Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Inside Out / Revisited

(3 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Klaus Schulze | X

    Klaus Schulze | X

    Bestseller
    Album rozpoczyna się długo wybrzmiewającymi elektronicznymi westchnieniami z metalicznym przydechem; z niemuzycznej warstwy tonów wyłaniają się stopniowo dźwięki układające się w drobne, pulsujące sekwencje. Pierwsza kompozycja dedykowana jest Fryderykowi Nietzschemu, któremu wcześniej (na debiutanckiej płycie) Schulze poświęcił już utwór Exil Sils Maria. Muzyczna biografia filozofa i poety wydaje się koncentrować na ostatnich latach jego życia - w utworze Schulzego nie słychać zapału Zaratustry, zstępującego w towarzystwie żmii i orła do mieszkańców dolin, nieświadomych śmierci Boga, a wiedza, którą posiada podmiot liryczny kompozycji nie jest już "wiedzą radosną". Melancholijne barwy instrumentów klawiszowych wpadające w wir chłodnej perkusji Haralda Großkopfa opowiadają raczej dzieje Nietzschego od momentu, gdy ze łzami w oczach uściskał biednego konia okładanego na ulicy batem. Muzyka zatacza coraz szersze kręgi, podlega dalszym dygresjom, wciąż jednak mocno trzymając się minorowego, niemal żałobnego nastroju -wrażenie tych sekwencji potęguje bardzo dynamiczna, pełna rozmaitych ornamentów ścieżka perkusyjna. Mniej więcej w połowie utworu słuchacz towarzyszy Nietzschemu podczas jednej z wycieczek w zamglone góry; czy kojące otoczenie, tak sprzyjające Zaratustrze, jest świadkiem obłędu, czy wydobrzenia filozofa? Syntezator wiodący główną opowieść ma teraz ostrzejsze brzmienie, muzyka staje się coraz bardziej rozmyta, choć ścieżka rytmiczna z perkusją na pierwszym planie bezlitośnie porządkuje cały utwór i nadaje mu aż nader wyraźne kontury. Niesamowicie brzmi fragment, w którym w melodię wkrada się pierwszy poważny dysonans - ten pozornie nie pasujący dźwięk już do końca utworu będzie się wsączał w synztezatorową pieśń, przeciągając się i wbirując, łamiąc harmonię kompozycji; muzyka nabiera za sprawą tego czterotonowego interwału znienacka podorientalizowanego charakteru, co może świadczyć o chęci ukazania - w nieco krzywym zwierciadle - motywu Zaratustry.
    Friedrich Nietzsche jest bez wątpienia jednym z najniezwyklejszych dokonań Klausa Schulze, a do tego jednym z najchętniej cytowanych w najrozmaitszych wariacjach na późniejszych koncertach; echa jednego z wątków melodycznych można odnaleźć chociażby w utworze Bellistique z albumu …live… albo w impresji Warszawa z wydawnictwa Dziękuję Poland.
    Kolejna impresja to portret młodo zmarłego poety Georga Trakla. Fascynacja twórczością Trakla to niezwykle istotny element twórczości Klausa Schulze, który najpierw poecie poświęcił miniaturę Gewitter z debiutanckiej płyty, a po albumie X uhonorował Trakla jeszcze suitą Sebastian im Traum (Audentity, 1983) oraz przede wszystkim operą Totentag (1994). Utwór osnuty jest na słabnącym, staccatowym ostinacie, robiącym wrażenie jakby odtwarzane było wspak - na tym głębokim, niskim tle rozlewa się zimna, legatowa melodia przywołująca nastrój posępnych wierszy Trakla.
    Do raptownej zmiany nastroju dochodzi przy trzecim utworze, którym jest biografia Franka Herberta. Nastrój zadumy rozproszony zostaje szorstkim, niemuzycznym akordem (bardzo silnie kojarzącym się z młodszym o rok wstepem do utworu Force Majeure Tangerine Dream), który natychmiast pociąga za sobą rozpędzone, sprężyste ostinato zbudowane na dwóch tonach składowych mollowego akordu. Z pewnością trudno byłoby nazwać ten utwór pogodnym, ale nastrój zmienia się w porównianiu z poprzednimi kompozycjami dość wyraźnie. Ostinato podlega zmianom tonacji, a na pierwszym planie słychać najfantastyczniejsze dźwięki przyszłości. Idealną wizualizacją do tej muzyki byłyby specyficzne pejzaże pustynne HR Gigera, na których skontrastowany został koloryt zimnych członów robotów oraz pogodnego beżu suchego piasku i turkusu zastygłego w bezruchu nieba.
    Z zasłuchanego, oniemiałego sitowia wyłania się o muzycznym brzasku biografia czwarta: impresja poświęcona Friedemannowi Bachowi. Plan zdominowany jest przez rozmaite szumy i poświsty, na tle których uparcie majaczy wiolonczelowa figura. Muzyka dociera do słuchacza jak we śnie, przez 18 minut uruchamiając najrozmaitsze zaskakujące skojarzenia i przydymione obrazy odbijające się w tafli rozmarzającego jeziora.
    Drugą płytę otwiera jedna z najwspanialszych kompozycji w dyskografii Schulzego: Ludwig II. von Bayern. Spośród "orkiestrowych" impresji berlińskiego artysty kto wie, czy nie ta właśnie robi najbardziej oszałamiające wrażenie. W pysznych fugach przenikających się nawzajem w niekończących się parafrazach głównego, niezwykle atrakcyjnego muzycznego tematu, pobrzmiewa zarówno barokowy rozmach jak i zamknięta w lodowych zamkach żałoba. Muzyka przetacza się przez kolejne komnaty, niczym w Masce szkałanego moru E. A. Poego malowane podług nienasyconych kaprysów króla Ludwiga II. na najrozmaitsze barwy, dopóki nie zostanie uwięziona w bezkresnym stojącym akordzie, drętwiejącym i obumierającym w nocnej zimowej scenerii. Na tle tego akordu przesuwają się jak we mgle strzępki melodii, zapomniane westchnienia, tony harmonijne i zgrzytliwe. Ten pasaż nie mógłby być ani o minutę krótszy - muzyczny portret "chwili będącej zarazem nieskończonością" jest namalowany niebywale precyzyjnie. W pewnym momencie odrętwienie zostanie jednak skruszone dalekim biciem dzwonu, po czym na scenę wkroczy posuwista, mantrowa perkusja Großkopfa, na tle której najpierw słychać będzie tylko demoniczne echo dzwonów, potem atonalizujące pizzicato, a wreszcie powtórzenie głównego tematu, wykonane w wersji staccato. Muzyka zamknięta w zardzewiałej kropli starego dzwonu spadnie z rozpryskiem na ziemię i utwór w blisko 29 minucie trwania dobiegnie końca. Bohaterem ostatniej impresji jest Heinrich von Kleist. Ironia i groteska miesza się tu z zadumą i tragedią, co podkreślają zmiany kolejnych muzycznych wątków. Utwór brzmi niezwykle eterycznie i sennie, utworowi brak wyraźnych konturów i porządkującego rytmu, przez co przekracza śmiało bariery muzyczno-literacko-malarskiej wyobraźni. Główny motyw budujący tę kompozycję stał się obok wątku Fryderka Nietzschego żelaznym punktem wielu koncertów Schulzego (podlegajac oczywiście najrozmaitszym zmianom): wystarczy wspomnieć kompozycję Heart (…live…, 1980) oraz fragmenty koncertów w Polsce w roku 1984.
    Okładka reedycji informuje o umieszczeniu na albumie tylko jednego dodatkowego utworu, ale przecież tak naprawdę pojawiają się tu dwa bonusy: wieńczące drugą płytę specjalne koncertowe nagranie Objet d'Louis, czyli parafraza kompozycji Ludwig II. von Bayern, nagrana wespół z orkiestrą, oraz ponad 26-minutowa wersja suity Georg Trakl znanej słuchaczom dotąd tylko w 5-minutowym formacie. Objet d'Louis brzmi niesłychanie intrygująco, przede wszystkim bardzo surowo, ale co za tym idzie - niesamowicie i mrocznie. Tak można by prawdopodobnie zdefiniować surrealny sen Henryka Mikołaja Góreckiego - a może przedświtowe, zamglone marzenie senne Björk, mającej właśnie dokonać nagrania z islandzkim kwartetem smyczkowym? Podejrzewam, że zarówno Góreckiemu jak i Björk impresja Objet d'Louis bardzo by się spodobała. Orkiestra miała bardzo mało czasu na próby, zatem owoc wspólnego występu to prawdziwy "objet d'art", jak czytamy w książeczce dołączonej do reedycji albumu; słychać tu swobodę, spontaniczność i malarsko sugestywną posępność. Orkiestra wydaje się wypełniać cały plan dźwiękowy, zbliżając "Ludwika" do estetyki "najprawdziwszej" muzyki "poważnej". Dźwiękowe miraże syntezatorów Klasua Schulze zjawiają się w tej muzycznej panoramie dopiero w drugiej połowie utworu, a ściślej - tuż przed konkluzją; jest to oczywiście jeden z najniesamowitszych pasaży w całej kompozycji. To istna perła w dyskografii Klausa Schulze i każdy miłośnik jego muzyki powinien z niezwykłym nagraniem jak najszybciej się zaznajomić.
    Drugi bonus okazuje się nader zaskakujący. Kompozycja dedykowana Georgowi Traklowi rozwija się w mroczny, zaśnieżony sposób przez niewiele dłużej niż znane nam już pięć i pół minuty, po czym nagle dryfuje w innym kierunku: dołącza się roziskrzona, krystaliczna sekwencja, utwór poddany zostaje kolejnym, typowo schulzeańskim alternacjom tonacyjnym, w finale dochodzi zaś do brawurowego przyspieszenia tempa. Znakomicie brzmi kipiąca perkusja Haralda Großkopfa, fantastycznie lśnią zgrzytliwe dysonanse przetykające partie solową w zestawieniu z nadal czystym harmonicznie ostinatowym fraktalowym pierścieniem…
    Warto jeszcze nadmienić, że końcówki utworów Friedrich Nietzsche i Ludwig II. von Bayern tym razem zaprezentowane zostały w kompletnych, nie podlegających wyciszeniu, wersjach. Ponadto książeczka wzbogacająca digi-pack przynosi wyjatkowo dużo informacji: obok zamieszczonego w każdej płycie z tej serii wstępnego eseju oraz informacji na temat konkretnego albumu (jęz. niemiecki i angielski) tu znajdziemy ponadto życiorys Klausa Schulze, esej K. D. Muellera z 1978 r. oraz krótki wywód KS na temat powstawania jego muzyki (wszystkie dodatkowe atrakcje tylko w jęz. niemieckim).

    Igor Wróblewski

    Availability: Goods in stock | product: 2CD


    14,15 EUR

  • 11,37 EUR
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 2

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 2


    Spełniło się marzenie zagorzałych fanów Klausa Schulze, którzy w odpowiednim czasie nie zdołali zaopatrzyć się w 50-płytowy box Ultimate Edition, zawierający nieprzebrane mnóstwo nagrań studyjnych i koncertowych, niepublikowanych na żadnym "regularnym" wydawnictwie artysty. W drugim digipacku La Vie Electronique Słuchacz znajdzie utwory stworzone w okresie 1972-1975, a wśród nich impresje tak zaskakujące jak kojarzące się raczej z wczesnym Pink Floyd Land der leeren Hauser czy przekornie balansujący na granicy klasycyzującej formy w dawnym stylu i dysonansującej awangardy Minuet, którego nie powstydziłby się Krzysztof Meyer albo Bronisław Przybylski. Niniejszy zestaw nagrań ma przede wszystkim wielką wartość historyczną, niezmiernie ciekawie jest móc na własne uszy prześledzić, jak ewoluowała muzyka Klausa Schulze, z jakich tematów wyłaniały się późniejsze kamienie milowe elektroniki uwiecznione na "kultowych" płytach takich jak Picture Music czy Timewind, jak bezkompromisowo i z jakim pietyzmem Schulze poszukiwał dla poszczególnych wątków najodpowiedniejszej oprawy. Na pierwszy rzut ucha ultraminimalistyczna, klaustrofobiczna muzyka Klausa Schulze z pierwszego okresu jego działalności nie ma nic wspólnego z jazzem - a jednak jakaż jemu bliska, jeśli wsłuchać się w sposób traktowania poszczególnych tematów, intuicyjnego ich rozbudowywania, parafrazowania w coraz to innym odcieniu!... Każdy proponowany tu utwór jest mini-arcydziełem (czasami trudno używać przedrostka "mini", skoro wiele kompozycji trwa ponad 30 minut...), ale szczególnie warto polecić kapitalną jam-session "KS meets KS" w utworze Studies for Organ, Keyboars & Drumset, z którego wyłoniła się niezapomniana kompozycja Mental Door, przejmującą suitę Titanensee (której nie polecam w sprzyjające melancholii krótkie zimowe dni!), a także bogato zinstrumentowany, bajeczny Nightwind wyczarowujący przy pomocy nader skromnych środków nader surrealną, niesamowitą atmosferę.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    20,15 EUR