Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Last items

(102 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Otarion | Evolution

    Otarion | Evolution


    Evolution to drugi krążek twórcy ukrywającego się pod pseudonimem Otarion. Wyszedł ten album w 2000 r. dzięki firmie Neu Harmony. Jest na nim 10 utworów, a całość trwa 73 minuty. Styl na tej płycie jest bardzo różny od tajemniczych, pełnych mrocznego, ospałego charakteru dźwięków do nowoczesnego techno-rytmu z drugiej części płyty. Pierwsza cześć tego krążka to dość urokliwa, przypominająca poprzedni album muzyka. Początek tajemniczy, przechodzi w hipnotyczny, lekko dynamiczny utwór okraszony stonowanym rytmem perkusyjnym. Na pierwszym planie zawiera melodyjną i wpadającą w ucho muzykę, by przejść w przepiękny trzeci utwór, rozpoczęty nakręcaniem zegara. Potem ciche, lekko orkiestrowe brzmienie przeplata się z analogowymi dźwiękami i perkusyjnym rytmem. Szum fal oznajmia nam, że przeszliśmy do następnego etapu, krótkiego, ale mającego w sobie coś z hitu mi kojarzącego się z Markiem Shreeve. Dużo dzwoneczków i elektronicznego chóralnego głosu. Piątą część otwiera solowa solo-gitarowe, które przechodzi w łagodne analogowe brzmienie okraszone ptasim trelem, by wybuchnąć rytmem perkusyjnym, gitarą, chórem, analogami. Taki fanfaryczny nastrój przywodzący na myśl epicki poemat. Po nim następuje spokojna, wyrachowana teść utworu i tak już do końca. Następny utwór to cicha, spokojna melodia, lekko wytrącana chórem zagranym sprawnie na analogowym instrumencie. Siódmy utwór przynosi już bardzo dynamiczną, bitową muzykę, nie bardzo pasującą do pierwszej połowy płyty. Początek tytułowego kawałka to dość poprawna, spokojna gra przypominająca jego pierwszy krążek, by przejść w rytmiczny mi trochę kojarzący się z floydowskim rifem gitarowym styl. W tle przewija się dość zgrabnie zatuszowany rytmiczny podkład. Utwór przedostatni, najdłuższy zaczyna się dość miło, spokojnie. Analogow dźwięki z wolna przechodzą w miarowy, transowy dość chaotyczny i nudny rytm, nad którym odzywa się co jakiś czas muzyczny wachlarz pojedynczych tonów. To zepsuło atmosferę. Koniec płyty to krótki, aczkolwiek bardzo przebojowy utworek, dużo rytmu, melodii kojarzących się z nowym Tangerine Dream. Dobrze, że to tylko 2 minuty. Całość uważam jednak za gorszą płytę niż Es Werde Licht. Mniej tu berlińskiej szkoły, a więcej nowoczesnej, czasem wręcz transowej muzyki, ale i taka płyta penie znajdzie wielu chętnych do posłuchania.

    Leszek Pawlikowski


    'Ewolucja jest podróżą. Zaczyna się z niczego, wraz z pierwszym oddechem wieczności, a kończy się daleko poza wyobraźnią." Cóż, brzmi to poważnie, ale taką właśnie muzykę proponuje nam Rainer Klein, czyli Otarion. Jego pierwsza, doskonała płyta Es werde Licht, była inspirowana księgą Genesis, druga jest poświęcona ewolucji. W gruncie rzeczy jest bardzo podobna do pierwszej: ten sam nastrój, te same pomysły brzmieniowe. Jeszcze bardziej zauważa się dążenie do stworzenia zamkniętej całości: suity, a może, uwzględniając rozmiary (73 minuty), wręcz symfonii? Przyznaję, że dwa fragmenty Es werde Licht nagrałem na kasetę i bez przerwy słuchałem ich w samochodzie. Z Evolution już tego nie zrobię: nie dlatego, że żaden fragment na to nie zasługuje, ale po prostu nie da się ich wyrwać z całości bez wyrządzenia im szkody. Czy ta druga płyta jest równie dobra jak pierwsza? Przyznaję, że na nią czekałem i jeśli moja satysfakcja nie była pełna, to tylko dlatego, że pierwsza mnie zaskoczyła, a ta już nie. Oczywiście trudno za każdym razem odkrywać coś nowego. Pierwsza płyta Otariona była bardzo udaną próbą stworzenia w ramach stylistycznych szkoły berlińskiej, z lekkimi wpływami rocka progresywnego, muzyki o cokolwiek symfonicznym zacięciu i zdecydowanie programowej. Druga jest równie udaną, choć już może nie tak świeżą realizacją tej samej konwencji. Ważne jest to, że poważny temat i owo symfoniczne zacięcie nie utrudniają odbioru, nie czynią z tej muzyki ciężkostrawnej potrawy przyrządzonej z niewyżytych ambicji autora. Chyba najbardziej charakterystyczną cechą tego, co robi Otarion - i poprzednio, i teraz - jest właśnie to, że przy całej powadze swoich zamierzeń proponuje nam muzykę pełną werwy, elegancką i pomysłową - taką, której po prostu bardzo dobrze się słucha. Miłośnicy berlińskiej klasyki na pewno znajdą na tej płycie to, co lubią, i nie będą rozczarowani. Trochę brakuje mi kawałka tak porywającego, jak Die Vollendung, ale w gruncie rzeczy jest to znowu dobra, przemyślana muzyka, bez pustych miejsc. Sądzę, że kolejną płytę Otariona znów kupię 'w ciemno'.

    Tomasz Gałka

    Availability: Last items | product: 1CD


    8,76 EUR
  • Beyond Me

    Beyond Me


    Atrakcyjny zestaw dwunastu utworów w bardzo atrakcyjnych dwunastu wykonaniach, przygotowany staraniem Neu Harmony. Wykonawców pojawiających się na krążku raczej nie trzeba nikomu przedstawiać ani rekomendować: usłyszymy tu Paula Ellisa, Free System Project, Kubusschnitt, Paula Nagle, Ramp... Beyond me to jeden ze znakomitych dowodów na to, że elektronika sekwencyjna nie tylko jest w świetnej formie, ale wręcz kwitnie i nieprzerwanie ewoluuje, absorbując ewentualnie naleciałości z innych, nie mniej ciekawych muzycznych kierunków. Nastroje oscylują naturalnie w pierwszej linii między schulzeańskimi oraz mandarynkowymi fascynacjami, ale trudno tu mówić o jakimś naśladownictwie albo wtórności: przedstawionym w ramach niniejszej składanki wykonawcom udaje się zawsze uchwycić to magiczne "coś", charaktrerystyczne dla dokonań sekwencyjnych pionierów, tak więc nawet jeśli nie mamy tutaj już odważnych eksperymentów i przełamywania barier, dla spragnionego "kosmicznych odlotów" Słuchacza chyba nic to nie szkodzi. Wszystkie utwory warte są uwagi, ale przede wszystkim wypada polecić mroczną kompozycję Free System Projekt, "intergalaktyczny jazz" Roberta Carty’ego, miniaturę Synthetic Block mimo niespełna dwóch minut trwania przynoszącą esencję tego, co berlińskie, a także utwór Paula Nagle, jak zwykle sprytnie wymykający się uproszczonym gatunkowym szufladkowaniom. Znakomite wprowadzenie w temat, a dla zaawansowanych nie mniejsza atrakcja.

    I. W.

    Availability: Last items | product: 1CD


    8,76 EUR