Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

Gert Emmens & Ruud Heij

(9 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Galaxis

    Gert Emmens, Ruud Heij | Galaxis

    Tytuł całości (Galaxis) jak i poszczególnych utworów przenosi nas w daleki kosmos. Sekwencerowe granie Gerta Emmensa i Ruuda Heija mocno podkreśla to oderwanie od naszego ziemskiego świata, ba, od tego całego poznanego już trochę kosmicznego otoczenia i przenosi w odległe obszary pełne tajemnic. Zawartość pierwszego krążka tej swoistej trylogii zafascynowała mnie tak, jak kiedyś zrobił to legendarny album Tangerine Dream Rubycon. Analogia nieprzypadkowa – wyraźnie słychać, że ta właśnie płyta mocno zainspirowała autorów dźwiękowych galaktyk. Odwołań zarówno brzmieniowych jak i strukturalnych do twórczości Tangerine Dream znajdziemy tu wiele, ale trzeba przyznać, że panowie Emmens i Heij zrobili to z wielka klasą! Gorąco polecam podróż do ich świata galaktyk.

    J.D.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    33,21 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Urban Decay

    Gert Emmens, Ruud Heij | Urban Decay

    Ruud Heij i Gert Emmens w październiku 2012 roku razem stanęli na scenie podczas imprezy E-live. Ten niezwykle udany koncert był niejako katalizatorem dla dalszej ich współpracy. Zamknęli się niemal na 2 miesiące w studiu, gdzie cedzili dźwięki jakie znalazły się na płycie Urban Decay. Ten album można potraktować jako kontrę wobec ambientalnej ścieżki, jaką niektórzy związani z tym nurtem artyści próbują podejmować. Heij i Emmens rozkręcili zatem swoją aparaturę do maksymalnych obrotów, tworząc porywające sekwencyjne wiry. Syntetyczne pętle pulsują niczym żywe organizmy, nieustannie będąc w ruchu, pędzie. Ta pełna moc jaką generują analogowe syntezatory z pewnością zadowoli wszystkich fanatyków spod znaku "szkoły berlińskiej". Sięgając do jej korzeni z lat 70-tych, obaj Holendrzy w przedziwny sposób starają tchnąć w te struktury nowe życie. Na przekór innym.
    R.M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,61 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Echoes From Future Memories

    Gert Emmens, Ruud Heij | Echoes From Future Memories

    Gert Emmnes i Ruud Heij na albumie Echoes From Future Memories idą tradycyjną ścieżką muzyki elektronicznej. Można wręcz odnieść wrażenie, iż to sklonowana płyta wzorcowa wobec klasycznych dokonań nurtu. Jak wspominał sam Emmens, takie były właśnie założenia aby nagrać album będący swoistym probierzem dla tego stylu. Na Echoes From The Future Memories sekwencyjne tekstury przeplatają się z psychodelicznymi figurami i kosmicznym tłem. Wsłuchując się głębiej w ów materiał można odnieść wrażenie, iż Emmens i Heij sporo zapożyczali z "sekwencyjnego" okresu twórczości Tangerine Dream. Strzępy wpływów ze słynnej Phaedry, czy Rubycon są tu niemal namacalne. Jedynie co wyróżnia materiał z Echoes From The Future Memories to produkcja. A ta jest krystalicznie czysta i perfekcyjna na miarę high endowego sprzętu w dobie XXI wieku, który z nośnika CD wyciska ile się da. Dobry album, jednakże bez zaskoczeń mocno ciążący ku przeszłości i w efekcie w niej tkwiący. Dla zagorzałych fanów gatunku, dla których lata 70 XX wieku w elektronice, są nadal aktualne.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,76 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Signs

    Gert Emmens, Ruud Heij | Signs

    Gert Emmens i Ruud Heij na albumie Signs poszli w zupełnie innym kierunku niż na wcześniejszych płytach. Co prawda największe stylistyczne wolty robił sobie Emmens, flirtując często z rockiem progresywnym. Płyta Signs przenosi w ambientalny przestwór, to muzyka bliska kosmicznym brzmieniom. Brak sekwencyjnych bloków, pulsujących maszyn, zostaje tylko czysty niczym niezmącony ambient. Emmens i Heij tworząc muzykę na ów album powoływali się na takie nazwiska jak David Sylvian, Robert Fripp, Holger Czukay czy Harold Budd. Wszyscy wyżej wymienieni ocierali się o muzykę tła, ale obydwaj Holendrzy ustawili pod owe ambientalne pejzaże cały swój album. Brzmienia kosmosu, łapane przez czułe anteny ewidentnie dominują tutaj. Owe zamglone pejzaże kierują słuchacza na peryferię wszechświata, ukazując mu oczyma wyobraźni to co niedostrzegalne. Począwszy od pierwszego utworu First Light aż na kończącym całość Void, mamy pełne spektrum ambientowej elektroniki. Ta "nieco inna twarz" obu artystów bardzo im pasuje. Ciekaw jestem ich kolejnego kroku.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,76 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Lost in the Swamp

    Gert Emmens, Ruud Heij | Lost in the Swamp

    Gert Emmens i Ruud Heij doskonale znani są miłośnikom kontynuatorów twórczości tzw. Szkoły Berlińskiej; szczególnie dobrze pamiętamy niesamowity debiut duetu, Return to the Origin. Lost in the Swamp to kolejny dowód, iż muzycy czują, o co tak naprawę chodzi w improwizowanej, intuicyjnej, wariacyjnej elektronice sekwencyjnej, prezentowanej tutaj w sześciu (nierzadko imponująco długich, jak należy) odsłonach. O ile pierwszy utwór, bardzo silnie kojarzący się z nastrojem filmowych ścieżek dźwiękowych Tangerine Dream, naznaczony jest optymizmem i chęcią przeżycia niezwykłej przygody, o tyle już wynurzająca się z atonalnych oparów kompozycja druga znakomicie koresponduje z tytułem całego krążka - Słuchacz gubi się pośród bagien niczym bohater słynnej powieści "Kobieta z wydm" Abe Kobo. Dopiero w trzeciej impresji na płycie udaje nam się znaleźć drogę powrotną - tak przynajmniej sugerują świetliste, sekwencyjne drogowskazy, ciągnące się migotliwymi meandrami i przywracające nadzieję. Jednak okaże się, że utwór czwarty prowadzi nas na zupełnie jeszcze nie widziane tereny - wiodąca melodia syntezatora kłębi nam nad głowami niezliczone fioletowe i granatowe chmury, znów wschodzi słońce, ale cały teren został zupełnie odkształcony, wszędzie toczą się grudy powolnie kroczącej sekwencji rytmicznej o brzmieniu, które miłośnicy elektroniki będą mogli skojarzyć z muzyką Paula Nagle'a. Chociaż to niespodziewane krajobrazy i zupełnie nieoczekiwane kombinacje barw, Słuchaczowi udaje się odprężyć. Majestatyczny elektroniczny wicher przedostatniego utworu przywiewa wspomnienia i przepędza mgłę, dzięki czemu w takt króciutkiej cody zdołamy dobiec do majaczącego już w oddali punktu wyjścia...

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,76 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | The Sculpture Garden

    Gert Emmens, Ruud Heij | The Sculpture Garden


    Gert Emmens i Ruud Heij to postacie tak samo znaczące, jak również pochodzący z Holandii Ron Boots. Na każdą ich płytę czeka pokaźna grupa fanów, a po ukazaniu się The Sculpture Garden ci mają szczególny powód do radości. Inspiracją dla tego albumu było sześć rzeźb stojących w jednym z dużych parków, z resztą jedna z nich jest na okładce płyty. To przekłada się oczywiście na znakomitą muzykę, będącą wyimaginowanymi obrazami do nich. Mimo tych czytelnych inspiracji, nie zmieniło się samo podejście do tworzenia muzyki. Gert Emmens stara się dostosowywać swoje akordy do przygotowanych wcześniej sekwencji, za które odpowiedzialny jest Heij. Te podlane ambientowym tłem, tworzą owe "odrealnione obrazy" będące swoistymi widokówkami z tego parku. I w sumie gdyby nie znać kontekstu tego albumu, można by było sądzić że inspiracji może dostarczyć też kosmos. Dostajemy wyjątkowo gęste i ciepłe granie. Ten wspólny album nawiązuje do kanonu "berlin school" z lat '70. Sekwencyjne bloki ubarwione zostały ekspresyjnymi solówkami, gdzie syntezatory udanie imitują brzmienia gitary elektrycznej. Znakomite wrażenie robią dwa ostatnie utwory Concetto Speziale i Phyllotaxis oparte na gęstych i ciepłych barwach analogowych maszyn. To bez wątpienia najbardziej udana płyta obu artystów.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,91 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Blind Watchers of a Vanishing Night

    Gert Emmens, Ruud Heij | Blind Watchers of a Vanishing Night

    Znakomity zestaw z koncertów dwójki Holendrów, prezentujących ich w doskonałej formie. Te 5 utworów to absolutny mus dla wielbicieli elektroniki sekwencyjnej. Gert Emmens i Ruud Heij nawiązują do klasyki gatunku. Ich inspiracją są klasyczne dokonania Tangerine Dream z lat '70 i Klausa Schulze również z tego okresu. Centralną kompozycją na tej płycie jest blisko 45-minutowa A Journey Through A Time. Podzielona na 6 części, ujawnia właśnie przytoczone wyżej inspiracje, dodając też coś z monumentalnych form a'la Vangelis. Inne kompozycje takie jak Conspiracy Of Two Forces to ewidentne nawiązania do brzmienia Tangerine Dream z okresu albumu Ricochet. Podobne pulsacje sekwencerów, jak i elektroniczny chłód kapitalnie się tu wspomagają dając doprawdy niesamowity utwór. Jeżeli chodzi o pochodzenie poszczególnych nagrań, wszystkie zostały zarejestrowane w 2004r. I tak wspomniane wyżej Journey Through A Time i Conspiracy Of Two Faces, zostały nagrane na mini festiwalu "Alfa Centauri" 13 marca 2004r w Huizen (Holandia). Pozostałe utwory, a więc tytułowy Blind Watchers Of A Vanishing Night, Moments Of Unexpected Sadness i Driving Home On A Rainy Night zarejestrowano 9 października 2004r na festiwalu E-live w Holandii. Idealna podróż w czasy świetności elektroniki sekwencyjnej. Aczkolwiek dzisiejsze brzmienie może budzić respekt. Ten album nie jest marna kalką z przeszłości, lecz jego brzmienia oddaje poniekąd ducha dzisiejszych czasów. Fani starego Tangerine Dream będą niezwykle uradowani.

    R. M.

    Availability: Temporary absence | product: 1CD


    14,76 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Silent Witnesses of Industrial Landscapes

    Gert Emmens, Ruud Heij | Silent Witnesses of Industrial Landscapes


    Plytę stworzono na bazie wspólnych improwizacji a wszystko posklejał, wyprodukował łącznie z okładką sam Emmens. W tym duecie gwiazdą jest oczywiście Emmens, którego nazwisko gwarantuje zawsze wysoki poziom nagrań. To druga propozycja tego artysty na rok 2008 przynosi żywe, świeże spojrzenie na sekwenserowe granie el-muzyki. Polecam szczególnej uwadze sentymentalne BS Liquid Ore Finding Its Way nostalgicznie oddające klimat zadumy. Ten pochód świetnych kompozycji kontynuuje spokojny, rozmarzony When Night Falls wyraźnie przypominające sposób obrazowania Vangelisa oraz Point Of No Return, BS w progresywnym sosie. Zresztą trudno tu mówic o słabych utworach. Sam sprzęt (wymieniania go byłoby na cztery linijki pisania) muzyki nie robi trzeba jeszcze do tego artystów. Nie ma co się zastanawiać. Koniecznie.

    Dariusz Długołęcki



    Duetu Emmens & Heij chyba żadnemu miłośnikowi muzyki kontynuatorów tradycji Szkoły Berlińskiej nie trzeba przedstawiać, tym bardziej, iż dokonania właśnie tego duetu cechuje wyjątkowa dbałość o nastrojowe detale i niebywały talent w snuciu długich sekwencyjnych opowieści. Silent Witnesses... to kolejny obok Return to the Origin i Journey ważny przyczynek do rozwoju neoberlińskich brzmień. Trudno nie dosłyszeć się tutaj kolosalnych wpływów Klausa Schulze i Tangerine Dream - a jednocześnie trudno też nie słyszeć, iż mamy tu do czynienia z oryginalną mimo wszystko i świeżą brzmieniowo syntezą. Album trwa blisko 80 minut, a przez cały ten czas trudno się nudzić: obok klasycznych pompujących sekwencerów i niekończących się solówek odbijających się w niezliczonych zwierciadłach mollowych akordów znajdziemy tutaj ciekawą formułę lounge-elpopu nieco w stylu Mergenera albo Double Fantasy, przyprawioną naturalnie także pulsującym ostinatem (Liquid Ore Finding Its Way), niektóre zaś momenty When Night Falls - a szczególnie zapewne fakt, iż brak tu ścieżki perkusyjnej - pozwalają Słuchaczowi docenić Emmensa i Heija jako zdolnych dźwiękowych malarzy "berlinizującego ambientu". Płyta jest znakomicie wyprodukowana, zaś analogowe instrumentarium natychmiast pozwala pomyśleć o złotych czasach elektroniki sekwencyjnej. Dla miłośników gatunku pozycja obowiązkowa, natomiast sceptykom twierdzącym, iż dzisiejsza "szkoła berlińska" to zaledwie pozbawione fantazji echo dawnej dobrej muzyki, można tę płytę właściwie również śmiało polecić jako dowód na to, że - nawet, jeśli nie wymyśla się tutaj oryginalnej formuły - można w ramach pewnego schematu stworzyć rzeczy po prostu dobre i nieco poza ten schemat wychodzące.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,91 EUR
  • Gert Emmens, Ruud Heij | Return to the Origin

    Gert Emmens, Ruud Heij | Return to the Origin


    Album ten jest podobnie fascynujący jak dokonania Paula Nagle'a - chociaż mimo wszystko Emmens i Heij postępują chyba z "berlińskim spadkiem" w sposób trochę bardziej konserwatywny i mniej chętnie decydują się łączyć nowe elementy ze stylem wypracowanym w muzyce elektronicznej w latach siedemdziesiątych. Byłoby to ryzykowne i epigońskie przedsięwzięcie... ale Emmens i Heij mają niesamowite wyczucie atmosfery "analogowych czasów", nieprzeciętną inwencję melodyczną i talent do rozwijania swoich elektronicznych poematów w intrygujący sposób.
    Na płycie znajduje się pięć utworów, a każdy z nich mocno zakorzeniony jest w epoce pulsujących ostinat, alternacji minorowych akordów i onirycznej atmosfery. Album rozpoczyna się w nieco podobnym duchu jak druga część suity Quichotte Tangerine Dream albo nawet introdukcja Phantom Heart Brother z The Dark Side Of The Moog 3 Namlooka i Schulzego. W tle kłębią się opary matowych szumów, raz po raz połyskujących wyraźniejszym tonem zdającym sie otwierać kompozycję pierwszym zdecydowanym motywem muzycznym. Już nie siedzimy przed sprzętem stereofonicznym, tylko znajdujemy się w pierwszym punkcie trasy, którą prowadzą nas dźwięki. Czy to las ery mezozoicznej czy fabryczny krajobraz w kolorach świtu? Trudno powiedzieć, ale nie to jest najważniejsze, trzeba wsłuchać się w każdy dźwięk, w każdej chwili może pojawić się zupełnie inny tonalny obraz... Gdzieś nad głowami słuchacza kołują elektroniczne mewy, które szybowały między dźwiękami składającymi się na kompozycję Rubycon Tangerine Dream - teraz okazuje się, że wprawdzie opuściły teren zagospodarowany przez Edgara Froese, ale za to zadomowiły się w innych rejonach... Tuż potem, w siódmej minucie, zjawia się ostinato, stanowiąc podkład dla frapującej, zdumiewająco świeżej melodii dwudźwięków i akordów. Emmens i Heij malują swój obraz raczej zimowymi farbami, dorysowując kolejne jasnoszare elementy na ciemnoszarym tle - ale raz po raz mignie w fantazji syntezatorowej nić o jaskrawej barwie. W szesnastej minucie wokoder zaintonuje nieco podobną pieśń, jaka rozległa się w przedostatnim utworze na płycie Universal Avenue Double Fantasy...
    Drugi utwór rozpoczyna się od murmuranda elektronicznych chórów - brzmi to nieco inaczej, niż w schulzeańskim wydaniu, ale duch zostaje zachowany. Śliski, kosmiczny, wolny akompaniament zbudowany wokół jednej figury wysuwa się to na pierwszy, to na dalszy plan, rywalizując z cieknącymi poświstami i efektami dźwiękowymi. Jeszcze przed drugą minutą wykwitnie bardzo "mandarynkowe" ostinato, przez pierwszych kilka sekund do złudzenia przypominając wybijające źródło ostinatowe z drugiej części suity Rubycon... Potem jednak okazuje się, iż kompozycja rozwija się w innym kierunku, a ucho nie szuka już dalszego, znanego ciągu, tylko czeka na nowe wrażenia... Trzecia kompozycja rozpoczyna się od kryszałowych arpeggiatorowych miraży, w obrębie których pojawią się znienacka specyficzne "wachlarze dźwięków", składające się i rozkładające w dokładnie takim brzmieniu, jak na płycie Spiral Vangelisa! Chyba po raz pierwszy na współcześnie nagranej płycie słychać tak wyraźne echa dawnej epoki. Utwór jest oczywiście tym ciekawszy, iż bynajmniej nie stanowi kopii Ballad ani 3+3 greckiego artysty...
    W czwartym poemacie za czerwonawym horyzoncie znika tarcza pomarańczowego (ściślej: mandarynkowego...) słońca, a po fraktalowych łąkach synteazatorowych dźwięków przechadzają się żuki Mandelbrota... W piątej minucie główny głos przejmie ostinato, znów wszywające się w rozimprowizowany materiał prawdziwie berlińskim ściegiem.
    Utwór ostatni skonstruowany jest podobnie do poprzedniego - zaczyna się od arytmicznej impresji, stopniowo coraz bardziej porządkowanej, przygotowującej miejsce dla rozwibrowanego ostinata. Uda się w tym fragmencie usłyszeć masywne brzmienie melotronu - nie potrwa to zbyt długo, ale na pewno ucieszy wymagających miłośników dawniejszej elektroniki! Ta płyta jest zanadto uporządkowana jak na potencjalną płytę Klausa Schulze, z drugiej strony za bardzo intuicyjna i otwarta jak na typowy materiał Tangerine Dream. Na przecięciu stylistyk tych dwóch filarów Szkoły Berlińskiej udało się młodszym artystom wyczarować interesujący, niewtórny świat dźwięków. Szczególnie docenić należy fakt, iż płyta brzmi przestrzennie, utwory mają wystarczająco dużo miejsca aby nieograniczenie się rozwijać i nasiąkać różnymi tonalnymi niuansami - przede wszystkim ta przestrzenność przybliża Return to the Origin do elektronicznych dzieł sprzed dwudziestu kilku lat...

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    12,91 EUR