Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Mig

(59 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Klaus Schulze | Big in Japan (usa version)

    Klaus Schulze | Big in Japan (usa version)


    After having made one studio-album, and two Live-DVDs and albums with Lisa Gerrard, Klaus Schulze thought it was time to give the world back the "pure" Klaus Schulze again. Having been invited by his big Japanese Fan, Mr. Gen Fujita, he and his crew flew to Tokyo to play his very first solo concerts since November 2003. The concerts in Tokyo in March 2010 were remarkable for many reasons.
    First of all, the Japanese crew rebuilt Klaus' legendary and extraordinary equipment exactly the same way as you can see it at his European concerts. Considering the fact that this equipment includes a lot of rare instruments and devices, the Japanese crew did a great job. Secondly, the concert itself contained some surprises: It was the first time that Klaus Schulze rebuilt and remodeled his classic Crystal Lake (original released 1977 on the album Mirage), renamed here as: The Crystal Returns. Also astonishing was the fact that Klaus played electric guitar on the track, Sequencers Are Beautiful - of course in his own, totally unconventional way. In all, these were breathtaking concerts that combined Klaus tradition and vision: You will love the sequencer-sounds as well as the new components. And of course, the DVD gives you the perfect vision of these intense and atmospheric performances. Big In Japan had already been released in Japan as a box-set, limited to 500 copies and as an European Version. This American version is different to all previous editions::. The tracklisting of the two CD's is the same as on the European Edition, but you will get a totally new DVD with different tracks - this time edited and produced by the famous French film director James Frachon, who already filmed Klaus Schulze on the DVD's Rheingold and Dziekuje Bardzo. The Artwork of this edition is blue on silver. Along with this stylish package, these historic moments are now available for every Klaus Schulze fan in America!

    press info

    Availability: Goods in stock | product: 2CD+1DVD


    15,11 EUR
  • Eberhard Schoener | Bali-Agung

    Eberhard Schoener | Bali-Agung


    "Moim przesłaniem jest muzyka. Celem mojego życia jest stworzenie oryginalnej formy muzyki współczesnej, gdzie opera, jazz, muzyka elektroniczna i etniczna stapiają się w jedno". Ta postmodernistyczna wizja ziściła się właśnie na płytach sygnowanych przez Eberharda Schoenera. Artysta ten dyryguje orkiestrami, zajmuje się operą, tworzy muzykę elektroniczną i jest nieźle sfiksowany na punkcie muzyki etnicznej. Nagrywał min. z klawiszowcem grupy Deep Purple, Jonem Lordem, jako jeden z pierwszych używał syntezatora Mooga. Gdy w 1974r. udał się wraz z Pete Yorkiem na Bali, poznał tamtejsze tradycje balijskiego gamelanu. Podpatrywał technikę gry tamtejszych muzyków, będąc tam chłonął niemal przez 6 godzin dziennie, te etniczne polirytmie. Efektem tego zachłyśnięcia jest album Bali Agung wydany oryginalnie w 1975r. Wraz z Pete Yorkiem, Schoener spróbował stworzyć jakąś fundamentalną, świętą muzykę dla ludzi Zachodu. W sumie udało się to znakomicie, fuzja surowej elektroniki, dzikich szamańskich zawodzeń, transowych rytmów trafiła na podatny grunt ukształtowanego wówczas krautrocka, będącego centrum niemieckiej awangardy. Wznowiony po latach album Bali Agung jawi się jako nieco zapomniany skarb szalonych lat 70. Po dziś dzień ta fuzja etnicznego transu i prymitywizmu, robi niesamowite wrażenie. A ci którzy szukają nietuzinkowych albumów z niemiecką awangardą lat 70, czym prędzej powinni koniecznie zapoznać się z tym kapitalnym materiałem.

    R. M.

    Availability: Only on request | product: 1CD + 1DVD


    15,11 EUR
  • Eberhard Schoener | Trance Formation

    Eberhard Schoener | Trance Formation


    Eberhard Schoener w latach '70 często wyjeżdżał na tereny Azji Południowo-Wschodniej, tam szukając muzycznych inspiracji. Zafascynowała go zwłaszcza sztuka balijskiego gamelanu. Nagrany w 1977r album Trance Formation stoi na wspak wobec tych inspiracji, bo tu pochodzą one z innych źródeł. Tym razem dla Schoenera podstawą dla tej muzyki stał się chorał gregoriański. Już w utworze Falling In Trance ów chór intonuje łaciński tekst. Dalsza część tej płyty to jeszcze większa łamigłówka. W utworze The Shape Of Things To Come sekwencyjne przebiegi łączą się z gitarowymi solami w duchu dojrzałego Pink Floyd. Z resztą element kolażu i kontrastu jest tu wyjątkowo widoczny. Najlepszym przykładem może być utwór finałowy Trance Formation. Schoener eksperymentuje z wokalem, gdzie bezsłowna wokaliza w wykonaniu Mary Gregory, zostaje poddana ciekawej manipulacji. Do tego dochodzą eksperymenty z hałasem, które podbarwia kąśliwa gra na gitarze Andy Summersa z The Police. Eberhard Schoener zestawia tutaj ze sobą niejako dwa światy, średniowiecznego sacrum oraz dzisiejszej postmoderny. I chyba właśnie w tym niecodziennym połączeniu, należy upatrywać siły tej płyty. Jako manifestu wolności i wyjścia poza utarte schematy. Ale to było charakterystyczne dla całej eksperymentalnej niemieckiej elektroniki tamtych lat. Eberhard Schoener ma swoje miejsce w jej historii, a jego albumy wznowione po latach, nie jawią się jako jakieś kuriozum, ale radykalne manifesty daleko bardziej wyprzedzające swoje szalone czasy.

    R. M.

    Availability: Only on request | product: 1CD


    13,52 EUR
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 7

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 7


    Nie wiadomo jak dużo ma w swoich archiwach muzyki Klaus Schulze. Jednak wznawiane w chronologicznym porządku nagrania z dawno wyprzedanych boxów Silver Edition czy Jubilee Edition, mają wartość nieocenioną. Siódma część La Vie Electronique to nie tylko publikacje koncertowe, ale i studyjne. Większość materiału pochodzi z okresu płyty Dune. Ten istotny album z 1979r, był sporym sukcesem okraszonym dosyć długą trasą koncertową. Pierwszy dysk zawiera dwie kompozycje, pierwsza Re: People I Know została zarejestrowana na koncercie w Düsseldorfie, 30 września 1977r. Poszczególne części to imiona osób, przyjaciół artysty. Wśród nich byli i są min. Hartmut Enke, Manuel Goettsching czy Arthur Brown. To mocne sekwencyjne granie, gdzie Schulze po raz kolejny wykorzystuje moc analogowych syntezatorów. Drugi utwór Avec Arthur pochodzi z wspomnianej trasy koncertowej z 1979r. Koncerty podzielone były na dwie części, najpierw grał sam Schulze potem w części drugiej dołączał Arthur Brown. Tym samym przywoływali atmosferę płyty Dune a zwłaszcza kompozycji Shadows Of Ignorance na której Brown udzielał się wokalnie. Drugi dysk to ponownie koncertowe nagrania. Na pierwszy ogień poszła kompozycja Crazy Nitzsche , alternatywna wersja utworu Friedrich Nitzsche jaki znalazł się na albumie X. Klaus Schulze w tym czasie grał koncerty w Hambühren i Frankfurcie. Drugi utwór The Future z 1978r, jest zapowiedzią muzyki jaka wypełni album Dune. Klaus opiewa wyimaginowany świat przyszłości, jaki wykreował w swojej znakomitej powieści Frank Herbert. Na koniec mamy dwu i pół minutowy fragment wywiadu, jakiego artysta udzielił w tamtym czasie. Finałowy trzeci dyski wypełnia głownie ponad godzinna kompozycja My Virtual Principies. Jest to alternatywna wersja soundtracku do filmu Barracuda. Całość mocno eksperymentalna, oparta na abstrakcyjnych dźwiękach bez charakterystycznych sekwencji. Dosyć mroczna, ambientowa podróż poza granice poznania. I na finał 10 minutowy Die Erde Ist Rund zarejestrowany 22 października 1979r. klasyczny Klaus Schulze w najlepszym, bo sekwencyjnym i pulsującym wydaniu. Zdecydowanie bardziej poszukujący zestaw, czasem bliższy pierwszym poczynaniom jednak tu zarejestrowany za pomocą nowszej wówczas, analogowej technologii. Czasem tylko dźwięk nie jest najwyższej jakości, ale muzyka znakomita.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    15,11 EUR
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 5

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 5


    Posypały się kolejne materiały koncertowe Klausa Schulze. Mając na półce wszystkie poprzednie wydawnictwa, z niekłamaną radością uzupełniłem zbiór o kolejne cztery (recenzje w kolejnych miesiącach). Podobnie jak w poprzednich wersjach, mamy tu po trzy płyty po brzegi wypełnione muzyką. Jakość nie zawsze jest idealna, ale emocje nie do przecenienia. Piąta część La Vie Electronique prezentuje Klausa Schulze z lat 1976/77. To szczytowy okres w jego karierze i niezwykle płodny. Garść płyt jakie wydał wtedy: Moondawn, Body Love czy Mirage to jedne z najważniejszych dokonań europejskiej elektroniki. Powyższy zbiór to rejestracje z koncertów, zaczyna się Berlin Schönberg, taśma nie była najwyższych lotów a materiał był zapisem radiowego koncertu Schulze'a. kolejny Vie De Reve to zapis występu w bazylice St. Rémy we francuskim Reims z kwietnia 1976r. Kolejny drugi dysk to utwory Nostalgic Echo i Titanische Tage, które są luźnymi wariacjami na temat kompozycji P.T.O. z płyty Body Love. Nagrane podczas występów w Brukseli pokazują niespożyty koncertowy potencjał Schulze'a. Potężne zapętlone sekwencje i niemal transowy wykop, są dowodem iż Schulze daleko wykraczał poza etos elektronicznego rocka do jakiego go przypisywano. To raczej zapowiedź eksperymentów techno i ambient, a Schulze jest tu niczym psychodeliczny szaman. 15-minutowa kompozycja For Barry Graves pochodzi z koncertu radiowego, gdzie Schulze w programie niemieckiego dziennikarza Barry'ego Graves'a, miał zagrać 15 minut. Tak też się stało. Ostatni dysk wypełniają dwie długie kompozycje The Poet i The Oberhausen Tapes pochodzące z występu w Oberhausen z listopada 1976r. Tu Schulze kreuje kosmiczny klimat w duchu albumu Moondawn. Jest niczym astronauta zamknięty w futurystycznej kapsule wypuszczonej w przestrzeń. Oprócz pięknie wydanej edycji w digipacku, mamy garść archiwalnych zdjęć i masę informacji. Kolejna obowiązkowa pozycja dla fanów eksperymentalnej elektroniki, wciąż świeże i porywające.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    15,11 EUR
  • Klaus Schulze | Body Love v.2

    Klaus Schulze | Body Love v.2

    Kontynuacja bardzo udanej ścieżki dźwiękowej do kontrowersyjnego filmu Lasse Brauna. Pojawiające się tu motywy utrzymane są w podobnej chłodno-zmysłowej, "rtęciowej" tonacji, co utwory ze znakomitej poprzedniczki, a dłuższa wersja Stardancer (na dodatek chyba odrobinę inaczej zmiksowana, jeśli chodzi o uwypuklenie odpowiednich głosów) wprost do oryginalnej płyty Body Love nawiązuje. Pozostałe utwory to prawdziwe klejnoty w schluzeańskim skarbcu: Moogetique to ponure, metaliczne wyziewy samoczynnie się aktywujące w bezdennej przepaści, zasnuwające całe pole widzenia burym dymem podobnie frapująco jak dwadzieścia lat później we wstępie do Phantom Heart Brother (DSOM 3). Główny utwór albumu, Nowhere - Now Here (jakże genialny tytuł!), zawiera wszystkie niezbędne elementy schulzeańskiego poematu: utwór rodzi się w amorficznej syntezatorowej mgle, wkrótce wkracza leniwy, hipnotyczny rytm wybijany tradycyjnie już przez fenomenalnego perkusistę Haralda Grosskopfa, nanizana nań zostaje kroplista sekwencja, na pierwszym planie zaś może rozwijać się swobodnie improwizowana partia o kleistym brzmieniu. Utwór przechodzi przez kilka progresji tonalnych, z tła dobywa się fascynujący pomruk elektronicznych chórów (Klaus Schulze odpowiada na Mother Fore Pink Floyd, epizod suity Atom Heart Mother?...), w końcu zaś wątek urywa się nieoczekiwanie, perkusja kipi i bulgocze, a sekwencery i improwizowane ścinki gonią się w szale zamroczenia. Motywy stanowiące szkielet tej kompozycji wielokrotnie były odświeżane, transponowane i przerabiane w tym okresie: porównajmy choćby koncertowe Zeitgeist albo Buddy Laugh prezentowane po raz pierwszy właśnie na reedycji tego albumu…

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,31 EUR
  • Klaus Schulze | Vanity of Sounds

    Klaus Schulze | Vanity of Sounds

    Vanity of sounds Klausa Schulze to spójna i niesamowita opowieść o Nim Samym?.... Mamy tu do czyninienia z niewiarygodnie widoczną transcendencją - wyjściem po za ramy czasoprzestrzeni i pojmowania czysto zmysłowego. Płyta zaskoczyła mnie niewymownie swym brzmieniem, oszczędnością środków wyrazu artystycznej impresji z wyrafinowanym i przemyślanym sekwencyjnie (wszystkie utwory tworzą spójną całość wynikającą z się i przenikającą) ujętym planem na ZNAKOMITY ALBUM ARTYSTY.
    Po wielokrotnym przesłuchaniu płyty Moonlake wydawało mi się, iż ta jest najdojrzalszym autorskim dokonaniem Klausa Schulze, jednakże opisana powyżej, mimo iż nagrana nieco wcześniej, jest dla mnie NAJWSPANIALSZYM PRZYKŁADEM SZTUKI TOTALNEJ!!!
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam wszystkich do przesłuchania tego WYBITNEGO DZIEŁA,

    Banat Marek

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Das Wagner Desaster

    Klaus Schulze | Das Wagner Desaster

    Odważny eksperyment: na dwóch krążkach znajdziemy tę samą muzykę, tylko różnie zmiksowaną! Efekt okazał się jednak na tyle ciekawy, iż Klaus Schulze postanowił wydać podwójny koncertowy album. Mamy tutaj pastelowość Le Moulin de Daudet i motorykę In Blue, na dodatek w pikantnej oprawie żywiołowej atmosfery koncertu. Nietzsche i Wagner z pierwszej płyty to Liebe i Hass z krążka drugiego - otrzymujemy dokładnie tę samą muzykę, jeśli chodzi o fizyczny zapis konkretnego nagrania, i jednocześnie różną muzykę, jeśli chodzi o wyważenie proporcji i "przyprawienie" poszczególnych ścieżek. To, jak można się spodziewać po ewolucji muzyki Klasua Schulze, rozwinięcie formuły "Berlin goes sampling" zapoczątkowanej na Beyond Recall, przesyconej rozwiniętymi, głębokimi ścieżkami basowymi, niemalże trance'ową dynamiką (tą ścieżką Schulze kroczy na In Blue, Are You Sequenced?) oraz efektownymi partiami z wykorzystaniem głosu: solowego i w chórze (chwyty wypielęgnowane na nowej muzyce z Silver Edition oraz przede wszystkim na Totentag). Jako bonus otrzymujemy po każdym miksie koncertu inny bis, za każdym jednak razem bardzo motoryczny i "definitywnie sekwencyjny", a jako "prawdziwy" bonus specjalnie na okazję reedycji w barwach Revisited Records mamy tu prawdziwy klejnot, blisko 20-minutowy bis z koncertu w Hiszpanii: Encore Sevilla. Dawno już duszne sample, improwizowane partie oraz brzmiące jak wykonane na hiszpańskich gitarach deszczowe ostinato nie złożyły się w muzyce Klasua Schulze w podobnie zmysłowy i uzależniający melanż. Pozycja obowiązkowa.

    I. W.

    Availability: Temporary absence | product: 2CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | In Blue

    Klaus Schulze | In Blue

    Po cyklach nagrań przynoszących zupełnie inne brzmienia i prowadzących słuchacza w zupełnie inne rejony, niż typowe albumy Klausa Schulze (mowa o Klaus Schulze Goes Classic oraz Trancelation, sygnowanym: Wahnfried), berliński artysta zaproponował grubo ponad dwugodzinną podróż w te elektroniczne krainy, w których raz po raz słychać nawet powiew Wiatru Czasu i gdzie wciąż przydarza się Księżycowy Świt.
    Początek wypełniającej całą pierwszą płytę albumu kompozycji Into The Blue nie budzi jeszcze żywych skojarzeń z dawnymi nagraniami Schulzego. Muzyka rozwija się nieśmiało, a jednocześnie już słychać, że to nowy album Mistrza - brzmienie szybko stabilizuje się na pewnym poziomie i słuchacz wie już, że to nie wstęp, tylko pełnoprawna kompozycja. Coś sprawia, iż to już nie ten sam Klaus Schulze, co na płytach Timewind bądź Moondawn. Brzmienie jest znacznie klarowniejsze, a w tle, choć wciąż zrywa się wicher elektronicznych poświstów i zawiązują się kolejne mollowe motywy, nie czai się już tyle zagadek co w dawniejszych czasach. W kolejnych epizodach znajdzie się jednak miejsce dla głębokiego, atmosferycznego basu, a pomysłowe improwizacje wskrzeszą ducha wyzierającego z każdej sekwencji płyt Schulzego z lat 70-tych. Berliński muzyk nie epatuje nie pasującymi do całości utworu samplami (a pokusie tej uległ choćby na albumie Royal Festival Hall), nie mnoży żadnych wtrętów brzmieniowych nie pełniących żadnej roli, nie rozwijających nastroju. Into The Blue, zwłaszcza od 15 minuty swego trwania, jest udanym nawiązaniem do dawnych czasów, ubranym wprawdzie w szaty, których krój jest dość prosty, ale za to na pewno gustowny. Szkoda może tylko, że 75 minut trwania tej suity da się podsumować w tak krótkim akapicie... Szkoda też trochę, że jeszcze jeden porywający motyw nie wykluwa się z najlepszego fragmentu kompozycji, czyli z pulsującego, wielobarwnego epizodu Wild And Blue...
    Z kolei kompozycji otwierającej drugą płytę nie zawahałbym się nazwać jedną z najgenialniejszych kompozycji Schulzego... a może i jego największym dziełem (to zdanie wypowiem jednak bardzo cicho, skoro dzieło to pochodzi z lat 90-tych, a nie z okresu największego rozkwitu wielkiej elektroniki sekwencyjnej...). Miękkie, ciche dźwięki imitujące akustyczną gitarę wplątują się w dalekie, przyciszone ozdobniki gitary elektrycznej Manuela Gottschinga, mózgu projektu Ashra. W oddali słychać przepływające tu i ówdzie szumy, przypominające atmosferyczne, zadumane tło kompozycji Sebastian im Traum z drugiej płyty albumu Audentity. Ten epizod idealnie ilustruje "Krajobraz Toledo" pędzla El Greco. Mistycyzm, zagadkowość i świeżość 10-minutowej introdukcji Return Of The Tempel porównywalne są doprawdy z klimatem najwybitniejszych dawnych dzieł Schulzego. Można do woli oglądać uruchamiane przez tę muzykę tajemnicze fontanny, zapomniane rzeźby i moknące w deszczu ogrody, prezentujące się pod wieczornym niebem; można też puścić wodze fantazji w znacznie większym stopniu i cieszyć się bardziej pomysłowymi wizualizacjami. Jedno jest pewne - słuchając tego utworu nie ujrzymy zwykłego spotkania muzyków w studiu, lecz powędrujemy w towarzystwie tej muzyki w najciekawsze rejony, jakie znajdują się gdzieś w zakątkach wyobraźni.
    Muzyka przybierze na sile w 10 minucie, włączy się puls sekwencerów, a Manuel Gottsching wykona brawurową, zapierającą dech w piersiach partię gitarową, z którą instrumenty Klausa Schulze wdadzą się w żarliwy dialog. Parę razy kompozycja osiągnie wyżyny wydające się być właściwym punktem kulimnacyjnym, aż ostatecznie szalona improwizacja rozmyje się w kolejny nocny krajobraz, zwieńczony długo wybrzmiewającymi poświstami i szumami: w 44 minucie trwania utwór dobiegnie końca, pozostawiając niedowierzanie, że stało się to tak szybko i nagle.
    Ostatni utwór, Serenade In Blue, na pozór znów wydaje się być "lżejszą" impresją pasującą lepiej na składankę typu "Chillout Moods" (na której zresztą wylądował - mowa o wydawnictwie The World Of Chill Out przygotowanym przez ZYX) niż na album sygnowany nazwiskiem Klausa Schulze. To jednak tylko pozory. W tym niespiesznym 34-minutowym utworze rewelacyjnie udało się Schulzemu odmalować wyblakłe, jesienno-zimowe słońce wyzierające raz po raz zza wielkich, melancholijnych chmur. Warte uwagi są też wszystkie najdrobniejsze odgłosy, wzdychające gdzieś w oddali miarowego rytmu. Uważne wsłuchanie się w ten utwór pozwoli dostrzec wyraźnie wszystkie odcienie błękitu przyoblekające muzykę z tego albumu.
    Tym razem jako bonus miłośnicy muzyki Klausa Schulze otrzymali już nie jeden utwór, ale całą dodatkową płytę. Jest to jednak płyta w niezamierzony sposób dość nierówna. O ile pierwsze dwa utwory istotnie przynoszą odpowiednią wobec opisu muzykę, o tyle przy trzecim utworze zaszła pomyłka: zamiast koncertowej wersji Out of the Blue słyszymy bowiem... 32-minutową wersję utworu Cellistica! Jest to bardzo ciekawe i wartościowe nagranie, niemniej jednak przy pierwszym przesłuchaniu wywołuje u odbiorcy prawdopodobnie raczej zdziwienie niż ogromny entuzjazm. Mimo wszystko trzypłytowa reedycja In Blue pozostaje bardzo atrakcyjną pozycją dla fanów Klausa Schulze - poza wspomnianą, zaskakującą podróżą sentymentalną do czasów Audentity zaoferowano słuchaczom dwie perełki. "Muzyka abstrakcyjna" to bis Klausa Schulze po jednym z koncertów w 1994 roku - uważny słuchacz na pewno rozpozna rozmywającą się sekwencję wplataną w utwory Silence and Sequence (Royal Festival Hall, Vol. 1) oraz After Eleven (The Dome Event). Jakość nagrania troszeczkę pozostawia do życzenia, ale paradoksalnie dodaje to tylko utworowi specyficznie odrealnionej, niesamowitej atmosfery. Ten dynamiczny elektroniczny pochód o tętniącej, podminowanej basem ścieżce perkusyjnej przynosi całe mnóstwo surrealnych brzmień pierwszoplanowych, niczym świeżo wyjętych z jakiegoś snu Giorgio de Chirico. Malowidła tego artysty stanowiłyby na pewno znakomitą wizualizację do tego utworu, który przy pierwszym przesłuchaniu może wydawać się "półwartościowym" dodatkiem, a który przy kolejnych spotkaniach z trzecią płytą In Blue jednak coraz bardziej frapuje i wciąga swą atmosferą. Najbardziej zaś interesująca pozycja na całym krążku - szkoda, że trwa ona tak krótko - to Return of the Tepel II, czyli zapis koncertowego jamu Klausa Schulze, Manuela Gottschinga i Jorga Schaafa. Na pewno nie jest to jedynie nieśmiała parafraza ani tzw. sequel znakomitej impresji Return of the Tempel z drugiej płyty albumu: wprost przeciwnie, ten dodatkowy obrazek przynosi inne nastroje oraz motywy, znacznie bardziej wyciszone i mgliste (doskonale jednak dopasowując się do atmosfery przepełniającej dwa oryginalne krążki In Blue). W podskórnej warstwie tej z pozoru całkiem spokojnej, niemal melancholijnej opowieści pulsuje jednak coś niezwykłego, zwiastującego wieczorną, strzelistą i pociągłą jak u El Greco niepewność. To także jeden z tych utworów w dyskografii Klausa Schulze, który ujawni swe tajemnice dopiero przy którymś kolejnym uważnym przesłuchaniu. Znakomita jakość dźwięku pomaga zresztą słuchaczowi doszukać się wszelkich muzycznych niuansów. Podsumowując: mimo niepełnej kompatybilności spisu tytułów na obwolucie z nagraną muzyką, jest to absolutnie tak samo ciekawa pozycja w "zreedycjonowanym" dorobku Klausa Schulze, która prawdziwych miłośników muzyki pioniera Szkoły Berlińskiej na pewno usatysfakcjonuje.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    15,07 EUR