Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2346 albums in the store
1739 available in stock
33070 samples of tracks
21356 completed orders
4304 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Last items

(68 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Tangerine Dream | Metropolis

    Tangerine Dream | Metropolis

    Po wysłuchaniu Metropolis przychodzi smutna konsternacja typu "gdzieś to już słyszałem". Niestety ekipa Edgara Froese nie miała zaszczytu napisania ścieżki do tego arcydzieła niemieckiego ekspresjonizmu i filmu który przepowiedział futurystykę science fiction. Dosyć popularny soundtrack nagrał piewca syntezatorów i disco, Giorgio Moroder, ale najlepiej sięgnąć po oryginalną muzykę z epoki (film jest niemy i na ekrany kin wszedł w 1927r). Tu zaś mamy luźno wybrane nagrania głównie z lat 80-tych, które jawią się "mandarynkową" wizją soundtracku do tego arcydzieła. W sumie dosyć wątpliwej jakości jest ta ścieżka, sklecona w pośpiechu i na kolanie. Nie ma w niej żadnej dramaturgii, słucha się też bez większych emocji. Gdyby to były nagrania wyciągnięte z szafy, ale w tym wypadku można potraktować ów zbiór jako zwyczajny bootleg, który niepotrzebnie powiększa i tak już monstrualną dyskografię grupy.

    R. M.

    Availability: Last items | product: 1CD


    24,89 EUR
  • Tangerine Dream | Paradiso

    Tangerine Dream | Paradiso

    Bestseller Good price

    Podwójny album Paradiso to ostatnia część trylogii La Divina Commedia opartej na tekście Dantego. Tangerine Dream zapuszczają się tu w rejony muzyki klasycznej, tworząc coś na kształt "elektronicznej opery". Nagrań dokonano w dniach 18 i 19 stycznia 2006r z Orkiestrą Symfoniczną w Hans-Otto Theater w Poczdamie. Co by nie mówić całość niestety nie porywa. Ów "operowy patos" tkwi przy grupie niczym przysłowiowa kula u nogi. A to sprawia iż trzeba się nieźle namęczyć, aby przejść całość. Generalnie Paradiso to najsłabsza część tej trylogii. Ewidentnie daje się tu odczuć brak Jerome'a. Lider zaś bez umiaru pakuje do muzyki grupy ni to "operowe arie" ni to piosenki. Jednocześnie ubogaca to swoimi dłużyznami, nie prezentując też absolutnie żadnych efektownych melodii. A efekt jest co najmniej karykaturalny. Tangerine Dream robili przecież i muzykę do filmów, i to z doskonałym efektem. Tu jednak ów "duch" się bezpowrotnie ulotnił, a została za to pseudo-operowa sztuka. Smutne to w jakim to nijakim kierunku podryfował zespół. Na dobrą sprawę gdyby nieco okroić ten materiał efekt nie był by taki słaby. A tak mamy ciężkostrawne dzieło, do którego raczej nie prędko chce się wracać. Mnie zmęczyło strasznie.

    R. M.

    Availability: Last items | product: 2CD


    4,80 EUR
  • Bernd Kistenmacher | Antimatter

    Bernd Kistenmacher | Antimatter

    Bernd Kistenmacher w udany sposób kończy swój cykl Trilogy Of The Universe. Na ten niesamowity zestaw składały się jeszcze płyty Celestical Movements, Beyond The Deep i teraz uzupełnia to Antimatter. Temat jest dosyć niezwykły, Kistenmacher nawiązuje do eksperymentów z energiami atomowymi. Te niezwykłe procesy i eksperymenty jakie mają miejsce w fizycznych laboratoriach, mają swoje przełożenie na wymiar ludzki. Narodziny atomu są bowiem metaforą dla ludzkiego aktu stwórczego. Sama muzyka z Antimatter nie jest dostosowana tylko do fizycznych eksperymentów, ale ma coś w sobie z wirtualnego filmu. Ów obraz pokazuje piękno wszechświata, a Kistenmacher odkrywa je pośród dźwięków. Te energie zmieniają się w muzykę, która zdaje się trwać nieskończenie. Tkanka brzmieniowa jest zaiste fascynująca, niemiecki artysta zespolił ze sobą symfoniczne orkiestracje oraz elektronikę. To niby nic nowego, bo podobnych zabiegów mieliśmy dziesiątki, jednak w tym przypadku muzyka nokautuje swą mocą. Symfoniczne tła i orkiestracje wypełniają pustą z tyłu przestrzeń. A tuż pod nią niemiecki mistrz tka elektroniczne barwy, które wywodzą się a to z sekwencyjnej elektroniki oraz kosmicznego ambientu. Chyba tutaj Kistenmacher ostatecznie zrywa z opinią jako klonu Klausa Schulze. Tworzy własny, unikalny styl co w dobie mnogości muzyki nie jest proste. Doskonałe zwieńczenie owej trylogii i mocny punkt w dyskografii artysty.

    R. M.

    Availability: Last items | product: 1CD


    13,58 EUR
  • Pete Namlook | Pearl 4

    Pete Namlook | Pearl 4


    The Namlook project always has been a playground for Pete to experiment, for new ways in music. Diving deeper into drones and the nature of acoustic instruments, there is a lot to hear that had not been heard and achieved in this special way before. While the tonality remains open and wide, complete worlds of overtones unfold and create a deep atmosphere. It is a music which is archaic and modern at the same time. Pearl is like listening to the truth hidden in eternal traditions, the essence of sound.

    press info

    Availability: Last items | product: 1CD + 1DTS CD


    30,72 EUR
  • Detlef Keller | Behind the Tears

    Detlef Keller | Behind the Tears


    Emerging from the very heart of European EM are the Berlin School productions of Detlef Keller, and this release, represents some sort of landmark in terms of quality. Playing Access Virus and Quasimidi Polymorph synthesisers and delivering a pristine signal, Keller combines all the elements of traditional Teutonic electronica, but also manages to imbue fresh vitality whilst still satisfying melodic sensibilities. Detlef Keller gives us the minimalist titles Tears 1-8 and offers the listener the opportunity to make up his/her own according to mood.

    press info

    Availability: Last items | product: 1CD


    13,58 EUR
  • Mario Schonwalder | Solotrip

    Mario Schonwalder | Solotrip


    Wspaniały krążek zarówno dla wymagających zwolenników Szkoły Berlińskiej jak i dla miłośników pozbawionego beatów klimatycznego ambientu. Album Solotrip zaczyna się mocnym akcentem w postaci utworu łączącego dynamiczne ostinato, głęboko osadzoną perkusję i swobodnie, z elegancją a przy tym jakby od niechcenia dodane świeże syntezatorowe powiewy ścieżki prowadzącej od razu kojarzące się z niektórymi projektami Klausa Schulze z lat dziewięćdziesiątych. Poza tym mamy tutaj całą masę odniesień do dobrej elektronicznej tradycji, przy czym jednocześnie wszystko tchnie świeżością, wykonawczym profesjonalizmem i nie brak tu nawet odpowiedniej dawki onirycznego, odrealnionego szaleństwa. Szczególnie podobać się może wieńczący cały album utwór utkany z niesamowitych świergotów i poszumów, przez które niczym przez wieczorne żaluzje wkradają się promyki elektronicznego słońca o wyjątkowo pobladłym i smutnym wyrazie twarzy. Istna zagadka i czyste piękno. Płyta absolutnie warta polecenia, jedna ze zdecydowanie najlepszych w bogatym przecież dorobku Mario Schonwaldera.

    I. W.



    Znany i dość popularny w Polsce niemiecki twórca el-muzyki ponownie uraczył fanów swoimi charakterystycznymi kompozycjami. Co do twórczości Mario Schonwaldera zdania są podzielone. Niektórzy uważają, że jego nagrania są monotonne przez co nudne, inni mają zdanie całkowicie odwrotne. Obie grupy fanów może pogodzić (przynajmniej w pewnym stopniu) nowy krążek. Na płytce oprócz świeżych tegorocznych (1996) produkcji znajduje się też kilka starszych nagrań wcześniej nie publikowanych i bezgitarowa wersja Sems u kanar (wydaje mi się ociupinkę lepsza niż poprzednia) znana z CD Close by My Distance. Część kompozycji utrzymana jest w stylu, do którego przywykł już niejeden fan pana Mario (oryginalna rytmiczność). Jednak ten krążek odbiega od pozostałych. Po raz pierwszy daje się zauważyć niejaka dominacja nagrań, które często określa się mianem medytacyjnych (czy też ambientalnych, brr - - nie lubię tego określenia). Tym samym płytka wnosi delikatny powiew świeżości w twórczości Mario Schonwaldera. Stare produkcje nie stanowią przeszkody w budowaniu nastroju. Doszedłem nawet w pewnym momencie do przekonania, że bez nich ten kompakt MS nie byłby tak interesujący.
    Jaka rada dla potencjalnych słuchaczy? Ci co nie znają twórczości niemieckiego twórcy el-muzyki, mogą z powodzeniem zacząć znajomość od tego krążka. Zagorzałych fanów pana Mario nie muszę przekonywać. A przeciwnicy? No cóż, może skuszą się na odsłuchanie tego CD i zmienią swoje zdanie (choć nie sądzę aby to nastąpiło)?

    El-Skwarka

    Availability: Last items | product: 1CDr


    13,58 EUR
  • Pete Namlook | Pearl 2

    Pete Namlook | Pearl 2


    The Namlook project always has been a playground for Pete to experiment, for new ways in music. Diving deeper into drones and the nature of acoustic instruments, there is a lot to hear that had not been heard and achieved in this special way before. While the tonality remains open and wide, complete worlds of overtones unfold and create a deep atmosphere. It is a music which is archaic and modern at the same time. Pearl is like listening to the truth hidden in eternal traditions, the essence of sound.

    press info

    Availability: Last items | product: 1CD + 1DTS CD


    30,72 EUR
  • Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Trinity jest zapisem koncertu jaki odbył się w brytyjskim Derby we wrześniu 2009r. Analogowa elektronika i gitara elektryczna, Boddy, Wright i Hoffmann-Hoock nie odgrywają nowości. Ten album jest wyborem nagrań z ich solowych płyt. Jest jednak mała różnica w stosunku do oryginałów. Koncert pozwala na pewną dawkę szaleństwa, improwizację. W przypadku muzyki opartej w dużej mierze na elektronice, można nieco podbarwić brzmienie jak i wydłużyć owe nagrania. Do tego gitara Hoocka kreuje rozwibrowany kosmos dźwięków. To też pokaz możliwości w sondowaniu instrumentu. Czasem wtapia się w elektroniczne tło, innym razem stara się grać nieco drapieżniej niemal z rockowym ognieniem. Jest też miejsce na wspólną kolaborację, jednak w dużej mierze Trinity to sekwencyjno-ambientowa porcja muzyki. 2 dyski gwarantują masę muzyki i moc prawdziwych przeżyć. Dla fanów elektronicznych, ambientwoych podróży. Miejsce na pokładzie jest przygotowane, wystarczy tylko chcieć.

    R. M.

    Availability: Last items | product: 2CDr


    18,64 EUR
  • Bernd Kistenmacher | Celestial Movements

    Bernd Kistenmacher | Celestial Movements


    Już w latach '80, Bernd Kistenmacher nagrywał i wydawał muzykę, teraz sam zyskał status klasyka. Można go śmiało postawić obok Klausa Schulze, Tangerine Dream i innych, jako jednego z tych którzy kontynuują wielkie tradycje niemieckiej elektroniki. Jak zatem brzmi artysta na najnowszym albumie? Biorąc pod uwagę iż to jego premierowy materiał od 2000r, po prostu świetnie. Celestical Movements został zainspirowany przez obserwatorium astronomiczne "Horizon Observatory" mieszczące się na terenie parku krajobrazowego w Hoheward w Zagłębiu Ruhry w Niemczech. Ta muzyka tchnie kosmiczną siłą, i sama kreuje podkład adekwatny do podróży w odległe galaktyki. To muzyka wielu nastrojów, jednak kluczową rolę gra tu "space elektronika", będąca istnym wehikułem planetarnym. Kistenmacher potrafi być niezwykle wyciszony, ale też i rozpędza się w niemal w transowym zapamiętaniu. Jakby próbował w tych bitowych, rytmicznych sekwencjach wyjść poza czas i przestrzeń. Jednocześnie autentycznie przenieść się w chłodny bezmiar kosmosu. A inwencja brzmieniowa, kapitalnie oddaje te futurystyczne ciągoty. Super!

    R. M.

    Availability: Last items | product: 1CD


    13,58 EUR
  • Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man

    Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man


    Efemeryczna krautrockowa niespodzianka, album nagrany w 1974r. To czas gdy Schulze coraz mocniej wkręcał się w elektronikę, a zarazem sukcesywnie budował karierę solową. A tu rasowy, rockowy skład: Manfred Schunke (elektronika, śpiew), Ed Key (wokal, instrumenty), Mary Key (wokal), Apana Chakariti (wokal, tamburyn) i Klaus Schulze (perkusja). Rasowy, krautrockowy eksperyment. Sporo elektronicznych odjazdów, nieco dadaistycznych wokali, ale jest i psychodeliczno- transowy, rytmiczny nerw. Schulze nie zapomniał jak się bębni, a tu objawia się niczym w szamańskim locie. Co pokazuje 25 minutowa suita „Countdown- Phoenix Rising”. Istna magia rytmiczny, kwaśny trip i niemal ambientowy przestwór. Fajna pamiątka po szalonych i złotych latach „niemieckiego rocka”. Dla fanów krautrockowej awangardy, to pozycja bardziej niż obowiązkowa. Koniecznie!
    R. M.

    Availability: Last items | product: 1CD


    15,50 EUR