Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Polaris

(4 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Polaris | Desert Run

    Polaris | Desert Run

    Bestseller
    The track titles suggest a concept album built around desert theme, but luckily we don't have to suffer any sitar doodlings, camel baa-ing or muezin-style vocal samples. This is top-notch relaxing, rhythmic Berlin School sound. The music is more about flying over the desert than struggling through its sands.
    This record is by no means a "set-the-sequence-on-and-doodle-for-15-minutes" boring Berlin School. True, it employs sequencing intensely, but offers much more than that. Just when you think you know what to expect the next minute, Polaris rotates gently his musical kaleidoscope and all the pieces fall into new place forming another convincing soundscape.
    Desert Run is a musical work on its own, and there are no obvious nods to big EM names. In case you've never heard the style of Polaris, and need some guidance as to how to place this in your musical landscape, after scratching my head I might think of the works of Emmens & Heij (who produce tracks much in the euphoric run of Oasis) or even Redshift (the dark intense parts of Derweze or Hastings CutOff). Yes, it's that good.
    So here we have the new opus by Polaris who remained silent since 2014's Way Out:
    Fata Morgana (13:16) opens with grandeur choral pads, soon to be supplemented by multi-layered sequences and delicate percussives. Around 2:20 it suddenly feels like getting the first sip of your favourite old whiskey: yes, it's the classy Polaris sound, all the fragrances are there in perfect proportions. Sit back and enjoy the taste! By 4:20 a strong soaring solo kicks in, and so well done it is. This record surely won't allow for boredom.The track progresses with myriads of sequences falling like rain from breathy pads that glide like heavy clouds over the horizon. My ears caught some soft tron sounds towards the end. There's an impression here, that I first got while listening to Way Out, of misty depth of the landscape, much like seeing a mountain range on a rainy evening, discovering layer after layer in the distance. This music is more than just a sum of its elements. I have 6 of his previous albums on my shelf but must admit this might be my fav track by Polaris. Whoa. After such an opener, where do we go next?
    Derweze (9:34) draws its name from a Turkmenistan site where earth gas keeps burning in a large crater nonstop since 1971, making a great visual spectacle at night time. The mood gets darker at first, but not for long. Slow rhythm works steadily under washes of atmospheric keys, and the chord progression from 7:30 onwards makes you nod to the music without even knowing. And then there's a little flutey tron solo that nicely concludes the track.
    Next one is Dunes (11:40), starting with a fat synth underneath and a meandering solo on top. Soon there's a bassline and drum loop added, forming a relaxed flowing music where sequences stay calmer and usher in some brilliant soloing. This tune shows Polaris' more reflective side. Nice work.
    Hastings CutOff (9:50) starts in much darker and more industrial feeling, the synths get more angular, jumping around like metal hornets. This is again counterbalanced soon by soothing pads in the background. Then halfway through the track there's a superb mood change, when things get real cosmic and a TB303-like loop rises, at first subdued and restrained, but we old acidheads know it's gonna mutate and wriggle, we know it... and soon it does, gaining more squelch, and from here we float slowly on a spacey acid trip until it ends in an echoed crescendo.
    Oasis (8:12) starts blissfully with light pads, and then quick twinkling sequences set in one by one. Polaris soon throws a magnificent solo into the mix. The massive sequencing erupts again around 5:20 and this is one of the finest moments of the whole album. All in all it's an airy, sunny and breathy closure to entire Desert Run, one of those I never want it to finish tracks.
    Great step forward in his musical career, while pleasing old fans like myself, Desert Run is well worth the wait.

    Michał Żelazowski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,01 EUR
  • Polaris | Way Out

    Polaris | Way Out

    Polaris czyli Jakub Kmieć, podbija Zachód. Album Way Out jest bez wątpienia jedną z najlepszych płyt rodzimych twórców, jaka ukazała się w zagranicznej wytwórni. Jak mówił sam artysta kompozycje powstawały długo, bo między latami 2009-2013. Jak widać artysta doskonale spożytkował ów czas. Mimo iż punktem wyjścia były "brzmienia berlińskie" ta muzyka podąża o wiele dalej. Na Way Out Polaris wyciąga wnioski z cybernetycznego świata słynnych robotów z Kraftwerk. Dominuje tu przejmujący, cyfrowy chłód, poza tym ambientalna przestrzeń jaka rozpościera się poza tym, ma coś w sobie ze statycznych pejzaży a'la Wolfram Spyra. Mimo tego Polaris zadbał też o nośność melodii, tu wzorcem były klasyczne albumy J.M. Jarre'a. Jednakże w tym gigantycznym roztworze elektronicznych brzmień, najciekawszym punktem wydaje się dociążenie tego wszystkiego elementami psychedelic trance, tak jak ma to miejsce w kompozycjach Three Suns i Taklamakan. Wydaje się iż Jakub Kmieć podchodzi do swojej twórczości bez żadnych uprzedzeń. Kapitalnie miesza ze sobą powyższe składowe, a to przełożyło się na wyjątkowo efektowną całość która rzuca na kolana. Znakomity album.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    9,93 EUR
  • Polaris, Krzysztof Horn | Collision

    Polaris, Krzysztof Horn | Collision

    Jeżeli gdzieś są cenieni polscy elektronicy, to raczej na Zachodzie niż na rodzimym podwórku. Prestiżowe imprezy Ricochet Gathering są okazją do pokazania swoich możliwości. Edycja z roku 2011 jaka miała miejsce w Berlinie, zaprezentowała duet Polaris & Krzysztof Horn. Obaj artyści zrezygnowali z programowego układania poszczególnych dźwięków, zaufali intuicji. Sześć utworów jakie wypełniają album Collision lokują się między ciepłym ambientem, klasyczną elektroniką i techno transem. W utworze Mal Du Sciele Polaris i Horn samplują ludzkie głosy i orientalne brzmienia instrumentów, ocierając się nieco o brzmieniowe rejony Vangelisa. Jednak im dalej w las, tym muzyka robi się coraz bardziej syntetyczna i zimna. Berolina Train stanowi udany pomost między klasyczną elektroniką a wysmakowanym ambientem. Jednak największe wrażenie robi finał tego albumu w postaci utworu Subconscious Choice. Pływające ambientalne smugi duet udanie wspomaga aerodynamicznym technicznym transem. Może to aura Berlina, stolicy techno podziałała na obydwu Polaków tak stymulująco. W każdym bądź razie otrzymaliśmy pierwszorzędny materiał do grania w klubach, w sam raz na zakończenie tanecznej nocy. To filtrowanie się klasycznych brzmień i nowoczesnej aury, tylko wychodzi płycie Collision na dobre. Dzięki temu ta muzyka co i raz zaskakuje niezwykłymi niuansami brzmieniowymi. Klasyka w ponowoczesnym świecie i to koncertowej aurze.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    10,45 EUR
  • Polaris | Background Stories

    Polaris | Background Stories

    Polaris wydał tę płytę w Ricochet Dream, w limitowanej edycji 300 sztuk. Lucid Dream przynosi oczekiwane od Polarisa berlińskie sekwencje ale zanurzone w raczej jak na tego artystę dziwnych brzmieniach choćby gitary basowej... Mam wrażenie przy kolejnym kawałku, Permutations-Part I że Polaris sprzęża berlińskie klimaty z chill-outowymi wtrętami albo inaczej stara się eksperymentować,wychodzić poza konwencję, mieszając tradycyjną elektronikę z współczesnymi trendami. Najlepiej słychać to na 975-2 gdzie splatają się z tradycyjną el elementy elektro a nawet ambientu czy drum'n'bass na Smile! Czy Out Of Aligment. Flashback ma tradycyjną formę i jest moim zdecydowanym faworytem na tej płycie - znakomita kompozycja. Świetny jest też wspomniany Out Of Aligment łączący zalety tradycyjnej elektroniki z czymś co nazwałbym melodyjnym industrialem. Voltage Controlled Inspirations to piękna wolta ku stonowanym ale nadal nowoczesnym w brzmieniach klimatom. Spokojności przynosi też Les Structures Logiques nagrany razem z Oddysey'em oraz wieńczący płytę, najmniej modernistyczny w ujęciu Nostalgy. Polaris to jeden z najważniejszych a zarazem najbardziej utalentowanych polskich twórców. Szkoda trochę że nie gra już czysto berlińskich kompozycji ale - król umarł, niech żyje król! Nowy Polaris jest równie interesujący i wart wysłuchania jak ten sprzed lat. Polecam!

    Dariusz Długołecki




    Pod pseudonimem Polaris ukrywa się polski kompozytor, aranżer, syntezatorzysta i producent Jakub Kmieć - wydany w 2008 r. krążek Background Stories zawiera 9 kompozycji (w 10 indeksach) utrzymanych w interesującym stylu łączącym wpływy tradycyjnej analogowej elektroniki oraz specyficznego, chłodnego, sekwencyjnego chill-outu nieco w duchu Wolframa Spyry. Skoro pada nazwisko Spyry, wcale nie od rzeczy było moje spontaniczne, przelotne skojarzenie okładki z pewnym okresem w dziejach Fax Records... Do tradycyjnego, bezkompromisowego FAXu naturalnie jeszcze stąd daleko, ale jeżeli chodzi o bardziej skoligacone z elektroniką sekwencyjną nurty przez tę wytwórnię propagowane... Lucid Dream stanowi znakomite otwarcie, jest to jedna z tych introdukcji, których Odbiorca koniecznie musi dosłuchać do końca, ponieważ zestawienie barw, instrumentów i ogólnych pobocznych wrażeń jest więcej niż hipnotyzujące - utwór jest i świetnie wyprodukowany, i odpowiednio głęboki, a jeśli powiem, iż po tej pierwszej impresji byłbym przekonany, że słucham albumu Spyry, nie mam na myśli kopiowania patentów, tylko zdolność uchwycenia tej swoiście nostalgicznej, niepowtarzalnej, eteryczno-odrętwiałej atmosfery, z której słynie artysta z Kassel, a jest to już przecież spora sztuka. Rzeczony klimat panuje na całym krążku, który raz po raz ożywiany jest ciekawie przetworzonymi brzmieniami z pogranicza gitary, melotronu oraz tradycyjnych "solowych" syntezatorów Klausa Schulze pod koniec lat siedemdziesiątych (Permutations 1), to znów intrygującym, "poszatkowanym" programmingiem (Permutations 2), to znów ciekawym unisono pulsujących sekwencji i adekwatnych do nich beatów (Flashback). Muzyka Polarisa zdecydowanie nie pozbawiona jest walorów melodycznych, aczkolwiek zdecydowanie w duchu chill-outu, lounge'u bądź nieco uproszczonej, zmniejszonego formatu elektroniki sekwencyjnej, a nie tradycyjnego elpopu. Ścieżka rytmiczna 975-2 sprawia, że utwór nieoczekiwanie nabiera lekkiego posmaku dub-ethno (!), VCI to przyczynek Polarisa do lounge-ambientu, a Les Structures Logiques (Remix) to spotkanie z brzmieniami bardziej klubowymi, zatem o nudzeniu się w trakcie tego godzinę trwającego albumu nie może być mowy. W finale - Nostalgy - gościnnie pojawia się Odyssey (Tomasz Pauszek): płyta kończy się akcentem w stylu nowszego, eksperymentującego również z ambientem i club-sounds Jean-Michela Jarre'a... Bez najmniejszego wahania polecam.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    10,45 EUR