Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Popularity 3

(130 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Tangerine Dream | Zeit - deluxe

    Tangerine Dream | Zeit - deluxe


    Po wydaniu dwóch płyt: Electronic Meditation i Alpha Centauri, grupa Tangerine Dream nadal była w okowach awangardy. Album Zeit wydany w sierpniu 1972r stanowił kolejny krok w rozwoju zespołu. W tym czasie wykrystalizował się skład który przetrwał niemal całe lata '70. Edgar Froese, Peter Baumann i Christopher Franke na tym albumie stworzyli zręby ambientowej przestrzeni. Grupa nadal w niewielkim stopniu wykorzystywała elektronikę, dominują posępne dźwięki wiolonczeli. Jakby zastygłe w przestrzeni lub zatrzymane w kadrze. Ta skrajnie minimalistyczna muzyka, cały czas tworzona była intuicyjnie, bez jakiś specjalnych założeń. Na wykorzystanie instrumentów smyczkowych nalegał Peter Baumann, a wiolonczelista Jochen Von Brumbcow wywiązał się wzorcowo ze swojego zadania. Nie bez faktu jest to iż płyta Zeit ukazała się miesiąc później po albumie Irrlicht będącym debiutem jej byłego członka i perkusisty, Klausa Schulze. Zadziwiające jest to jak podobną drogę na początku obrali muzycy Tangerine Dream i Schulze. Oni budowali chłodne i zimne struktury przy pomocy smyczków, Schulze używał organów elektronowych. Jego muzyka posiadała tę samą posępną, minimalistyczną aurę. Na Zeit grupa nie wahała użyć dronu, dźwięku o niskiej częstotliwości mającego psychodeliczny aspekt. Podobnie jak w przypadku Klausa Schulze, ówczesna muzyka Tangerine Dream miała programowy charakter. Zeit opisuje ludzką samotność w obliczu nieskończoności wszechświata. Te ponure obrazy kreowane przez zespół mogą się kojarzyć z filmami Andrieja Tarkowskiego. To podobny szary, smutny i brudny świat w którym niemal zgasło życie. Mimo to, jest to niesamowicie fascynująca muzyka. Jak to w przypadku reedycji bywa, mamy tu dołożony bonusowy dysk. A ten zawiera niepublikowany wcześniej koncert z Kolonii z listopada 1972r. Jedynie 2 utwory Klangwaldt part 1 i 2, ale aura niemal ta sama co na Zeit. Grupa w szczytowej, improwizatorskiej formie brzmi równie niesamowicie co w studiu. Jeżeli ktoś myśli o włączeniu tych reedycji do swoich zbiorów, na pewno nie będzie tego żałował. Fantastyczna muzyka, edycja i zespół w swoim najlepszym, bo poszukującym wydaniu.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 2CD


    14,76 EUR
  • Free System Projekt, Emmens Gert | Legacy

    Free System Projekt, Emmens Gert | Legacy

    Kapitalny, koncertowy materiał za który odpowiedzialny jest w dużej mierze Marcel Engels (Free System Projekt). Muzyką zainteresował się w 1980r, kiedy usłyszał nagrania Jean Michel Jarre'a i Isao Tomity. W wieku 14 lat kupił pierwszy syntezator Yamahy, co zadecydowało o jego przyszłości. Dziś Engels posiada solidne studio nagraniowe, to idealne warunki do tworzenia muzyki. Jednak po albumie Legacy, można by sądzić iż jego żywioł to koncerty. Ten album zawiera trzy długie utwory, będące zapisami występów z dwóch miast. Pierwszy Heritage do nagranie zarejestrowane w Berlinie, podczas imprezy The Ricochet Gathering. Blisko 50 minut muzyki, w której kumulują się ważne akcenty sekwencyjnej stylistyki. Słychać wpływy Tangerine Dream z okresu takich przełomowych albumów jak Ricochet czy Encore. Utwór nasączony potężnymi erupcjami sekwencji, cudnych niemal ambientalnych wyciszeń. Dwa kolejne Legacy i Prophecy, to zapisy z festiwalu E-day 2010 z holenderskiego Oirschot. To muzyka zdecydowanie bardziej zwarta i dynamiczna. A to za sprawą grającego na perkusji Gerta Emmensa. Ten elektroniczny rock wiele bierze z estetyki wypracowanej przez Klausa Schulze, jeszcze w drugiej połowie lat '70. Muzyka zyskuje nieco bardziej transowy charakter, odwołując się do rozwibrowanych suit z okresu chociażby płyty Moondawn. Mimo iż wiele tu cytatów z odległej przeszłości, ten materiał autentycznie porywa podczas słuchania. Wtórne to nieco, ale pasja i energia tej muzyki wyrywa niemal z fotela.

    R. M.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    16,60 EUR
  • Robert Schroeder | Club Chill v.1

    Robert Schroeder | Club Chill v.1

    Dla Roberta Schroedera sekwencyjne brzmienia "berlin school" mogą wydawać się dalekim wspomnieniem. Płyta o jakże wymownym tytule Club Chill vol. 1 lokuje się nurcie muzyki klubowej. Ale dalekiej od sztampy techno i tanecznej łupanki dominującej w klubach. Robert Schroeder penetruje inny szlak, zagląda do chillout roomów, małych salek przeznaczonych dla wykończonej ekstatycznym tańcem, publiki. To właśnie tam mogą oni odpocząć, poleżeć i posłuchać bardziej relaksacyjnej muzyki. 10 utworów jakie przedstawił Schroeder, bliskie jest koncepcji ambientu wymiksowanego z downtempo i muzyką new age. Cudne melodie niemal rozpływają się w delikatnych przestrzeniach, wyczarowanych przez niemieckiego mistrza. Robert Schroeder nokautuje nostalgicznymi, pięknymi melodiami, doprawiając je kojącą uszy elektroniką. Ma się czasem wrażenie jakby te utwory były wspomnieniem kolejnego, odchodzącego ciepłego lata. To widokówki z tropików, egzotycznych atoli rozsianych po ciepłym oceanie, i żalu że te chwile bezpowrotnie minęły. Te niezwykle romantyczne wspomnienia przekładają się na klimat tych nagrań. By jeszcze bardziej ożywić te kompozycje, Schroeder sięga po ludzkie głosy, zarówno w męskim jak i żeńskim wydaniu. A te tylko uwypuklają to ciepło muzycznego świata artysty. Kolejny jego album, z absolutnie nokautującą i unikalną muzyką.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,95 EUR
  • Wolfram Spyra | No Bits for One Hour (0B41H)

    Wolfram Spyra | No Bits for One Hour (0B41H)


    Wolfram Spyra to niezwykle ważna postać na scenie elektronicznej. Współpracował z Pete Namlookiem nagrywając z nim niezwykle udaną serię Virtual Vices, jak też prezentując solowe dokonania w barwach wytwórni Fax. Co ciekawe Spyra nigdy nie zamykał się w okowach jednego stylu, lecz znakomicie wyczuwał przeróżne trendy w muzyce elektronicznej. Pojawiały się sekwencyjne brzmienia SeQuest czy Future Of The Past, jazz jak na Virtual Vices, czy nastroje medytacyjne jak na Meditation. Ale takiej płyty jeszcze nie było w jego dyskografii. W sumie Spyra z żelazną konsekwencją trzyma się tytułu, żadnych bitów, żadnego pulsu rytmicznego. Co zatem mamy? Ciekawe eksperymenty zgoła z awangardową formułą. Co chwila wybuchają tu fale dźwiękowej dywersji, jak też zaznacza się przewrotna gra z atawistycznymi energiami. Przestrzeń jaką kreuje artysta, nie stoi w miejscu, buzuje nieustannymi zmianami i zaskakuje ciągłym ruchem. Ponadto Spyra sięga po naturalistyczne brzmienia tykających zegarów, jak i wtapia w to dźwięki klarnetów. Wszystko to poddaje oczywiście żmudnym modulacjom. Wychodzą z tego surrealistyczne płaszczyzny, trudne, eksperymentalne ale i przecież fascynujące. To podróż w nieznane gdzie granicą jest fantazja słuchacza. Warto przebyć tę drogę i słuchać nieco "inaczej".

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,76 EUR
  • Tangerine Dream | Virgin Years 1974-1978

    Tangerine Dream | Virgin Years 1974-1978


    Współpraca z wytwórnią Virgin, wywindowała Tangerine Dream do pozycji gwiazdy na firmamencie muzyki elektronicznej. Po awangardowych początkach, styl grupy się skrystalizował i to właśnie na albumach począwszy od przełomowej Phaedry z 1974, wyznaczał kierunek poszukiwań. Te lata to zresztą niezwykle inspirujący okres, użycie sekwencera Mooga, powtarzalne, sekwencyjne pętle stanowiły drogowskaz nie tylko dla Froese'go ale i innych. Powyższe nagrania ułożono chronologicznie, ale nie brak i tu rarytasów. Są przecież singlowe wersje takich nagrań jak Rubycon, Stratosfear czy The Big Sleep In A Search Of Heads. Zajmijmy się w skrócie albumami jakie wyznaczały owe lata: Phaedra (1974) to przełomowa pozycja w dyskografii grupy, po skrajnie awangardowych Electronic Meditation czy Zeit, zespół zapętlił swoją muzykę, osiągając hipnotyczny i transowy efekt. Jeden z kamieni milowych stylu. Rubycon (1975) stanowił doskonałe rozwinięcie tej formuły, elektroniczna gorączka za sprawą właśnie Tangerine Dream, Klausa Schulze czy Kraftwerk, niemal od razu zainfekowała świat. Ricochet (1975) przynosi zapis z europejskiej trasy i jest przykładem żywej improwizacji. To porozumienie "bez słów" przynosi jedną z najlepszych płyt w historii muzyki współczesnej. Stratosfear (1976) to ostatni studyjny album z Peterem Baumanem w składzie. Jednocześnie pierwszy komercyjny sukces z prawdziwego zdarzenia. Melodie zyskały na atrakcyjności, mimo tego iż grupa nie zrezygnowała z sekwencyjnych pętli. Cyclone (1978) to jeden z najbardziej kontrowersyjnych albumów zespołu. Utwory z wokalem i tekstami, nie zyskały wielkiego uznania i podzieliły zarówno fanów jak i krytyków. Po tych batach Froese powrócił na dawne tory, ale eksperymentował z tekstem w przyszłości, jak np na albumie Tyger.
    To wszystko, choć w pigułce jest tutaj ponadto nagrania poddane zostały solidnemu remasteringowi. Fani kupią na pewno, inni też powinni wszak to kawałek niezwykle ważnej historii.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD+book


    19,93 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Blind Watchers of a Vanishing Night

    Gert Emmens, Ruud Heij | Blind Watchers of a Vanishing Night

    Znakomity zestaw z koncertów dwójki Holendrów, prezentujących ich w doskonałej formie. Te 5 utworów to absolutny mus dla wielbicieli elektroniki sekwencyjnej. Gert Emmens i Ruud Heij nawiązują do klasyki gatunku. Ich inspiracją są klasyczne dokonania Tangerine Dream z lat '70 i Klausa Schulze również z tego okresu. Centralną kompozycją na tej płycie jest blisko 45-minutowa A Journey Through A Time. Podzielona na 6 części, ujawnia właśnie przytoczone wyżej inspiracje, dodając też coś z monumentalnych form a'la Vangelis. Inne kompozycje takie jak Conspiracy Of Two Forces to ewidentne nawiązania do brzmienia Tangerine Dream z okresu albumu Ricochet. Podobne pulsacje sekwencerów, jak i elektroniczny chłód kapitalnie się tu wspomagają dając doprawdy niesamowity utwór. Jeżeli chodzi o pochodzenie poszczególnych nagrań, wszystkie zostały zarejestrowane w 2004r. I tak wspomniane wyżej Journey Through A Time i Conspiracy Of Two Faces, zostały nagrane na mini festiwalu "Alfa Centauri" 13 marca 2004r w Huizen (Holandia). Pozostałe utwory, a więc tytułowy Blind Watchers Of A Vanishing Night, Moments Of Unexpected Sadness i Driving Home On A Rainy Night zarejestrowano 9 października 2004r na festiwalu E-live w Holandii. Idealna podróż w czasy świetności elektroniki sekwencyjnej. Aczkolwiek dzisiejsze brzmienie może budzić respekt. Ten album nie jest marna kalką z przeszłości, lecz jego brzmienia oddaje poniekąd ducha dzisiejszych czasów. Fani starego Tangerine Dream będą niezwykle uradowani.

    R. M.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    14,76 EUR
  • Michael Stearns | Planetary Unfolding

    Michael Stearns | Planetary Unfolding


    Trochę szkoda, iż ambientowy weteran skupia się ostatnio raczej na wznawianiu swoich klasycznych dokonań, niż nowej muzyce. Ale trzeba korzystać z tych okazji, trafiają do nas bowiem żelazne klasyki muzyki ambient. Takim jest właśnie album Planetary Unfolding wydany oryginalnie w 1981r. Już wtedy okrzyknięto go klasycznym, a to za sprawą brzmienia jakie wówczas oferował. Sterans uzyskał wówczas niesamowitą przestrzeń swoich kompozycji. Bodaj chyba pierwszy raz udała mu się sztuka stworzenia elektronicznej muzyki totalnej. Niesamowicie gęste tekstury, schowane pod nimi bity, dają posmak mroku i ogromu kosmosu. Co ciekawe do wykreowania tych dźwięków, Stearns użył archaicznego, potężnego syntezatora Serge. 12 paneli tej maszyny, to niemal odwzorowanie stacji roboczej a zatem i okazja do pobawienia się dźwiękiem. Atmosfera wgniata na każdym kroku, jednocześnie Stearns odbywa iście psychodeliczną podróż poza granice świadomości. I dziś po latach można uznać Planetary Unfolding jako pierwszy album chilloutowy. Mroczny, chłodny, niesamowicie przestrzenny, pokazujący niejako kolejne tory rozwoju dla muzyki ambient. To nie są tylko tapety dźwiękowe jakie kreował Brian Eno, ale poważne studia nad muzyką jako idealnym odwzorowaniem wyimaginowanej przestrzeni. Warto poznać.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    23,17 EUR
  • Kraftwerk | Radio-Activity (en)

    Kraftwerk | Radio-Activity (en)


    Począwszy od legendarnej Autobahn, każdy kolejny album niemieckich wizjonerów był koncept albumem. Radio Activity to jedno z wielu arcydzieł kwartetu z Düsseldorfu. Płyta o tyle ciekawa co i kontrowersyjna w tamtych czasach. Napięta sytuacja polityczna, groźba wojny nuklearnej, a Kraftwerk opiewają radioaktywność, tajemnicze energie, fale radiowe. Do tego na tym albumie Ralf Hütter zręcznie użył pewnego urządzenia znanego jako vocoder. W elektroniczny sposób zniekształcało głos, jednocześnie w czasie II wojny wykorzystywano je do szyfrowania informacji. Po trasie "Autobahn Tour" pracownia Kraftwerku wzbogaciła się o takie maszyny jak syntezator Moog czy ARP Odyssey. I to słychać. A przeboje? Na singlu wydano jedynie tytułową kompozycję, i ta stała się kolejnym hitem grupy. Jednak bardziej taneczną formę zyskała dopiero po świetnej, nowej wersji jaka pojawiła się na wydanym w 1991r, albumie The Mix. Fanatycy winyli mogą nabyć Radio Activity na wysokiej jakości, 180g płycie analogowej. Kolejny album który dziś jest historią elektroniki, tym bardziej warto go mieć iż po remasteringu brzmi naprawdę znakomicie.

    R. M.



    Typowy dla wielu rozmaitych płyt element "odliczania" przed właściwym początkiem albumu tutaj brzmi oczywiście odpowiednio nietypowo i frapująco: w muzykę z tego albumu wprowadza słuchacza licznik Geigera. Na tle kolejnych dźwięków pojawia się temat przewodni tytułowego utworu - melancholijny, lekko zamglony, wyłaniający się ze stojącego, zmetniałego akordu. Nostalgiczna piosenka przechodzi w skradającą się, wciąż na nowo "dostrajaną" impresję Radioland, w trakcie której uważny słuchacz dostrzeże wtrącony urywek zdobiący utwór Tanzmusik (oraz koncertową wersje Morgenspaziergang). Następnie porwani zostajemy przez rozkołysany taniec fal eteru, dzięki którym słyszymy w naszym odbiorniku rozśpiewane głosy... Pogodna, dynamiczna piosenka dobiega końca i sygnał oznajmia o przerwie w audycji. W chwilę potem rozbrzmiewają wiadomości - informacje otaczają słuchacza zewsząd, słów w intrygującym zmasowanym kolażu nie daje się rozróżnić. Impresja Nachrichten wywołuje podobny efekt u słuchacza, jak ścieżka dźwiękowa tego fragmentu filmu "Der Himmel über Berlin", w którym jeden z bohaterów-aniołów słyszy myśli kłębiące się, startujące i lądujące w głowach mnóstwa pasażerów pojazdu komunikacji miejskiej, stłoczonych w jego małej przestrzeni...
    Kolejny utwór zapowiedziany zostaje przez "głos energii". Słuchając piosenki Antenne słuchacz może nieco się zdziwić, iż głos wokalisty kojarzy się nieco - tylko w tym jednym utworze z całej dyskografii Kraftwerk - z głosem Grega Lake'a (Emerson, Lake & Palmer oraz m.in. najwcześniejszy King Crimson). Antena chwyta wibracje, które obrazowo odzwierciedlone zostają przez "rozchwiane", długo wybrzmiewające brzmienie elektronicznej perkusji. Następnie na antenie przedstawione zostają "radiowe gwiazdy" - nie usłyszymy jednak kolażu głosów popularnych postaci, z którymi reporterzy radiowi przeprowadzają wywiad: muzycy Kraftwerk proponują kolejną dowcipną grę słów, w której gwiazdami umożliwiającymi wszelkie transmisje radiowe są kwazary i pulsary... Następnie słuchacz dowiaduje się na tle niepokojących, dysonansowych, napiętych dźwięków, jaka jest tajemnica uranu... Po czym, gdy oczywiście tylko dostroi swoje tranzystorowe radio, da się ponieść lekkiej, pogodnej melodii finałowej piosenki, która powinna stać się hymnem fizyków: Ohm Sweet Ohm...

    I. W.



    Chciałbym opisać chyba najbardziej przeze mnie lubianą płytę Kraftwerk. Tutaj najwyraźniej rysują się fascynacje muzyków przedmiotami martwymi, urządzeniami do generowania i odbierania dźwięków różnego rodzaju. Kiedy po raz pierwszy słuchałem tej niezwykłej muzyki, usłyszałem na początku rytmiczne trzaski. Okazało się, że tak właśnie brzmi Geiger Counter, a nie awaria mojego magnetofonu. Potem było spotkanie z pierwowzorem tytułowego utworu, który dotychczas znałem ze składanki z miksami. Radio Stars jest kolejnym ukłonem w stronę awangardy, zbudowanym z ciągle powtarzającego się modulowanego dźwięku, a w tle odzywają się niesamowicie przetworzone głosy. Moim zdecydowanym faworytem jest Airwaves, ze swoją typowo Kraftwerkowską melodyjną frazą powtarzaną w różnych wariacjach. Interesująco brzmi również The Voice Of Energy, kiedy to zniewolona przez ludzi energia mówi swym mechanicznym głosem: "jestem twym sługą i panem jednocześnie". W tym momencie patrzę podejrzliwie na wszystkie urządzenia elektryczne wokół.
    Można by jeszcze sporo pisać o tej płycie, o zawartej na niej miłości do techniki mówią już same tytuły: Transistor, Uranium czy najbardziej ironiczny Ohm Sweet Ohm. Otrzymujemy kolejną porcję starej niemieckiej elektroniki, trwałe echo dawnych lat, kiedy komputery i elektronika nie były tak powszechne jak dzisiaj i kryły się w mrokach tajemniczości. Słychać ponadto na tym albumie komponowanie pod wpływem studiów muzycznych w Remscheid Akademie, bo wyraźnie pobrzmiewają tu nuty klasycznej improwizacji, tak jak w Ohm Sweet Ohm. Było tak i później, np. w Franz Schubert czy Computerliebe.

    Michał Żelazowski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    16,24 EUR
  • Nattefrost | Live in Germany

    Nattefrost | Live in Germany


    Live In Germany to materiał będący zbitką z dwóch imprez jakie odbyły się w Niemczech. Pierwsze cztery kompozycje pochodzą z 31 maja 2008r, z imprezy "Ambient Experience" z Rex Theater w Wuppertal. Reszta materiału (utwory od 5 do 14) z festiwalu "Electronic Circus" z 12 września 2009r z Bielefeld. Nattefrost wspomagał Phil Molto. Ale nie jest to żadna nowa postać, a sam Robert Schroeder. Zagrał na gitarze w utworach Kopenhaachen i Perfectly Connected. Nattefrost łączy pulsujące, elektroniczne sekwencje, z rockową zadziornością (za sprawą Schroedera), jak i ambientem. Tu zbliża się nieco do innego, skandynawskiego klasyka z Norwegii, Biosphere. Nasyca swoją muzykę nieco tym podskórnym zimnem, jak i mrokiem nocy polarnych. Podobną strategię brzmieniową obrał inny weteran, Erik Wollo. Kiedy muzyka schodzi na lżejsze tory, pobrzmiewają echa Tangerine Dream czy nawet popowe inklinacje będące ukłonem w kierunku Jarre'a. w każdym bądź razie Live In Germany, to świetna porcja sekwencyjno- ambientowej elektroniki. Myślę, iż o Nattefrost jeszcze nie raz będzie głośno.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    15,61 EUR
    8,99 EUR