Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Klaus Schulze

(102 albums)

Klaus Schulze w 1969 roku wraz z Edgarem Froese i Konradem Schnitzlerem brał udział w założeniu awangardowej grupy Tangerine Dream, która po zmianach personalnych stała się najsłynniejszą grupą w swym gatunku. Wkrótce po nagraniu pierwszego albumu Klaus Schulze opuszcza Tangerine Dream by stać się współzałożycielem innej legendarnej grupy progresywnego rocka Ash Ra Tempel, którą również opuszcza. Odtąd tworzy jako solista. Mimo bardzo intensywnej pracy w studio i licznych koncertów, Klaus Schulze znalazł czas na gościnne występy i nagrania z wieloma muzykami W swych poszukiwaniach otarł się o takie gatunki jak jazz-rock, progresywny pop, techno, new age, world music oraz awangardowe błazeństwa. Wyróżnikiem stylu Klausa Schulze są wibrujące, aczkolwiek stonowane sekwencje rytmów, kaskady nakładających się na siebie i imitujących się nawzajem linii melodycznych, nastroje zmieniające się od relaksującego skupienia do katatonicznego transu. Klaus Schulze często do nagrania swych albumów zaprasza innych muzyków, rozszerzając tym samych instrumentarium o instrumenty akustyczne (wiolonczelę, skrzypce, gitarę lub flet) oraz o wokalizy. Klaus Schulze żyje i tworzy w Berlinie.

sort by albums
on one page
recording period
  • Klaus Schulze | Next of Kin (LP)

    Klaus Schulze | Next of Kin (LP)

    New

    Availability: Goods in stock | product: 1LP


    39,52 EUR
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trancelation

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trancelation

    To chyba najbardziej nietypowa płyta projektu Richard Wahnfried. Klaus Schulze, tym razem w towarzystwie U. W. Überschalla i Georga Stettnera przygotował album oscylujący między estetyką bardzo ambitnego lounge’u, drum’n’bass oraz pogmatwanego trance’u, na dodatek dosłownie kipiący najróżniejszymi samplami. Jest to płyta bardzo eklektyczna, żartobliwa, nastroje zmieniają się tutaj w niemalże nerwowy sposób – tym ciekawsze okazują się kolejne przesłuchania. Trzeba przyznać, iż w całej dyskografii Wahnfrieda jest to album najmniej konwencjonalny, niemalże nie kojarzący się ze stylistyką Klausa Schulze. Najwięcej typowo schulzeańskiej atmosfery ocalało w bardzo urzekającym utworze „I like to do something for You“, który z powodzeniem mógłby zastąpić któryś z remiksów na drugiej płycie starego wydania „Are You Sequenced?“ – pozostałe utwory to jedyny w swoim rodzaju melanż strzępków brzmień typowych dla KS oraz elementów najdziwniej zestawianych stylów. Co ciekawe, album ten co najwyżej przy pierwszym spotkaniu może wydawać się niespójny; kolejne przesłuchania utwierdzają Odbiorcę w przekonaniu, iż każdy element tej arcyskomplikowanej układanki znalazł dokładnie odpowiednie dla siebie miejsce, a wszystkie porozrzucane tu sample oddziałują na pamięć jeszcze natrętniej niż najbardziej wpadające w ucho melodie: słuchając „Trancelation“ kolejny raz nie podśpiewuje się powyginanych tutaj w rozmaite strony motywów melodycznych, tylko bardzo przemyślnie poupychane tutaj wszelkie „niemuzyczne“ elementy! Bardzo ciekawie słucha się spokojniejszych fragmentów płyty, jak leniwe „Abyss“ otwierające przed Słuchaczem puste, pełne uśpionych sygnalizatorów świetlnych ulice letnim wieczorem po deszczu, albo przyczajone, wieloplanowe „Future World 2“. Pojawia się też wyrafinowany chill-out o orientalnym posmaku (trzy utwory finałowe). Jedynym lekkim nieporozumieniem wydaje się być piosenka „Duel“, której od strony kompozycyjno-aranżacyjnej nic nie brakuje (zdaje się zapowiadać późniejsze nagrania KS z Solar Moon), która jednak wydaje się sprawiać kłopoty wokaliście, jakby nie mogącemu się zdecydować, czy ma naśladować Bryana Ferry, czy Chrisa de Burgh, czy Adriana Belew, a faktycznie po prostu nie umiejącemu śpiewać. Okazuje się, że to Marian Gold, który w Alphaville przecież nie miał problemów ze słuchem… Tak czy inaczej jest jednak „Trancelation“ ogromnie interesującą płytą i istnym arcydziełem samplingu.
    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Timbres of Ice

    Klaus Schulze | Timbres of Ice

    To chyba najbardziej nostalgiczna część zestawu Contemporary Works 2. Miękkie dźwięki rozimprowizowanej gitary klasycznej prowadzą słuchacza do ponad 41-minutowej impresji They Shut Him Out Of Paradise, w której partia wokalna wyraża niemal wszystkie możliwe stany emocjonalne, a tło stanowi rozchwiany puls subtelnie parafrazujący motyw piątej części suity Set the Controls for the Heart of the Mother, balansujący między systemem dur i moll. Finałowy epizod płyty to najmroczniejszy jej fragment: kleiste ziarna syntezatorowych dźwięków rozsypują się w posępnych improwizacjach, punktowanych niespokojnym rytmem i przeplatanych oddalonymi recytacjami, rodzącymi się na początku tego utworu z ponurej, nisko intonowanej obrzędowej pieśni. Tytuł utworu nie brzmi zbyt optymistycznie w towarzystwie zamyślonych, mrocznych dźwięków - Die Prophezeihung erfüllt sich.

    I.W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Moonlake (3LP)

    Klaus Schulze | Moonlake (3LP)

    Bestseller
    Półgodzinna impresja Playmate in Paradise dosłownie eksploduje barokową kwiecistością i rubensowsko zabarwionym nagromadzeniem pełnych, obficie ornamentowanych brzmieniowo, motywów. Samotne dźwięki oboju otwierające płytę odsyłają słuchacza od razu do stylistyki boksów Contemporary Works - te skojarzenia będą starannie pielęgnowane i rozwijane w obrębie kompozycji, gdy pojawią się musujące sekwencery i oddalone, przymglone, rozeterycznione ścieżki wokalne, snujące dramatyczne pieśni bez słów. Mniej więcej w połowie utworu dojdzie do znacznego wyciszenia i kiedy słuchacz zdziwi się, że zapowiadane na okładce płyty 30 minut zleciało tak nieprawdopodobnie szybko, zacznie rozwijać się drugi wątek. Charakterystyczne (w latach 90. oraz w wieku XXI) schulzeańskie ostinato rozleje się cierpkimi tonami, wpadając w melodykę nieco podobną do tej, wokół której oscyluje impresja Windy Times (Contemporary Works, CD X). Na kipiącym tle upartego motywu rozkwitną fantastyczne elektroniczne arabeski, wijące się coraz to atrakcyjniejszymi liniami, przybierające coraz bardziej senne barwy...
    Artemis in Jubileo to, śmiało można by rzec, zupełnie świeża próba zdefiniowania stylistyki mogącej być określanej mianem Trance. Klaus Schulze nie epatuje tutaj tematami ani brzmieniami typowymi dla przedstawicieli kierunków Techno, Goa czy Schranz, lecz niewątpliwie wykracza poza nawiasy swej własnej twórczości z lat wcześniejszych jak i poza nader elastyczne ramy The Dark Side of the Moog. Elementem natychmiast przykuwającym uwagę słuchacza i otwierającym podwoje do całego utworu jest hipnotyczny rytm, w fascynujący sposób balansujący przekornie między "żywą", etniczną ścieżką perkusyjną, a hipersterylnym, wycyzelowanym do granic perfekcji programmingiem. Wprowadzający słuchacza w euforyczny stan rytm wciąż jest obecny w tle, podczas gdy na pierwszym planie uchylają się kolejne wrota: rozmaite, hojnie dozowane efekty brzmieniowe oraz intrygujące sekwencje akordowe elektronicznej sekcji smyczkowej, łażące rozluźnionym krokiem po rozmaicie chromatyzowanych układach harmonicznych. Przez niezwykłe zestawienie sterylności kosmicznej pustki z niezwykle emocjonalnymi, rozedrganymi podskórnie tematami, udaje się stworzyć Schulzemu jeden z najbardziej fascynujących utworów na przestrzeni dobrych kilku ostatnich lat...
    Jednak moją prywatnie najulubieńszą jak do tej pory impresją jest utwór najkrótszy: zaledwie 10-minutowy poemat Same Thoughts Lion. Od pierwszych dźwięków przynosi ten utwór coś zupełnie wyjątkowego, coś, co niczym duch snuło się w tle schulzeańskich elektronicznych krajobrazów jeszcze w analogowej erze. To niebywałe, ale po raz pierwszy od czasu kompozycji Return of the Tempel (In Blue, 1994) tak silnym podmuchem wieje tu istny Wiatr Czasu! Bryłki muzycznego wosku pływające w mętnym bezmiarze o kolorystyce typowej dla Edvarda Muncha, składające się na bardzo atrakcyjną melodię, podszytą oczywiście swobodną improwizacją, nader sprawnie przywołują niepowtarzalną, niesamowitą atmosferę wyczarowywaną przez Klausa Schulze w latach siedemdziesiątych. Same Thoughts Lion ma także coś wspólnego z najniezwyklejszym motywem późniejszej płyty En=Trance (1988), mianowicie z impresją FM Delight; toż to dokładnie ta sama dźwiękowa zmysłowość, senna i mglista tajmniczość, elektroniczny portret Tęsknoty oraz Tego, Co Niewypowiadalne. Nie trzeba dodawać, iż Same Thoughts Lion to impresja mimo wszystko odmalowana przy wykorzystaniu palety środków typowych raczej dla Schulzego w latach 1999-2002, zatem tym bardziej należy podziwiać niezwykłą świeżość, inwencję i wyczucie nastroju.
    Finałowy utwór, Mephisto, rozpoczyna się bardzo chwytliwą figurą melodyczną, na której zbudowane zostaje siarkowo gryzące ostinato, w które następnie wplecione zostaną fantastycznie schulzeańskie sekwencje akordowe oraz kojarząca się z "Ciemną Stroną Mooga" niekończąca się żarliwa improwizacja, budowana z kleistych, szarpiastych, przesterowanych, przejmujących brzmień. To właśnie ta metoda, ta technika, ten klimat, z powodu których nie przestaje nas fascynować twórczość Klausa Schulze: mimo tych (pożądanych) podobieństw i autonawiązań, opowiada nam jednak berliński artysta zupełnie nową, nigdy nie słyszaną opowieść, a to jest największa sztuka. Moonlake to bez przesady po prostu obowiązkowa pozycja w zbiorach każdego miłośnika Szkoły Berlińskiej... która przekona z pewnością także wielu melomanów wcale nie tak najsilniej zaprzyjaźnionych z ogólnie rozumianą "muzyką elektroniczną".

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 3LP


    41,13 EUR
  • Klaus Schulze | Kontinuum (3LP)

    Klaus Schulze | Kontinuum (3LP)

    Bestseller

    Oto trafił do rąk słuchaczy ponad 70-minutowy album Klausa Schulze zawierający trzy odpowiednio długie premierowe kompozycje. Najciekawsze spostrzeżenie, narzucające się natychmiast, nawet w trakcie dość jeszcze pobieżnego i "nieprzygotowanego" słuchania: relatywnie mało łączy tę płytę z poprzednią studyjną produkcją Schulzego, czyli Moonlake: tam otrzymaliśmy zbiór elektronicznych esejów dość mocno jeszcze zakorzenionych w estetyce Contemporary Works, tutaj odbywamy mroczną podróż w głąb zamglonej sekwencyjnej krainy opiewanej w podobny sposób raczej dość dawno aniżeli niedawno! Klausowi Schulze udało się wyczarować nastrój podobny temu, jaki panował na jego płytach z lat osiemdziesiątych i siedemdziesiątych, dochodząc jednak do tej atmosfery innymi ścieżkami aniżeli na starszych płytach. Nie ma tutaj mowy o dreptaniu w miejscu ani o cofaniu się na siłę w czasie. Pochody ostinatowe i arpeggiowe brzmią tutaj zastanawiająco świeżo, raz onirycznie, raz znów niebywale elektryzująco, a przygotowane tu aranżacje stanowią udaną próbę przekroczenia nieco eklektycznego schematyzmu Contemporary Works jak i stonowania połączonego z zamiłowaniem do samplowania w okresie między Royal Festival Hall a Dosburg Online. Mamy tutaj - jeśli już używać jakichkolwiek porównań: na dłuższą metę chybionych, powtarzam, jako że Kontinuum to najprawdopodobniej początek kolejnej doniosłej epoki w dyskografii Klausa Schulze - dynamikę i ładunek emocjonalny Are You Sequenced?, brzmienia ocierające się w zaskakująco nowatorski sposób o klimaty analogowych czasów Klausa Schulze oraz nieledwie dalekie echa sposobu komponowania typowego dla berlińskiego artysty od mniej więcej 2000 roku (np. wokaliza w najkrótszym utworze w zestawie, Euro Caravan). Tytuł kompozycji otwierającej krążek: Sequencer (70 to 07) zdaje się zapowiadać w miarę przewidywalną w przebiegu podróż sentymentalną, Klaus Schulze dokonuje tutaj jednak niesłychanego prestidigitatorskiego zabiegu i przenosi słuchacza w nowe, niepenetrowane dotąd rejony, przewrotnie proponując tak niby znajomą sekwencyjną strukturę utworu. Nanizane na siebie wielobarwne ostinata mienią się nader świeżymi barwami, jedno z dominujących arpeggiów w zdumiewający sposób przywołuje atmosferę introdukcji do albumu Blackdance (!), muzyka jest jednak fascynująco oniryczna, impresjonistyczna i w melancholijny sposób zmysłowa. Słychać, że to nie płyta Klausa Schulze z lat siedemdziesiątych - słychać jednak również, iż to w żaden sposób nie jest płyta, jakiej spodziewać by się mogło ucho el-melomana, który zapoznał się z albumami Androgyn (CWII.4) , Coccooning (CWII.5) czy Moonlake! Nastrój dawnych czasów versus nowe studyjne możliwości obróbki dźwięku? Nowe techniki kompozycyjne versus sprawdzone schematy brzmieniowe sprzed lat? Ani to, ani tamto - Schulze najzwyczajniej w świecie udowadnia, że jest nieprzeciętnym twórcą, konsekwentnie i kreatywnie konstruującym swój muzyczny świat i dobitnie pokazuje, iż absolutnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Ten z pozoru minimalistyczny, niesłychanie mantrowy album zyskuje jeszcze więcej z każdym dodatkowym przesłuchaniem, pozwalającym rozsmakować się we wszelkich aranżacyjnych i melodycznych niuansach, od symbolistycznie powabnego Sequencer, przez Euro Caravan zderzające ścieżki wokalne w wypielęgnowanym na porpzednich krążkach stylu z pompującymi, zadziornymi sekwencerami wnoszącym niezmiernie orzeźwiający powiew (warto jeszcze dodać, że utwór zaczyna się konstelacjami dźwięków kojarzącymi się relatywnie szybko z codą kompozycji The Looper Isn't A Hooker z albumu Dig It [1980]...) aż po Thor (Thunder), w której to impresji Klaus Schulze raczy nas przez ponad 30 minut przenikającymi się ambientalnymi pustynnymi portretami i niezmordowanymi, elektryzującymi sekwencjami mżącymi w fascynującej, seledynowo-nocnej tonacji. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich na serio zainteresowanych muzyką elektroniczną i zarazem najlepsza płyta Schulze'go od czasu Are You Sequenced? (a przynajmniej Live@Klangart oraz Virtual Outback [CWII.1])!

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 3LP


    41,13 EUR
  • Klaus Schulze | Shadowlands (3LP)

    Klaus Schulze | Shadowlands (3LP)

    Klaus Schulze, wbrew opiniom złośliwców, nieustannie modyfikuje swoją muzykę. Co by nie mówić albumy nagrane z Lisą Gerrard, pokazały mu kolejne ścieżki jakimi może podążać jego twórczość. Już płyta Moonlake zwiastowała zmiany, kolejny album Kontinuum był powrotem do sekwencyjnego grania. Wydany w 2013r Shadowlands jawi się podsumowaniem tego etapu. Klaus Schulze zachwycony możliwościami jakie zdobył podczas pracy z Lisą Gerrard, idzie tu za ciosem. Tym razem angażuje więcej wokalistek do swojego projektu. Poza Lisą Gerrard pojawiają się takie nazwiska jak: Chrysta Bell i Julia Messenger. Subtelna, ażurowa faktura Shadowlands nie przypomina tego co było podstawą wspomnianych wcześniej albumów Moonlake i Kontinuum. Jest raczej rozwijaniem tych pomysłów jakie wykiełkowały na płycie Farscape z Lisą Gerrard. Jednak jest mała zmiana, tym razem owe głosy nie dominują nad całością. Schowane są bardziej z tyłu, stanowiąc ornament dla nieco transowej elektroniki mistrza. Taki jest otwierający całość utwór Shadowlands, będący niby obrazem malowanym światłem. Dwa kolejne In Between i Licht Und Schatten świetnie uzupełniają ów materiał. Pierwszy to dosyć relaksująca kompozycja ze zniewalającą melodią, drugi kontynuuje atłasową elektroniką ala tytułowa Shadowlands. Warto zdobyć wersję dwupłytową, drugi dysk zawiera dwa utwory i ponad 70 minut dodatkowej muzyki. Pierwszy z nich The Rhodes Violin nawiązuje do muzyki jaką Klaus Schulze nagrywał ze zmarłym Pete Namlookiem na serii The Dark Side Of The Moog. Sekwencyjna elektronika, przetykana ambientalnymi pejzażami. Finałowa Tibetan Loops przesycona jest etnicznym klimatem. Klaus Schulze samplował tu głosy tybetańskich mnichów, zderzając je z przejmującym wokalem Thomasa Kagermana. Świetny materiał pokazujący, że Klaus Schulze nie osiadł na laurach, i dalej potrafi zaskakiwać. W tym przypadku to wielki komplement.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3LP


    41,13 EUR
  • Klaus Schulze | Cocooning

    Klaus Schulze | Cocooning

    Ta płyta jest utrzymana w podobnym nastroju spokojnego zadumania, co tom drugi, "Timbres of Ice". Głębokie, rewelacyjnie zmieszane na schulzeańskiej palecie dźwięki otwierają cały album, otwierając drogę wspaniałej impresji snutej przez oniryczną, miękką gitarę klasyczną. Później na główny plan wkrada się wiolonczela, przykrywana przez rozpościerające się wszędzie syntezatorowe płaszczyzny przywołujące od razu skojarzenia z introdukcją do tomu 3., "Another Green Mile". Oczywiście nie zabraknie miejsca dla wokalizy "narratora", przewodnika po całym wydawnictwie. Na wysokości połowy płyty ustabilizuje się jeden motyw przewodni, który będzie poddawany wariacjom i transformacjom brzmieniowym oraz tonalnym już do samego końca krążka. Jako główny aktor pojawi się nawet zaskakująca nieco gitara o barwie podobnej jak w kompozycji "Flexible" ("Dreams", 1986) - potem temat podjęty zostanie znów przez instrumenty klawiszowe, aż na placu pozostanie tylko samotna, wijąca się w różnych kierunkach improwizacja pozbawiona tła (takim rozwiązaniem wielokrotnie kończono suity zdobiące kolejne tomy serii "TDSOTM"). Nie trzeba dodawać, że słuchacz przez tyle minut oscylacji wokół miękkiego, kojącego tematu w ogóle nie odczuje znużenia…
    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Time Actor (2LP)

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Time Actor (2LP)

    Pod pseudonimem scenicznym Richard Wahnfried legenda sceny elektronicznej, Klaus Schulze działał w latach 1979-1997. W tym czasie nagrał i wydał 7 albumów, może nie kanonicznych dla stylu, ale mimo wszystko znakomitych. Wydany oryginalnie przez wytwórnię artysty, Innovative Comminication, album Time Actor to debiut Wahnfrieda. Nagrywając ten materiał Schulze nie czuł się bynajmniej osamotniony w studiu, lecz towarzyszyła mu śmietanka wybornych artystów. Głosu, jak zwykle, użyczył niezawodny Arthur Brown, na instrumentach elektronicznych Schulze'a wspomagał Vincent Crane. Dodatkowo ten skład uzupełnili dwaj starzy przyjaciele: Wolfgang Tiepold na wiolonczeli i Michael Schrieve na perkusji. Powstało siedem niezwykle hipnotycznych kompozycji, będących sumą doświadczeń między transem, eksperymentem, new age i elektroniką. Dla Klausa Schulze to niejako nowy początek i poletko do nowych eksperymentów. To zarazem swoista platforma do transplantacji nowych idei, które miały się rozwijać na starym gruncie. Również współpracownicy zaprezentowali się nieco inaczej, przede wszystkim Arthur Brown śpiewa tu naturalnym głosem, uciekając od krzyku czy demonicznych melodeklamacji jakie prezentował np. na płycie Dune. Wtapia się w tą transową atmosferę tych kompozycji. Znakomicie wypadł też sam Schulze, mimo iż ten materiał budował na fundamentach szkoły berlińskiej, muzyka z tej płyty wychodzi poza jej obręb. Kolejne albumy przyniosły rozwinięcie tych idei. Znakomity początek i masa radości dla fanów artysty.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 2LP


    31,40 EUR
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Utwory zaaranżowane są bardzo precyzyjnie i wieloplanowo, rozwiązania harmoniczne i brzmieniowe są śmiałe i oryginalne. Znalazło się tu miejsce dla niepokojącej, zamglonej, intrygującej melodycznie suity przypominającej nastrojem trzecią część kompozycji Phantom Heart Brother z trzeciego tomu cyklu The Dark Side Of The Moog; nie zabrakło głębokiego basu, nostalgicznych melotronowych ech, ciągnących się dwudźwięków niczym z płyty Dig It... Ostatni zaś utwór zawiera partię wokalną kojarzącą się istotnie raczej z dokonaniami sygnowanymi

    Wahnfried

    niż z "piosenkami" z solowych wcześniejszych płyt

    Klausa Schulze

    .

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR
  • Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Swoistą introdukcją do niniejszej płyty był już do pewnego stopnia album En=Trance (1987) - Klaus Schulze przedstawił tam kunsztowne wielogłosowe kompozycje o nieco bardziej "zamkniętym", "podziemnym" charakterze niż na wcześniejszych płytach. Do tych brzmień nawiązuje w warstwie melodyczno-aranżacyjnej płyta Miditerranean Pads, pojawia się tu jednak przede wszystkim nowy element: stosowane z wielkim wyczuciem i niezrównaną fantazją sample. Muzyka proponowana na niniejszym albumie otworzyła furtkę brzmieniom wypełniającym kolejne płyty: Beyond Recall, Royal Festival Hall, The Dome Event, jednak najpełniej i najdoskonalej brzmi chyba właśnie ta produkcja z 1990 roku. Pierwszy utwór, Decent Changes, nosi tytuł adekwatny do zawartości: niektórzy miłośnicy typowo schulzeańskiej muzyki mogli na pewno dziwić się, że Miditerranean Pads jest dziełem tego samego artysty, który stworzył albumy Timewind, Dune czy nawet Dreams. Uważne wsłuchanie się pozwala jednak wytropić wyznaczniki typowego, niepodrabialnego, schulzeańskiego stylu: wyrafinowane aranżacje, potężnie grzmiące ostinata (przyprawione już inaczej niż na starszych płytach, ale skomponowane z taką samą swadą), płynne modulacje brzmieniowe i przeskoki tonacyjne... Muzyka wrze i kipi niebywałą energią, a rozparcelowanie kompozycji na niezliczoną ilość motywów, wtrąceń, ornamentów i podjęć tematu w ogóle nie zaciemnia jej przemyślanego przebiegu. Nadal jest to muzyka tworzona intuicyjnie, otwierająca przed słuchaczem niedopowiedziane, czekające na uzupełnienie struktury, ale jednocześnie brzmi tak, jakby każdy najulotniejszy nawet ton pojawiał się na określonym miejscu z niewiarygodną, matematyczną precyzją. Koniecznie trzeba wspomnieć o fragmencie wykwitającym ze skomplikowanych struktur tej kompozycji mniej więcej w połowie jej trwania: długie, przejmujące plamy instrumentów klawiszowych wybrzmiewają rozimprowizowanymi ornamentami, prowadzącymi do kolejnego wylania posępnych, klawiszowych fal. Ten moment najsilniej kojarzy się z dawniejszymi kompozycjami i pozwala mieć pewność, iż Klaus Schulze w najmniejszym stopniu nie stracił swej muzycznej wrażliwości.
    Kompozycja tytułowa to spokojna, rozświetlana ponurymi brązami i żółcieniami odległych świateł czarna toń, po której rozchodzą się kręgi żeńskiej wokalizy skontrastowane ze swobodnymi ornamentami fortepianowymi. Ten utwór robi wystarczające wrażenie nawet w pięciominutowej odsłonie prezentowanej na składance 2001, cóż dopiero powiedzieć o pełnym formacie tej impresji. Co do nastroju, utworowi temu najbliżej chyba do zamyślonej, onirycznej kompozycji Dresden Three z dwupłytowego albumu Dresden Performance. W charakterze ciekawostki dodać można, iż partię wokalną wykonuje Elfi Schulze, żona artysty.
    Płytę wieńczy 25-minutowa dynamiczna suita Percussion Planante. Wyjątkowo atrakcyjnie brzmi tutaj masywne klawiszowe tło, wyjątkowo udanie brzmią akcenty fortepianowe kładzione z pasją i żarliwością. Intrygują fragmenty, w których wszelkie instrumenty klawiszowe usuwają się w cień, pozostawiając światła reflektorów skierowane tylko na melanż brzmień perkusyjnych. Słychać bez wątpienia, iż nie jest to już taki sam Klaus Schulze co niegdyś... ale pod względem wrażliwości, siły wyrazu i swoistej malarskości jest to nadal TEN sam Klaus Schulze...

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,15 EUR