Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

DISCOUNT - special prices

(59 albums)
sort by albums on one page
recording period
  • Tangerine Dream | Cyclone

    Tangerine Dream | Cyclone

    Good price

    Pierwszy utwór, Bent Cold Sidewalk, składa się z potraktowanego jako klamra, czytelnego melodycznie motywu utrzymanego w stylistyce art-rockowej oraz mrocznego interludium z ziemistą, zachmurzoną partią fletową i zagadkowymi głosami wyłaniającymi się krzaczastymi kaskadami w tle. Motyw budujący klamrę utworu rozpisany został na tradycyjne mandarynkowe instrumentarium oraz głos Steve’a Joliffe’a. Głos ten na pewno tutaj nie razi, tym niemniej jednak trzeba po cichu przyznać, iż kompozycja po odjęciu ścieżki wokalnej nic by nie straciła… Sposób śpiewania Joliffe’a kojarzy się po trosze z Jonem Andersonem, po trosze z Rogerem Watersem – a w kulminacyjnym punkcie utworu brzmi tak, jakby partię wokalną wykonywał kot marszczący się po zjedzeniu kartoflowych łupin (to porównanie może wyglądać na robienie sobie drwin – nic podobnego nie mam na myśli, po prostu maniera wokalna Joliffe’a do tak obrazowego stopnia wywołała u mnie takie a nie inne skojarzenie…). Muzyka brzmi potężnie i malarsko sugestywnie, a członkowie tria wykazują się już nie tylko poczuciem Nastroju, ale i bogatą inwencją melodyczną: poszczególne partie tej impresji są po prostu niemal „przebojowe“ w takim znaczeniu, w jakim można by to słowo zastosować wobec kompozycji grup takich jak Yes (w latach siedemdziesiątych).
    Rising Runner Missed By Endless Sender to swoistego rodzaju intermezzo: krótka piosenka o wyrafinowanie skonstruowanej, strzępiastej melodii, w której Joliffe prezentuje całą gamę swoich głosowych środków wyrazu. Powracający riff, na którym osnuto ten utwór, mógłby uchodzić za „wzorzec brzmienia“ Tangerine Dream w drugiej połowie lat siedemdziesiątych: melodia brzmi pomysłowo i świeżo, przykuwa uwagę pietystycznie zrealizowana aranżacja.
    Finałowa impresja jest moim zdaniem najlepszym utworem na płycie (i naprawdę nie uważam tak dlatego tylko, iż jest to jedyna instrumentalna kompozycja w niniejszym zestawie). Muzyka rodzi się pośród metalicznego, elektronicznego wichru, po czym od razu wpada w rwący ostinatowy nurt, z którego wykwitają świetne improwizacje klawiszowe i gitarowe. Motoryczny podkład perkusyjny znów zbliża nagranie do estetyki progresywnego rocka, a barwy, które przeszywają Madrigal Meridian naprawdę są jednymi z najciekawszych, jakie zalśniły w dyskografii Tangerine Dream. Finał komopzycji przynosi uspokojenie – clavinet podsuwa nostalgiczne harmonie w tle, a na pierwszym planie znów przesuwają się syntezatorowe i gitarowe obłoki… Tej płycie na pewno warto poświęcić nieco czasu, bowiem przy stylistyce, na jaką zespół podczas tej sesji się zdecydował, rezultaty są na pewno lepsze niż mogły były być.

    I. W.


    Długo się wahałem, zanim nabyłem tę płytę Tangerine Dream. Znałem z prasy muzycznej opinię Edgara Froese o albumie Cyclone - jedno ze szczenięcych dokonań Tangerine Dream (...) nie jestem jego zwolennikiem (wywiad w Tylko Rock luty 1997). Przekonany jednak przez mojego internetowego kolegę Pawła z Kanady, kupiłem w końcu ten CD.
    Połączenie muzyki Tangerine Dream ze śpiewem Anglika Steve Jolliffe'a (pełnoprawnego członka zespołu), sprawia dość niesamowite wrażenie. Utwór Bent Cold Sidewalk rozpoczyna rockowa ballada, która przechodzi potem w typowo elektroniczną melodię o nieco mrocznym nastroju. Koniec utworu to powrót do początkowej ballady. Rising Runner Missed By Endless Sender - utwór krótki i szybki. Śpiew Jolliffe'a jakby rodem z thrillera lub horroru. Muzyka obroniła by się i bez wokalu - jest znakomita.
    "Kosmicznym" nastrojem rozpoczyna się ostatni najdłuższy (20:28) utwór na płycie Cyclone - Madrigal Meridian. Od trzeciej minuty do akcji wchodzi sekwencerowy rytm Tangerine Dream, wzbogacony perkusją. Nastrój staje się rockowy, wzbogacają go syntezatorowe i gitarowe solówki a nawet dźwięki skrzypiec. Ostatnie pięć minut jest już spokojniejsze, pojawia się solo fletu i "elektronicznego" klawesynu, a także skrzypiec. Końcówka rodem z muzyki klasycznej. W tym utworze nie słyszymy głosu Steve Joliffe'a.
    Album Cyclone jest rzeczywiście bardziej rockowy niż inne płyty Tangerine Dream. Mimo włączenia wokalu, nie wydaje się jednak specjalnie eksperymentalny. W muzyce odnaleźć można motywy typowe dla zespołu, słyszane na innych jego płytach. Głos Joliffe'a stał się na Cyclone jeszcze jednym z instrumentów Tangerine Dream
    . Słyszałem gdzieś, że Edgar Froese nie lubi Steve Joliffe'a. Może dlatego chce o tym albumie zapomnieć.

    Lord Rayden

    Availability: Last items | product: 1CD

    5,77 EUR
    3,52 EUR
  • Tangerine Dream | Live at Augusta Raurica Switzerland 2016

    Tangerine Dream | Live at Augusta Raurica Switzerland 2016

    Bestseller
    Dwupłytowy album Live At Augusta Raurica Switzerland 2016 jest okazją by sprawdzić kondycję grupy po śmierci Edgara Froese. To album tyleż niezwykły i ciekawy, bo nagrany w osobliwym miejscu. Amfiteatr Raurica w Szwajcarii, znajdujący się niedaleko Bazylei pochodzący z czasów rzymskich. Starożytna architektura przekuła się też na samą atmosferę tego koncertu, który urósł tu niemal do rangi misterium. Trio Thorsten Quaeschning, Ulrich Schnauss i Hoshiko Yamane zagrali zarówno klasyczne jak i bardziej współczesne nagrania z całej kariery zespołu. Tym samym stworzyli pomost między takimi nagraniami jak: Logos, Kiev Mission, Ricochet, Sorcerer Theme. Na drugim froncie rozlokowali Mothers Of Rain, Proton Bonfire czy Second Gravity. Ten koncert, jak i inne z tego okresu, to próba udowodnienia sensu istnienia tego składu, wobec faktu że główny nawigator zmienił swój kosmiczny adres. Radzą sobie doskonale, serwując brzmienie na miarę "high endu" ery XXI wieku. Bardzo udany album, który w swojej strukturze łączy stare z nowym.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 2CD+2DVD

    28,34 EUR
    24,09 EUR
  • Tangerine Dream | GTA

    Tangerine Dream | GTA

    Grand Theft Auto V, do tej właśnie gry zespół Tangerine Dream napisał ścieżkę dźwiękową. Zanim cokolwiek powstało, Edgar Froese spotkał się z Ivanem Pawłowiczem który zainteresował go tematem. Mając za sobą doświadczenia w pisaniu ścieżek dźwiękowych, Froese postanowił spróbować swoich sił, jako twórca muzyki do wirtualnej rozrywki. Korzystając z nowoczesnych systemów informatycznych i oprogramowania, Froese przygotował sporą ilość muzycznych plików. Te które wybrał , złożyły się na ponad godzinę muzyki która ostatecznie trafiła jako wspomniana ścieżka dźwiękowa i ukazała się na płycie. To podróż przez wirtualne, cyfrowe światy napędzane charakterystycznymi sekwencyjnymi motywami i dynamicznymi elektronicznymi bitami. Całość zyskała nowoczesny, futurystyczny wymiar wprost proporcjonalny do opisywanej przez nią cyfrowej rzeczywistości. Jedynym mankamentem jest skromny nakład GTA 5 The Cinematic Score ograniczony raptem do 2000 sztuk.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    15,99 EUR
    13,59 EUR
  • Alpha Lyra | Between Cloud and Sky

    Alpha Lyra | Between Cloud and Sky

    Alpha Lyra czyli stojący za tą nazwą Francuz, Saint Julien De Crempe udanie koligaci starą szkołę berlińską i estetykę ambient. Jednakże na płycie Between Cloud And Sky ów drugi kierunek jego poszukiwań zdecydowanie przeważa. De Crempe kreśli napowietrzone, zwiewne przestrzenie próbując poprzez dźwiękowe klisze, oddać piękno przestworzy między nieboskłonem a chmurami. To coś, co można zobaczyć podczas podróży samolotem, bądź też poczuć fizycznie uprawiając sporty ekstremalne. W jego koncepcie muzyki elektronicznej, niemal z miejsca rezygnuje on z sekwencyjnych bloków, stawiając na delikatnie sączone przestrzenne dźwięki. To muzyka która w żaden sposób nie płynie w tempie dzisiejszego, informacyjnego przeładowania. Wręcz nie musi, wystarczy że jest i trwa. Doskonała, atmosferyczna wprawka dla wielbicieli dźwiękowych krajobrazów, które tym razem ukazane są z nieco innej perspektywy.

    R.M.

    Availability: Last items | product: 1CDr

    14,94 EUR
    11,23 EUR
  • Andymian | Rezerwacja na łyk powietrza

    Andymian | Rezerwacja na łyk powietrza

    Good price
    Andymian dał już się poznać na rodzimej elektronicznej scenie, jako niezwykle zdolny producent i muzyk. Na jego albumach wspomaga go czasami jego żona, Elżbieta Mierzyńska. Artystka sama pisze teksty, w których to przemyca swoje przemyślenia. Niestety album Rezerwacja Na Łyk Powietrza to dla mnie przykład, iż klasyczna elektronika i wokal to najgorsze połączenie jakie można sobie wyobrazić. Próbowali tego inni, jak chociażby słynni Tangerine Dream którzy nagrali najgorszy album w swojej dyskografii Cyclone. Tu wbrew tytułowi, który może kojarzyć się z estetyką science- fiction, mamy skupienie się Elżbiety na problemach dnia codziennego. Jej wokalowi wtóruje elektronika, o nierzadko ilustracyjnych walorach. Tylko dla ekstremalnych fanów gatunku.
    R. M.



    Jak ten czas szybko płynie! Trzymam w ręku okładkę 10. płyty zaprojektowanej i nagranej przez Andrzeja Mierzyńskiego. Od pewnego czasu ten olsztyński kompozytor wydaje nowe projekty z żoną Elżbietą jako duet Andymian. Najnowszy krążek pod tytułem Rezerwacja na łyk powietrza jest jak poprzednie, dopieszczony w każdym calu. Ale o tym za chwilę. Nie byłoby tej muzyki, gdyby nie synergia wielu osób. Na okładce wspomniano o współudziale naszych rodaków z Polskiego Radia Chicago i zdjęciach nadesłanych przez mieszkających w USA Polaków. Projekt pod nazwą "Bilet Olsztyn - Chicago" miał swoją publiczną premierę w 2014 roku w Olsztyńskim Planetarium. Te dość niezwykłe otoczenie na pewno odpowiednio nastroiło do odbioru słuchaczy. Materiał nagrany na płycie, konsumowany w domowym zaciszu, również broni się doskonale. Na pewno wpływ ma na to nie tylko inwencja artystów, ale też precyzyjny miks i mastering, również autorstwa Andrzeja. Pewne niuanse dostrzega się dopiero przy kilkukrotnym odsłuchaniu. Wtedy to całość nabiera blasku i pozwala rozkoszować się cyfrową jakością zapisu. Łatwo zauważyć, że zawartość CD to pewnego rodzaju koncept-album. Początek (ciekawe sample), rozwinięcie tematu, dużo piosenek i swoista coda. Pewną ciekawostkę stanowi fakt, że prócz sampli, kompozytor nie używał żadnych syntezatorów wirtualnych, wszystko gra "z ręki". Wspomnieć należy też o części wokalnej Eli i tekstach jej autorstwa. Chyba już nie raz pisałem, że Elżbieta Mierzyńska po prostu lubi śpiewać i to słychać, a jej mąż ma talent do tworzenia melodii, więc dobrze się uzupełniają. Piosenki są czasami zabawne (Śpiewam po polsku, bo to szeleści nic nie rozumiesz, a mnie to cieszy), pokazują w poetycki sposób rzeczywistość (Nie stracę głowy dla diabła w kinie), czy też wyrażają autoironię (Łyżkami jeść będę do syta moje słodkie kalorie). Ciekawe, prawda? Skoro autorka zapewnia "Mam rezerwację na łyk powietrza, jestem jak wszyscy na chwilę jedną" poświęćmy tych chwil więcej, aby odpocząć przy tej przemyślanej, a zarazem subtelnej muzyce.

    Damian "DiKey" Koczkodon http://elmuzyka.blogspot.com

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    6,49 EUR
    4,49 EUR
  • Prometheus | Mysterience

    Prometheus | Mysterience

    Good price
    Prometheus to kolejny rodzimy artysta, który pokazuje iż coraz gęściej robi się na rodzimej scenie elektronicznej. Maciej Grygorcewicz sam przyznaje się do fascynacji muzyką spod znaku Tangerine Dream i Jean Michel Jarre'a. Oczywiście ich wpływy są mocno odczuwalne na tej płycie. Jednak aby nie drążyć jedynie brzmień z przeszłości, Prometheus podejmuje tu zdecydowanie bardziej współczesne wątki. Zapodaje transowe wiry, jak też pozwala na głębszy oddech serwując też ambientalne pauzy, podrasowując je surowością rocka. Z tych składowych stworzył niezwykle ciekawe utwory, dalekie od niekończących się suit. Ich niepodważalnym atutem są i znakomite melodie, jak i dosyć krótki czas trwania, przez co niektóre z nich predysponowane są do roli singli. Ułożona zgrabnie 40-minutowa płyta, wchodzi bez większych oporów i zdecydowanie przyjemnie umila czas. W swoim stylu, bardzo dobre.

    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr

    6,52 EUR
    5,62 EUR
  • 19,66 EUR
    11,23 EUR
  • Tangerine Dream | Supernormal - The Australian Concerts + BOOK

    Tangerine Dream | Supernormal - The Australian Concerts + BOOK

    Tangerine Dream można było mocno krytykować wobec faktu ilości materiału jaki wydawali. Ale w przypadku śmierci Edgara Froese, to chyba najlepszy prezent jaki mogli zostawić swoim fanom. Koncertowe wydawnictwo Supernormal The Australian Conerts 2014, to oczywiście wspomnienie po australijskiej trasie z 2014 roku. Owe koncerty są na tyle ciekawe, iż Froese i spółka postawili na sporo starszych nagrań. Słyszymy zatem tak niezapomniane utwory z takich albumów jak Tangram, Exit, Sorcerer czy kapitalny White Eagle. Ten wielki ukłon w stronę własnej klasyki to zarazem i pożegnanie z fanami, danie im to za co pokochali ten zespół. Warto zaznaczyć iż podczas tych występów grupa wykorzystała najnowocześniejszy sprzęt nagłaśniający dostępny w Australii. W innym przypadku można by było marudzić że to kolejna powtórka z rozrywki. Ale wobec śmierci lidera grupy, całość nabiera zupełnie nowego kontekstu.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD+book

    28,34 EUR
    24,09 EUR
  • Lamp | Scales of Fortune

    Lamp | Scales of Fortune

    Album Scales Of Fortune, to brytyjska odpowiedź na "szkołę berlińską" i to niezwykle trafna. Lamp czyli Michael Shipway (elektronika) i Garth Jones (gitara), ciekawie igrają z klasycznymi, elektronicznymi formami próbując znaleźć dla nich nowy azyl brzmieniowy. Co prawda okładka przedstawiająca oko jakiegoś gada budzi niepokój, ale muzyka to nad wyraz stonowana uczta. Delikatne brzmienia syntezatorów puentowane są gitarowymi robinsonadami Jonesa. Okazuje się że Lamp lokuje się bliżej brzmień chilloutowych, jak również estetyce jakiej hołduje Robert Schroeder. Na szczęście sekwencje nie przytłaczają tego materiału, raczej buzują gdzieś w tle. Dosyć istotną rolę odgrywa gitara, która przepuszczona przez pogłosy, brzmi jakby z oddali. Syntezatory tworzą mgliste plamy, tworząc obrazy mgieł spowijające egzotyczne tropiki. Czyżby Lamp podobnie jak Schroeder próbowali oddać ich ulotną atmosferę? Kawał niezwykle odprężającej muzyki, w sam raz na jakieś nudne popołudnie. Zdecydowanie umili czas.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    14,27 EUR
    8,54 EUR
  • Magnetron | Velocity

    Magnetron | Velocity

    Availability: Last items | product: 1CDr

    14,29 EUR
    8,99 EUR