds - the main thing is, that this moody introduction is just great.
    The second track is a very nice synthesis of traditional electronica and ambient swamps - one could indeed dive and even drown in this music. Here we get a splendid, 12-minute long analogue bath topped with sequential foam - great relax for every true music lover. The third impression may easily be associated with "lurking' soundscapes created by the Ramp-project: it's still sequential electronics in good old style, however, it sounds modern and perfectly mysterious. Sadly, this piece is only 7 minutes long. Piece no. 4 has a box structure, since there is a complicated structure to it hidden behind symmetrical sequential doors. As soon as the rhythm line gets even more nervous and dizzy, we can realize that this composition is Vanderson's "power supply" to the fantastic Virtual Vices-series by Pete Namlook and Wolfram Spyra.
    The fifth piece invites the Listener into the great wide open of misty beatless galaxies that no-one has yet dreamed of. This polar ambient-block is perhaps the best piece in the whole set: now we can travel to the most distant wilderness hidings we have ever thought of...
    The final track is the longest one. Icy arpeggiator movements get a good bounce from the groovy bass line of the leading sequence, and as the track paces along some chord-sighs and improvised solos get on board. We are now taking an uneasy path towards ambiental echoes in the mood of Tangerine Dream's ingenious Phaedra.
    Many electronic music fans have already expressed my feelings: sequential electronics is a well-explored field on which little remains to be yet discovered - and still, from time to time one happens to find a true pearl on this field. This CD by Vanderson is certainly one of such gems - we will find truly magic moments here. It's all about that: sequential electronics is first of all a mixture of moods, colours and landscapes. Vanderson managed to mix all the most important ingredients in his own special way, thus creating an enthralling album that can really be enjoyed.

    Igor Wroblewski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,01 EUR
  • Vanderson | Visions

    Vanderson | Visions

    Bestseller
    A few thoughtful electronic thuds, some distant sweeps of cosmic wind... Slowly the curtain falls and we may cross the border between this everyday world and that visionary one created by

    Vanderson

    . In the second minute of the opening impression there appears, like a frosty drawing on a window pane, a hypnotic sequence in the good old Berlin style. As time goes by, further instruments join in, the atmosphere gets hot and sticky and yet ethereal... Are we travelling over mountainous roads through some ancient tropical forest, like it was 1977 and we had

    Tangerine Dream's

    Sorcerer-LP spinning on our turntable? The musical piece is wonderfully “gluey” and unreal in a very special numb way, it seems that this music is coming from some unknown dimension. Rainy arpeggios in the second half will awaken the Listener a bit, but they will also supply a load of melancholy.
    The second track is a nicely groovy journey through shining, shimmering desert sands - our footprints have a flutish-sequential shape, whereas the tumbling clouds over our heads sound like

    Jarre

    chords from Oxygene or Equinoxe. The composition has a unique melodic touch to it; the musical feast lasts about 8 minutes, but all the main voices suddenly begin to disappear and dismantle, the only actors left on the stage are electronic subvoices, unformed thoughts, voiceless full-stops... until only silence reigns.
    Slowly awakening murmurs let the Listener know that the third piece has begun. This is the most "Berlinian" impression in the whole playlist, one can hear not only some echoes of

    Tangerine Dream's

    music but also reminiscences of the sounds created by younger cadets of the Berlin School - let's take

    AirSculpture

    , for example, since

    Vanderson's

    frequencies have something in common with their

    Pogofish

    . This 13-minute vision gets complicated and ornamentated, there appears a hypnotic rhythm-line, from the foamy sequences a powerful solo is formed. As if it still was not enough, we will hear amazing mellotron "chorals", so that the pumping sequences may turn into motionless mouldy stones.
    The final track is slower, dreamier, has a deeper shade of ambience. The beginning of this piece is the same deep black electronic water as

    Klaus Schulze's

    Blanche. As time goes by, the mist disappears and a solemn sequence is built - once more with a lot of hypnotic atmosphere to go along with it. A very

    Schulzean

    solo marks the plot point of the composition; the sequence drives higher, there come even more emotions, recollections... It's a pity that 13 minutes and 40 second do pass away so quickly... The piece ends all of a sudden, as if its main sentence hadn't been said to an end... The best thing for the Listener to do is to push the "play" button once again - and drift along, towards some other tale, some other dream, some other vision.

    Vanderson's

    music is visual-rich and visionary indeed.

    Igor Wróblewski



    Vanderson

    is part of this invasion of Polish musicians who embellish the EM scene for the biggest pleasure of our ears. Influenced by Berlin School, both vintage and new,

    Maciej Wierzchowski

    composes a music which oscillates constantly between these two universes, caressing sometimes the cosmic meanders and its tones so metallic as heterogeneous established by

    Jarre

    , at least on Visions, in conformity with what would be completely suited to call today; the Poland School style. Visions is his 7th work and his very first on the label of his native land; Generator Pl. An album which will please undoubtedly the fans of old good Berlin School.
    Sounds of gongs cross the ages, resounding among fine cosmic streaks and its winds which blow to scatter a cosmic silence. Fine sequences drum. Their delicate and feverish palpitations draw the souvenirs of a distant musical world furnished by the art of

    Klaus Schulze

    to modulate silk rhythms. A soft celestial flute covers this fragile poetic tempo which quietly goes towards an atmospheric passage where solitary chords roam among the singings of crickets and threatening reverberations. We are a little after the 6th minute and Vision Part I escapes with sequences which skip with more ardour. Sequences to crisscrossed strikes which intertwine in the doubloons of their hasty succession, moulding these nervous and hypnotic rhythmic which made the delights of vintage Berlin School of the

    Schulze's

    years that

    Maciej Wierzchowski

    sprays with copious synth solos and heterogeneous electronic tones. This rhythm at the same time soft and nervous fed the skeleton of Powerminers which begins with drops falling from a cave walls. Slow synthesized waves sunk into violined stratas are rocking there, waiting for these sequences with a soft chaotic and repetitive pace which team up to fine percussions while the exhilarating minimalist rhythm of Powerminers flows under a thick cloud of cosmic tones and soft flutes which sing under pleasant orchestral arrangements. Very musical, Powerminers ends its lyrical journey in the jingles of an intra-ground station and its trains which fit into each other, a little as in the universe of

    Jean Michel Jarre

    and his Magnetic Fields.
    These tones of trains continue beyond Vision Part II whose rhythm is drummed by sequences to arrhythmic pulsations which spawn in the shade of discreet reverberations. Clouds of mist cover this rhythm which accelerates subtly its pace, while cymbals and percussions are framing a soft semi frenzied ascent which binds itself in percussions to tones of anvils wrapped in wadding to burst in a heavy and boosted ambiance. A very electronic ambiance filled by fragrances of

    Tangerine Dream

    and

    Air Sculpture

    with furious synth solos. The intro of Vision Part III reminds me a lot of the essays of

    Adelbert Von Deyen

    on his very beautiful Atmospheres (1980). The mood is as well poetic as cosmic with its clouds of spatial dusts which enfold the warm winds of lyrical synths. This is superb vintage years cosmic Berlin School we are hearing here with all this panoply of analog electronic tones which become entangled in a perfect atmospheric symbiosis. We feel a life inside these organic instabilities which implode of an oniric slowness, waiting for the smallest space of freedom to explode of a progressive rhythm. And the opening occurs a little before the 5th minute with sequences which alternate in a perfect symmetry, drawing a rhythm limping on cyclic and crisscrossed chords which waddle by following the movement of a more harmonious synth line. This hypnotic rhythm set by carillons and reverberations hangs on to wonderful solos which enlace and coil on a minimalist tangent a bit evolutive.
    I adored

    Vanderson's

    Visions. It's a splendid return in time when vintage Berlin School had this capacity to seduce with its soft minimalist sequences which fed long hypnotic movements where the modifications in structures were as perceptible as a blinking of lash. Evolutive rhythms which were of use as assizes to long and languishing synth solos or musical canvas to atmospheric sound paintings where the imagination rocked our dreams and transcends our fantasies. It's very beautiful and too short! And this gives me the taste to go off to explore the world of

    Vanderson

    .

    Sylvain Lupari gutsofdarkness.com & synth&sequences.com



    If I’m not mistaken, Visions is the very first factory-pressed cd by Polish composer

    Vanderson

    , aka

    Maciej Wierzchowski

    . This cosmic album pairs the classic sound of Germany's vintage EM-years with nowadays modern technology, all assembled into four long compositions.
    Next to most enjoyable spatial sequencing following in the footsteps of

    Schulze

    and

    Tangerine Dream

    ,

    Vanderson

    knows the right tricks by presenting s a nice range of spacious pads and solo voices along catchy effects and environmental sonic sketches. The latter neatly expands the sonic experience brought to you on the second piece Powerminers.
    The first part of the title track roams in moody atmospherics, while the second part is much more up-tempo and smoothly moving along with a joyous solo. I personally imagine though the title track’s third part will be the favourite amongst fans of melodic EM. This 13-minute composition perfectly compliments the general melodic output of German E-bands and musicians we’ve accustomed to in the last decade or so.
    Despite sounding far from original, I'm most confident the 45-minute Visions will easily find its way to the main EM fan base.

    Bert Strolenberg



    Now, this really IS a nice "Berlin School" style release! Featuring four long tracks, all filled with the classic elements of the genre - lush, flowing space & string synth textures and soaring melodies, all set over sequenced rhythmic bases that really do groove!

    Vanderson

    is new Polish electronic musician

    Maciej Wierzchowski

    , and if this debut release is anything to go by, we have found ourselves a really excellent new musician playing in the "Berlin School" style.
    Visions - 1 starts out in a dark, atmospheric territory and after a couple of minutes a sequenced rhythm flows in on soft waves of cosmic synths, then a Mellotron flute sound follows down the path with a heavenly melodic lead and flows oh so effortlessly through the remainder of the track, building extra layers and textures as it goes, before finally closing to the sounds of effects and metallic synthesizers.
    Powerminers fades in with cavernous keyboards and

    Jarre

    -like phased, swooshing space synths that sway gracefully from side to side of the stereo image, until a central metallic sequencer rolls in from centre stage, closely followed by more wispy and extremely tuneful Mellotron flute sounds which take the lead until the final two minutes where the music fades to reveal the clacking sounds of what sounds like a slowly moving goods train. This effect transports us towards Visions - Part 2 where a deep threatening synth texture lies behind the sounds of the slowly moving train as it gradually clunks off into the distance. A fast beating sequencer riff rises from the horizon and gets into a real flowing groove, and at just over two minutes in, phased swirling synths provide a beautifully controlled backdrop for the rhythms to accelerate over. More cavernous synth effects appear at various points and the lead space/string synths get into a really gorgeous cosmic groove with distant Mellotron flutes hidden deep in the mix. Just before the halfway mark a fantastic lead synthesizer emerges with a magnificent improvised melody line that just moves everything up a few levels on the excitement scale as it rolls high and low over the soundstage. Everything starts to decelerate for the final two minutes, where a distant Mellotron choir envelops you into a heavenly cumulous cloud of cosmic magnificence. An early seventies

    Schulze

    -like organ sound surrounded by a host of sweeping space synths opens Visions 3 to magnificent effect. After meandering in space for four sumptuous minutes a sequencer rhythm that seems to have derived from an electric piano sound comes in to great effect to join the swathes of cosmic sounds and at just after the six minute mark up jumps an anthemic lead synth line that again lifts the whole track up into the heavens on a flight of real melodic worth. With some magnificent key changes adding to the thrilling nature of the passage, Maciej improvises the melody line and brings the track towards a climax, where another quick key change prompts the start of the climb down to just the sounds of the driving sequencer force and phased synth textures that take the track towards it's natural conclusion.
    Overall, a magnificent, top-notch "Berlin School" album that is as good as any I have heard in the genre for some time. Incorporating flowing grooves with fantastic atmospherics, with just the right amount of melodic leads and key changes, this album will keep you rooted to the trip from start to finish.

    CD Services

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,01 EUR
  • Vanderson | Fluorescentrix

    Vanderson | Fluorescentrix


    Kolejny singiel wydany przez Syngate i to jeszcze z polskim akcentem. Jak widać na ubogim w wytwórnie polskim rynku, nasi aby zaistnieć często wydają za granicą. Zatem nie ma się też co dziwić iż u nas ich twórczość bywa traktowana marginalnie. Pochodzący z Grudziądza, Maciek Wierzcholski aka Vanderson, ma już niezły staż w firmie Syngate. Jego droga muzyczna była dość typowa dla "elektroników". Fascynacja muzyką Jean Michel Jarre'a, Tangerine Dream i Klausa Schulze. Zaczynał od prostych maszyn Casio, a z czasem doposażył swoje studio w bardziej zaawansowane urządzenia. Powyższa EP-ka oddaje nieco ducha "vandersonowej" twórczości. Wierzcholski sięga po elementy sekwencyjne, ale przetyka je mocną, rytmiczną sekcją. Gdzieś w tle rozwijają się podskórnie tkane ambientowe pejzaże i kosmiczne tła. Właśnie w Planetariach, Centrach Naukowych tego rodzaju muzyka sprawdziła by się znakomicie. Jednak ten krótki materiał nie jest tylko lekkim podkładem pod rozważania filozoficznych snobów. Muzyka z Fluorescentix ma jakąś klubową moc, z tym iż przeznaczona jest bardziej do chilloutów, niż na klubowe parkiety. W sam raz aby odlatywać w kosmos, przy okazji przy polskich dźwiękach. Na pewno wielki talent i nieodparta pokusa by sprawdzić resztę dyskografii tego niezwykłego artysty.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    11,88 EUR
  • Vanderson | From the Bottom of Space

    Vanderson | From the Bottom of Space

    Polski specjalista od brzmień elektronicznych pokazuje rodzimą wersję elektroniki sekwencyjnej. Wiele dobrego można napisać na temat muzyki Vandersona, na pewno atutem jest to iż nie jest ona wtórna. Album From The Bottom Space to zręczna kombinacja brzmień sekwencyjnych i ambientowych. Powyższe style w naturalny sposób przenikają się tutaj tworząc, nasyconą i zwartą formułę. Można uznać to wydawnictwo jako kontynuację albumu Earth Moving. Vanderson nie sięga tylko do klasyków szkoły berlińskiej, takich jak Tangerine Dream. Choć tu punktem odniesienia jest okres lat 80 działalności grupy. Przede wszystkim mamy masę ambientowych ozdobników. Vanderson brzmi niekiedy jak The Irresistable Force w najlepszym okresie. Ten projekt ambientowego DJ-a, Mixmastera Morrisa katapultował ów styl niejako pod domowe strzechy. Jego albumy Flying High i Global Chillage, są dziś ikonami tego stylu. Vanderson niejako bierze do siebie tę lekcje i snuje własne opowieści na ten temat. Do tego dochodzą mocne brzmienia sekwencerów, co kieruje nieco From The Bottom Space na sekwencyjne tory. Kapitalne połączenie i jedna z najciekawszych płyt w nurcie "space elektroniki". Między tradycją a nowoczesnością, ale we własnym stylu.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    13,58 EUR
  • Vanderson | Anything Can Happen

    Vanderson | Anything Can Happen


    Maciej Wierzchowski aka Vanderson is an analoque/digital synths artist from Poland. 'Anything Can Happen' is the newest Vanderson album with shorter tracks. A fine blend of TD-like music of the end 80s.
    press info

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    13,58 EUR
12 Next page Last page