Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Popularity 4

(126 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Ian Boddy, Markus Reuter | Colour Division

    Ian Boddy, Markus Reuter | Colour Division

    Ian Boddy i Markus Reuter wielokrotnie spotykali się razem na różnych sesjach. Początkiem ich współpracy była płyta Distant Rituals, to od tego momentu ich drogi przecinały się. Mimo iż każdy zajęty był własnymi projektami, znajdowali czas by razem pograć. Album Colour Division to kolejny przykład jak owocna może być to współpraca. To potok hipnotyzujących dźwięków, dla których punktem wyjścia były zapętlone brzmienia gitary Markusa Reutera. Ów gitarzysta w dużej mierze nadaje ton i smak tym nagraniom. Prezentuje się jako wyborny kolorysta, sięgając po kilka rodzajów ekspresji. W utworach Crescent i Reveal, grając techniką legato uzupełnia spokojne elektroniczne plamy kreowane przez Iana Boddy'ego. Kiedy jednak trzeba, jego gitara wyrywa się z marazmu i atakuje drapieżnymi solami. Tak jest w utworach Fulcrum czy Beacon. Wtedy Reuter gra niczym rasowy rockman. W finalnym Slowfall obaj zatapiają się w atmosferycznej zadumie, która niejako nawiązuje do jesiennej scenerii uwiecznionej na okładce płyty. Bardzo udana kolaboracja, pomysłowo i brawurowo zagrana. Nie ma tu miejsca na nudę, jest i niemal rockowy czad, jak i chwile zastanowienia i uspokojenia. A to oznacza że mamy przed sobą bardzo dobry album.

    R. M.

    Availability: Last items | product: 1CD


    14,56 EUR
  • SynthX | Noxia

    SynthX | Noxia

    Availability: Temporary absence | product: 2CD


    9,89 EUR
  • Alpha Wave Movement | Cosmology

    Alpha Wave Movement | Cosmology

    Krystalicznie czyste i selektywne brzmienie, niezwykła ruchliwość ostinat i nacisk położony na melodyczne walory kolejnych impresji - oto główne wyznaczniki stylu proponowanego przez Alpha Wave Movement na niniejszej płycie. Cosmology jest błyskotliwą i wyważoną syntezą muzyki inspirowanej jeszcze dokonaniami szkoły berlińskiej (fantastyczne solo w utworze otwierającym płytę od razu skojarzyć się może z tematami Mojave Plan Tangerine Dream z 1981 roku) z bardziej elpopową odmianą elektroniki sekwencyjnej (w stylu podobnym, jak w przypadku Mike'a Andrewsa albo projektu Asana). Nie brakło tutaj miejsca dla impresji o typowo ilustracyjnym charakterze, z których dopiero stopniowo wyłaniają się zamknięte, dokończone motywy - dobrym przykładem umiejętnego budowania nastroju jest druga kompozycja, najdłuższa na krążku; z elektronicznego sitowia przesączonego pomrukiem elektronicznego chóru wydostają się na światło dzienne najpierw rozmaite elektroniczne świergoty i postukiwania, a dopiero później klaruje się nasmarowana gęstą elektroniczną temperą udana sekwencja (naprawdę udana!), na którą nanizane zostają zagadkowe, intuicyjnie kreowane tony o barwie ocierającej się o wibrafon. Tło wciąż pulsuje zmieniającymi się poszumami i dodatkowymi efektami, przygotowując miejsce dla atrakcyjnej ścieżki perkusyjnej i energicznej solówki w dobrym, starym stylu. Nie brakuje kojących; "balladowych" momentów, dających słuchaczowi harmoniczne chwile wytchnienia (najlepszym przykładem będzie trzeci utwór na płycie). Wiele sekwencji w atrakcyjny sposób zderzono z nowoczesnymi pomysłami brzmieniowymi oraz ścieżkami perkusyjnymi w konwencji chillout / lounge - pomysł już sprawdzony, wielokrotnie eksploatowany, ale cóż można mu zarzucić, jeśli muzycy umiejętnie i z fantazją wyczarowują na przecięciu znajomych chwytów wciągające nastroje?... Jest to jedna z tych płyt, której brzmienie może z początku wydawać się aż nazbyt klarowne i sucho podzielone na poszczególne ścieżki, właściwie nie ma się tutaj wrażenia intuicyjności i otwarcia na eksperymenty, ale nie są to jeszcze bynajmniej proste struktury kompozycyjne z od razu wpadającymi w ucho "zwrotkami" i "refrenami". Kolejne przesłuchania na pewno wyjdą odbiorcy na korzyść, pozwalając doszukać się "swoich" barw i ulubionych momentów; wydaje mi się jednak, że większych dreszczy aniżeli ponad 15-minutowa druga impresja nie zapewni żaden inny utwór z tego zestawu...

    gor Wróblewski

    Availability: Goods in stock | product: 1CDr


    15,60 EUR
  • Konrad Kucz, Mateusz Kwiatkowski, Robert Rasz | Prenty

    Konrad Kucz, Mateusz Kwiatkowski, Robert Rasz | Prenty

    Good price
    Spontaniczna sesja zainicjowana przez Konrada Kucza w industrialnej scenerii pustych Żyrardowskich hal produkcyjnych. To zetknięcie trzech gatunków muzyki industrialu, muzyki współczesnej i ambient. W nagraniu udział wzięli pekusista Robert Rasz, Konrad Kucz i wiolonczelista klasyczny Mateusz Kwiatkowski.
    Kondrad Kucz - Absolwent wydziału grafiki warszawskiej ASP. Od ponad dwudziestu lat związany z muzyczną sceną ambient. Działa w różnych środowiskach co sprawia że trudno jednoznacznie sprecyzować obszar jego działalności. Współtworca klubowego Futra, członek industrialnej grupy Nemezis, współautor projektu Kucz/Kulka. Przyznaje sie do inspiracji twórcami takimi jak Brian Eno, Arvo Part, Górecki, Morton Feldman. Z grupą Nemezis zrealizował eksperymentalny projekt z wykorzystaniem muzyki Pawła Mykietyna.
    Robert Rasz - Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach. Współpracuje z wieloma zespołami, m.in.: Emergency, Raalya, Zimpel/Traczyk/Rasz Trio, oraz muzykami: Mela Koteluk, Aram Shelton, Mikolaj Trzaska, Rykarda Parasol, Rostislav Hus, Marian Friedl, Jim Baker, Ksawery Wójciński. Laureat indywidualnego wyróżnienia festiwalu Jazz Juniors 2002.
    Mateusz Kwiatkowski - Wiolonczelista i kompozytor, absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Konserwatorium Muzycznego w Maastricht, Akademii Muzycznej w Hanoverze i Europejskiej Akademii Muzyki Kameralnej. Jako solista i kameralista występował w większości krajów europejskich, biorąc udział w festiwalach takich, jak Kunstdagen Wittem, Braunschweig Classic, Gosslar Musicfest, Festiwal 4 Kultur w Łodzi, Festiwal Muzyki Improwizowanej w Maastricht.

    press info

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    6,74 EUR
  • ['Ramp] | Astral Disaster

    ['Ramp] | Astral Disaster

    Utarło się, by muzykę proponowaną przez Stephena Parsicka określać mianem doombient - pojęcie to znakomicie ujmuje w prosty sposób esencję jedynego w swoim rodzaju stylu Ramp. Oczywiście słychać tutaj wpływy mistrzów berlińskiej elektroniki sekwencyjnej, całość skąpana jest jednak w mrocznej toni astrofobicznego ambientu pełnego nietypowych tonów i smolistych niezbadanych struktur. Astral Disaster to zapis koncertu w planetarium w Bochum 7 lipca 2001 roku. Intuicyjna, wariacyjna muzyka Parsicka różni się w niemałym stopniu od tej, którą proponował na albumie Nodular - w trakcie zarejestrowanego tu koncertu nasza wyobraźnia podążać będzie w nieunikniony sposób ku najdalszym, najmroźniejszym ostępom zapomnianych, skrytych w mroku ambientalnych pustyń. Podczas pierwszych przesłuchań zapewne zbyt trudno będzie ogarnąć wszystko, co tu się dzieje - paradoksalnie właśnie dlatego, że na pozór jest tu bardzo statycznie. Podejrzewam jednocześnie, iż fenomenalny, blisko 14-minutowy utwór Halo Inductor na długo pozostanie w pamięci el-melomanów za sprawą swych nostalgicznych akordów, wirujących w śniegu sekwencji i nastroju bliskiego temu, który przepełniał znakomity album Mirage Klausa Schulze. Wieńcząca koncert 15-minutowa suita Jericho to udane lądowanie na znajomym, sekwencyjnym kosmodromie, po powrocie z niemniej udanych eksploracji nieznanych ambientalnych lądów.

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    13,38 EUR
  • Gert Emmens, Cadenced Haven | Mystic Dawn

    Gert Emmens, Cadenced Haven | Mystic Dawn

    Gert Emmens to taka sama ważna persona w holenderskim światku muzyki elektronicznej, jak Ron Boots. Każda z jego płyt to spore wydarzenie w świecie elektroniki sekwencyjnej. Album Mystic Dawn Emmens nagrał wespół z Cadanced Haven. To pseudonim artystyczny pochodzącej z Bangladeszu, Laili Quaraishi. Artystka wydała w barwach Groove Unlimited, album Peregrination, gdzie wspomagał ją Emmens. Płyta Mystic Dawn, to drugie wspólne dokonanie tej dwójki. Muzyka jest udaną kombinacją elektroniki sekwencyjnej oraz rocka progresywnego. Otwierająca całość kompozycja Into The Night, jest niezwykle atmosferycznym początkiem. Pojawiające się dalej sekwencyjne wiry, wyczarowane przez Emmensa tylko podkreślają jej ulotny ton. W utworze Road To Mirage, Emmens wykorzystuje zabytkowe drumboxy. To korzystanie z dawnych maszyn, niejako podkreśla jego strategię brzmieniową co do instrumentów jak i formy. Kompozycja Awareness Of Depth, to niemal rock progresywny, zgrzebne połączenie elektroniki z ową rockową estetyką rodem z lat '70. Jednak swoje pełne możliwości pokazują obydwoje w monumentalnym dziele Infinite Horizon, rozciągniętym aż do 23 minut. Ta suita to niejako kropka na i, na tym dosyć eklektycznym albumie. Niesamowite wrażenie robi okładka, jakby wprost przypominająca o klasycznych dokonaniach Pink Floyd czy The Alan Parsons Project. Mogąca się też kojarzyć z pracami kolektywu Hipgnosis, i w sumie oddająca charakter tej muzyki.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Tangerine Dream | Electronic Meditation

    Tangerine Dream | Electronic Meditation


    Jeśli utwór Genesis potraktować jako muzyczną ilustrację narodzin stylu Tangerine Dream, zaprezentuje się on nader ekstrawagancko i interesująco. Słuchacze, którzy postanowili siegnąć po tę płytę znając dokonania Tangerine Dream z okresu współpracy z wytwórnią Virgin (a zwłaszcza te jeszcze późniejsze…), mogą czuć się zaskoczeni i zaniepokojeni konstelacjami atonalnych akordów, upiornymi wiolonczelowymi mirażami i zadymionymi, posępnymi improwizacjami organowo-gitarowymi… Na materiale wypełniającym debiutancką płytę udało się już członkom Tangerine Dream odcisnąć własne piętno, ale raczej jest to piętno niestrudzonych eksperymentatorów i ekscentrycznych poszukiwaczy Nastroju, niż muzyków dążących konsekwentnie do przedstawienia własnej, niepowtarzalnej wizji muzyki elektronicznej. Lepiej: ta muzyka jest niewątpliwie niepowtarzalna, ale ze względu na aurę niesamowitości i spontaniczności, nie zaś ze względu na fakt, że nikt nie próbował wcześniej bądź później eksperymentować z podobnym wynikiem na polu budzącej się coraz śmielej do życia muzyki elektronicznej…
    Utworom brak stałego rytmu - pasaże perkusyjne pojawiają się znienacka, prowadząc oszołomionego słuchacza przez kolejne labirynty i zostawiając go tam, pełnego niepewności, wsłuchującego się w dwuznaczne, niesamowicie brzmiące kolejne wątki dźwiękowe. Jest na tej płycie tylko kilka fragmentów zbudowanych na wyrazistych figurach rytmicznych - a te zdecydowanie więcej mają wspólengo z awangardowymi odmianami muzyki rockowej aniżeli z (szeroko nawet rozumianą) muzyką tworzoną przy pomocy aparatury elektronicznej. Te wyraziste, kipiące energią fragmenty to perkusyjno-gitarowe, zgrzytliwe, frapująco hałaśliwe motywy z utworów Journey Through A Burning Brain i Cold Smoke, świadczące o sporej fascynacji wśród muzyków Tangerine Dream twórczością takich zapewne artystów jak Pink Floyd, Emerson, Lake & Palmer bądź Robert Wyatt z okresu The End Of An Ear. O ile grupa Kraftwerk koncentrowała się w podobnym czasie na intrygujących kolażach dźwiękowych najchętniej generowanych z przedmiotów ściśle niemuzycznego użytku, o tyle muzycy Tangerine Dream potrafią przy wykorzystaniu dość tradycyjnego instrumentarium poszerzać skale muzyczne i środki ekspresji w niewiarygodny sposób, w niebywałym stopniu.
    Słuchacz przemieszcza się wraz z płynącą zdumiewającym strumieniem muzyką Tangerine Dream przez zakątki Kosmosu, spogląda na otoczenie oczami embrionu, przygląda się światu zdeformowanemu przez przesterowane solaryzacje i pretensjonalne negatywy… Brzmienia organów są fascynująco rozkołysane i płynące, barwa gitary jest wspaniale chropawa i przydymiona, a perkusja odzywa się niespodziewaną ilością to zagniewanych, to przytłaczających, to podniosłych, to groteskowych głosów… Spotkanie trójki wybitnych muzyków nie zaowocowało syntezą elementów typowych dla zainicjowanej później pierwotnej solowej działalności Klausa Schulze ani dla wczesnej twórczości Cluster - wprost przeciwnie, Electronic Meditation stanowi nową jakość i jest płytą nie do powtórzenia. Pierwsze przesłuchanie tej płyty musi wywołać ogromne wrażenie - kolejne przygody z tą płytą mogą to wrażenie pogłębić, wysubtelnić i spotęgować…
    Na pewno jest to album, który dopiero przy którymś spotkaniu odsłoni większy rąbek swej tajemnicy, zmyślnie ukrytej za ścianami odważnie zestawainych dźwięków… a w całości nie pozwoli się chyba odkryć nigdy…

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,91 EUR
  • Eric Van Der Heijden | Dal Segno

    Eric Van Der Heijden | Dal Segno


    Eric Van Der Heijden nie nagrywa często, to dopiero jego czwarty album. Jak na 20-letnią karierę, nie jest to zawrotne tempo. Tym bardziej warto nadstawić uszu i posłuchać jego muzyki. Heijden na Dal Segno znakomicie łączy wpływy symfoniczne, romantyczne, refleksje ambient. Muzyka nie zionie takim cyfrowym chłodem, jak w przypadku wydawnictw kolegów. Jest w niej miejsce na refleksje, jakieś osobiste spostrzeżenia co Holender skwapliwie wykorzystuje. W utworze The Inner Self nawiązuje do estetyki wypracowanej przez Vangelisa. Zresztą duch greka unosi się na tym albumem. Kompozycję Feel Van Der Heijden wykonywał już na festiwalowej wizytówce wytwórni Groove Unlimited, E-live 2011. Nie brak i podróży w nieco bardziej odległe rejony, w Joy Of Being artysta nawiązuje do sekwencyjnych czasów Tangerine Dream z lat '70. W finałowym The Journeys Van Der Heijdena wspomagają gitarzysta Frank Dorittke i perkusista Harold Van Der Heijden. Dal Segno nie jest napuszonym eksperymentem, to porcja wytrawnej elektroniki skierowanej głównie do fanów Vangelisa i okolic. Mimo tych inspiracji holendrowi udaje się zachować własny sznyt, odciska też osobiste piętno. Rzecz jasna motorem tej płyty są świetne melodie i nieco symfoniczny patos. A to już wystarczy by porwać amatorów klasycznej elektroniki.

    R. M.

    Availability: Only on request | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | The Sculpture Garden

    Gert Emmens, Ruud Heij | The Sculpture Garden


    Gert Emmens i Ruud Heij to postacie tak samo znaczące, jak również pochodzący z Holandii Ron Boots. Na każdą ich płytę czeka pokaźna grupa fanów, a po ukazaniu się The Sculpture Garden ci mają szczególny powód do radości. Inspiracją dla tego albumu było sześć rzeźb stojących w jednym z dużych parków, z resztą jedna z nich jest na okładce płyty. To przekłada się oczywiście na znakomitą muzykę, będącą wyimaginowanymi obrazami do nich. Mimo tych czytelnych inspiracji, nie zmieniło się samo podejście do tworzenia muzyki. Gert Emmens stara się dostosowywać swoje akordy do przygotowanych wcześniej sekwencji, za które odpowiedzialny jest Heij. Te podlane ambientowym tłem, tworzą owe "odrealnione obrazy" będące swoistymi widokówkami z tego parku. I w sumie gdyby nie znać kontekstu tego albumu, można by było sądzić że inspiracji może dostarczyć też kosmos. Dostajemy wyjątkowo gęste i ciepłe granie. Ten wspólny album nawiązuje do kanonu "berlin school" z lat '70. Sekwencyjne bloki ubarwione zostały ekspresyjnymi solówkami, gdzie syntezatory udanie imitują brzmienia gitary elektrycznej. Znakomite wrażenie robią dwa ostatnie utwory Concetto Speziale i Phyllotaxis oparte na gęstych i ciepłych barwach analogowych maszyn. To bez wątpienia najbardziej udana płyta obu artystów.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,91 EUR
  • Robert Schroeder, Bernd Kistenmacher | Bochum Live

    Robert Schroeder, Bernd Kistenmacher | Bochum Live


    On the occasion of the annually Schallwelle Award ceremony, Robert Schroeder once again gave a concert on the 12'th of March 2011 in the Planetarium Bochum (FRG). Accompanied by drummer Gigi Frieg and in the encore supplemental by surprise guest musician Bernd Kistenmacher for the approx. 250 spectators results a spectacular and impressing event. Correctly, and therefore the concert is pressed also on CD and released April, the 20th 2011. So also those, which unfortunately could not be live thereby, have the possibility to experience the unusual concert at least in music.
    By the way, here was played really live! And the audience that could see and follow very closely, because Robert Schroeder has developed a new keyboard, which looks and is similar played like an accordion. Thus the public could see in the true sense of the word on the fingers of the artist. Also the new keyboard is made with an exceptional design and attentive light effects. It was a real eye-catcher for the audience. This was worldwide the first concert and the first public presentation of this new equipment, whose name may not be called here for patent reasons unfortunately yet, since Schroeder would ones like to bring this instrument up to ready for the market. Speculation, so currently, interpret a wrong conclusion that this instrument is to be called "DOS Control". This is only a temporary name of the prototype.

    press info

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    18,47 EUR