Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

6 PAGES DIGIPACK

(104 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Lunar Synth | Future City

    Lunar Synth | Future City

    This album will take you to a journey through the future city, a place where acoustic and electronic music meet together. Main influences come from traditional far eastern music and jazz. All tracks were recorded in an "old fashion" way, without using any coputer programs or sequencers relying, only on musicians skills. Real name of the author is Mark Wyrwas, he is a PhD Student in the field of optoelectronics. As a multiinstrumentalis he plays, various synthesizers, cello, guzheng, guitars and percussion instruments.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,01 EUR
  • Peter Mergener | Passage in Time

    Peter Mergener | Passage in Time

    Peter Mergner przypomina o sobie wznowionym klasycznym albumem z 1991r, Passage In Time. Czy ktoś pamięta o formacji Software, w latach 80-tych wyznaczała szyk niemieckiej elektroniki? Jednakże Mergner wolał działalność w pojedynkę. Passage In Time jest następcą płyty Creatures. Mergner odwołał się tu do eschatologii chrześcijańskiej, a owa płyta to wręcz jego wyznanie wiary. To refleksyjne spojrzenie na kondycję współczesnego człowieka, w dobie nowoczesnej technologii. Jego wyjałowienie na płaszczyźnie ducha i wiary. Ten nieco kaznodziejski ton puentuje całkiem niezła muzyka. Sekwencyjna elektronika, rock, ambient i new age. Całkiem zgrzebne połączenie tych stylów owocuje płytą może nie tyle wyrafinowaną ile po prostu przyjemną w odsłuchu. Wyważenie tych proporcji ukazuje muzykę, często o narracyjnym posmaku. Bonusowy dysk zawiera dodatkowe nagrania z tej sesji, jak również inne wersje utworów z właściwej płyty. Ci którzy mają sentyment do grupy Software, mogą brać w ciemno.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 2CD


    22,88 EUR
  • Przemysław Rudź, Krzysztof Duda, Robert Kanaan | Hołd

    Przemysław Rudź, Krzysztof Duda, Robert Kanaan | Hołd

    Good price
    Album Hołd jest dosyć specyficznym hołdem. Oto trzej artyści nagrywają wspólnie album, kręcąc się wokół tego co Niemena inspirowało. Trzeba dodać iż każdy z nich jest aktywny na polu muzycznym. Krzysztof Duda jest organistą, ale też autorem kompozycji do takich programów jak: Sonda czy Laboratorium. Robert Kanaan udziela się na polu elektroniki i etno, ale też i form klasycznych. Przemek Rudź, wiadomo popularyzator astronomii i kompozytor tworzący na przecięciu klasycznej elektroniki, prog rocka i ambientu. Ich Hołd to udana krzyżówka elektronicznego rocka, w której odbijają się i awangardowe formy, delikatne jazzowe inklinacje, soniczne pejzaże. Gęste solówki na syntezatorach, każą myśleć o starej szkole elektroniki ale też są i nawiązaniem do "eksperymentalnego" okresu w twórczości Niemena. Album na pewno warty posłuchania, który jest po prostu zbiorem znakomitych utworów. I na szczęście żadni pseudo wokaliści nie profanują tu kompozycji Dziwny jest ten świat, bo zamierzenie tej trójki było zgoła zupełnie inne.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    6,74 EUR
  • Przemysław Rudź, Józef Skrzek | The Stratomusica Suite

    Przemysław Rudź, Józef Skrzek | The Stratomusica Suite

    Bestseller
    Imagine that you get in the balloon and start floating slowly, getting higher and higher. Our target is the stratosphere, where we can see the roundness of the Earth, and a real black starry sky above us. This is where intermingle two environments - the Earth's atmosphere and the cold, silent and almost inaccessible space. The music on the album is the musical illustration of the expedition to the border of two diffrent worlds. Moments of calm and melancholy change here in strong accents when our balloon is torn by a turbulent jet stream. When we get to the destination music will soothe us once again with calm chords in a familiar style we already heard somewhere. Music by Józef Skrzek and Przemysław Rudź combines also the two musical worlds. Józef Skrzek, the legend of progressive rock, the leader of the famous rock group SBB, who with his inseparable Minimoog also brought a lot to the Polish electronic music. Przemysław Rudź, composer of the younger generation, the successor and continuer of the Greats on el-music scene. The possibility of artistic cooperation with such respectable personage inspired him to compose the suite addressed to demanding and sensitive listeners. The stratospheric music. The Stratomusica Suite!

    press info

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    13,48 EUR
  • Peter Mergener | Creatures 2020

    Peter Mergener | Creatures 2020

    Availability: Goods in stock | product: 2CDr


    26,57 EUR
  • Steve Roach | Structures from Silence (remastered 3CD)

    Steve Roach | Structures from Silence (remastered 3CD)

    Steve Roach w 1984 roku nagrał jedną z najbardziej innowacyjnych płyt w historii muzyki elektronicznej. Wraz z klasykami Briana Eno, album Structures From Silence to dziś żelazny kanon ambientu. Roach zrywa tu z zimnymi, sekwencyjnymi podziałami bo oferuje coś zupełnie innego. Te trzy nagrania wyznaczają niejako kierunek jego poszukiwań. Brzmią dostojnie, delikatnie ukazując swoje subtelne kształty. Roach tym samym idzie o krok dalej niż Eno. W jego nagraniach mamy idealne proporcje, to muzyka która tętni życiem chociaż hipnotyzuje też swoją medytacyjną aurą. Jest w niej głębia, refleksja jakieś zamyślenie. Roach nasycił ten album swoimi emocjami i wrażliwością. Z okazji 30-lecia pierwszego wydania tej przełomowej pozycji, dostajemy wersję rozszerzoną w postaci trzech płyt CD. Dysk pierwszy to rzecz jasna zremasterowany oryginał z 1984 roku. Dwie kolejne, dodatkowe płyty zatytułowane Suspension & Reflection oraz Below & Beyond artysta nagrał w 2013 roku. Na ich podstawie można wnioskować iż stanowią one znakomity indeks wobec oryginalnego materiału. Są utrzymane w podobnym klimacie, pełne lejących się zewsząd dźwięków. Wytwórnia Projekt zachowała oryginalną szatę graficzną, przez to ma się złudzenie iż obcujemy z oryginałem. Świetny album który doczekał się prawdziwie barokowej oprawy, zarówno w formie graficznej jak i muzycznych bonusów.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 3CD


    27,57 EUR
  • Neuronium | Nocny Lot - Live in Poland

    Neuronium | Nocny Lot - Live in Poland

    Neuronium na albumie Nocny Lot, autentycznie zaserwował lot w kosmiczną przestrzeń, tym bardziej trzeba pozazdrościć co widzieli i słyszeli. Nagrany w nocy 12 lipca 2013 roku na festiwalu Ambient ów podwójny album, przynosi kawał znakomitej muzyki. Pierwszy dysk wypełnia kompozycja Ehereal Journey. To ponad 50 minut znakomitej, kosmicznej elektroniki. Sekwencyjne tekstury gładko przenikają się z ambientalnym tłem. Są momenty kiedy Huygen zbliża się do estetyki Pete Namlooka wypracowanej na albumach z serii Silence. Muzyka staje się odrealniona, po prostu płynie w swym niesamowitym bezkresie. Drugi dysk jaki wypełnia utwór Distant Worlds utrzymuje ów stan nieważkości. Jednakże muzyka przybiera nieraz ciemniejsze barwy. Neuronium wykorzystał tu niestandardowe instrumenty takie jak mellotron, który w latach 70-tych pełnił funkcje mechanicznego samplera. Na drugim dysku owa kosmiczna materia skręca nieraz w rejony zarezerwowane dla twórczości ludycznej! Mimo tych nawiązań, tak innych Neuronium zachowuje ów przestrzenny wymiar. Kolejny album Michela Huygena który śmiało można sobie postawić na półce, obok innych jego dokonań.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 2CD


    19,07 EUR
  • Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Repelen - The Last Tango

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Repelen - The Last Tango

    Broekhuis, Keller i Schönwalder na albumie Repelen - The Last Tango pokazują niesamowity potencjał muzyczno-wizualny. Ta swoista, elektroniczna super grupa wystąpiła dwukrotnie w roku 2014, w kościele w miejscowości Repelen. Koncerty odbyły się 28 lutego i 1 marca, wzbogacone o elementy wizualne i teatralne. Tym samym niemieckie trio nawiązuje do spuścizny Tangerine Dream, które też pozwalało sobie na występy w świątyniach. Poza podstawowym składem, trio wspomagane było przez gitarzystę Raughi Eberta i skrzypka Thomasa Kagermanna. Bez wątpienia mięli oni tu wpływ na ogólny wydźwięk całości. Raughi Ebert wywodzi się z gitarowej szkoły flamenco, zaś skrzypcowa gra Kagermanna bliższa jest folkowej tradycji. Wspomagani przez elektronikę tria, zaprzęgnięci w jej sekwencyjne tekstury, udanie wpisali się w całość. Ich gra rozładowała syntetyczny chłód syntezatorów, przez co całość ma w sobie spory emocjonalny ładunek. Na polu choreograficznym pojawiła się Eva Maria Kagermann-Otto. Jej taneczne popisy czerpały wprost z tradycji japońskiego tańca Butoh. Bez wątpienia jej ruch, mocno podniósł ogólny klimat. Bardzo udana pozycja, dla wielbicieli tria obowiązkowa. Reszta też powinna posłuchać, by przekonać się iż artyści z kręgu "berlin school", też potrafią przełamywać granicę ram stylistycznych.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    16,60 EUR
  • Kitaro | Finall Call

    Kitaro | Finall Call

    Kitaro jest jednym z symboli Japonii w świecie muzyki elektronicznej. Artysta nie odcina bynajmniej kuponów sławy od płyt Oasis, Tenku czy Silk Road. Nieustannie jest aktywny, twórczy i co najważniejsze, potrafi zaskakiwać. Wydany w grudniu 2013r album Final Call, to płyta będąca jego manifestem w stosunku do Ziemi. Jak mówił sam Kitaro, to człowiek jest jej największym wrogiem, dewastując ją nieustannie. Temu dramatycznemu apelowi, towarzyszy niezwykła muzyka. Utwory z Final Call to zręczny miks new age, etno i elektroniki. Kitaro śmiało czerpie z dorobku własnej, japońskiej kultury. Wykorzystuje te same skale, orientalne melodie w których jest miejsce i na ludowe instrumenty oraz elektronikę, budują klimat dalekowschodniego misterium. A zaskoczenia? Posłuchajcie utworu Traveller, gdzie Kitaro śmiało flirtuje z sekwencyjną elektroniką. brzmi to jak jakaś zagubiona w czasie, sesja w duchu nagrań Tangerine Dream. Mimo tego japoński artysta przypomina sobie na Final Call, to co tworzył na przełomie lat '80 i '90. Spowita pastelowymi brzmieniami żywych instrumentów i elektroniki płyta Final Call, długo jeszcze będzie pieścić uszy. Kolejny album Kitaro, który śmiało można postawić na półce, tuż obok jego największych dokonań.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    14,69 EUR
  • Mike Oldfield | Crises (deluxe)

    Mike Oldfield | Crises (deluxe)

    Tę płytę wykorzystano do celebracji 10 rocznicy wydania Tubular Bells i działalności solowej Mike Oldfielda. Stąd świadome nawiązanie w tytułowym utworze do płyty od której wszystko się zaczęło. To zarazem najbardziej rockowe wydawnictwo tego muzyka i imponująca próba przemycenia brzmień heavy metalowych. Mike Oldfield mówił: "Zawsze lubiłem to co inni nazywają heavy metal. My po prostu nazywamy to rockiem i dla mnie to bardzo ekscytująca muzyka i mam wielką frajdę ją grając." Rockowe wcielenie połączył z pełną ciepła atmosferą pasaży zmieszanych z akustycznymi gitarami a ich brzmienie skombinowano z gitarą elektryczną brzmiącą hard rockowo, romantycznie bądź egzotycznie. Jak Oldfield przyznawał strona z singlami była typowo komercyjna zaś utwór Crises stworzył dla swej osobistej satysfakcji. Czyli dla każdego coś miłego; i dla tego mniej wybrednego i dla tego bardziej wymagającego słuchacza.
    Crises. Prawie 21 minutowa suita zaskakuje. Perkusista Simon Phillips odkrywa cięższe oblicze Oldfielda siłą napędową utworu czyniąc dudniące, rockowe bicie w bębny. Pierwsze dwie minuty skonstruowano w manierze muzyki elektronicznej. Otrzymujemy bardzo powabny, delikatny temat na syntezatory i dzwony rurowe, tworzący reminiscencję klimatu Tubular Bells. Dużo gitary i dźwięków przywodzących na myśl sztandarowy album Mike Oldfielda jest też w dwóch kolejnych opartych na gitarze tematach, gdzie w drugim z nich pojawiają się ciekawe sample ambulansu na sygnale, tłuczenia szkła i ostra gitara wspomagana perkusją, nastrój wzmaga się, zmiana tempa i intensywności dźwięku, by wpaść w wyraźnie cięższe brzmienia przechodzące w elementy typowej progresji, klimat staje się coraz bardziej energetyczny i pełen agresywnej gitary. Mike Oldfield wykrzykuje wściekle hymn "Crises, crises!!! you can't get away". Ze stylu w guście King Crimson nagle przechodzimy w odmienną atmosferę części zwanej od śpiewanych w czasie niej słów "The Watcher On The Tower", zapętloną muzycznie, ale zręcznie ubarwioną różnymi ozdobnikami. Tu prym zdecydowanie wiedzie Simon Philips popisujący się swym kunsztem perkusisty. Ta łagodniejsza a zarazem patetyczna część suity zwraca uwagę nie tylko rytmiczną perkusją ale i ciekawymi brzmieniami gitary (zwłaszcza Adama Anta) jak i pięknymi wokalami samego Oldfielda, który uatrakcyjnił je ciekawymi pogłosami. Utwór przechodzi w cichszą, spokojniejszą wariację początkowego tematu. Delikatny syntezator, wygrywa subtelną melodię z dyskretnym towarzyszeniem basu a później mocniejszym wejściem gitary elektrycznej tworząc razem stonowany spokojny nastrój, który znów ewoluuje. Co ciekawe, blisko ośmiominutowe pełne powtórzeń zakończenie będące kodą, syntezatorową wariacją jednego z wcześniejszych tematów właśnie owym keyboardowym dźwiękiem wpada w wibracje przypominające Marillion z początków ich drogi.
    Cały utwór to różnorodna paleta nastrojów i zmian tempa, rytmów i solo gitarowych, miks tonów i melodii. Mamy tu kilka bardzo pięknych syntezatorowych wstawek. Jeśli się wsłuchać to można dostrzec tą suitę jako swoisty ukryty hołd dla Tubular Bells z motywami z tej płyty rozwiniętymi w bardziej rockowym stylu gdzie syntezatory ustanawiają oś głównego tematu a bębny stawiają odpowiednie akcenty.
    Moonlight Shadow to największy singlowy przebój Mike Oldfielda zamordowany przez stacje radiowe ciągłym jego graniem. Utwór oparto na gitarze akustycznej a właściwie gitarowym solo przypominającym charakterystyczne brzmienie Knopfler'a z Dire Straits. Ten słodki, popowy kawałek w warstwie muzycznej, inny jest jeśli chodzi o tekst i ponoć jest poetyckim ujęciem tragicznej śmierci Johna Lennon'a (wiele aluzji, łącznie z ilością oddanych przez Chapmana strzałów) czego sam Mike Oldfield nigdy nie potwierdził. Iskrzy się tu aż od świetnych muzyków: znów Simon Phillips na bębnach (współproducent płyty) podkład na basie Phil Spalding (GTR), keyboardy Micky Simmonds (Rennaisance) i Anthony Phillips (wczesne Genesis) na gitarach. Ale tak naprawdę ten utwór zdominowała jedna osoba. Znakomita prezentacja wokalnych umiejętności Maggie Reilly przekształca tę piosenkę w arcydzieło muzyki pop z Mike Oldfieldem zepchniętym na drugi plan do roli aranżera i twórcy efektownych podkładów. Bardzo ciekawe zestawienie, ostrej gitary elektrycznej, perkusji i czystego prawie ckliwego głosu wokalistki. Ta prosta ballada pop stała się na lata wizytówką Oldfielda jako dostarczyciela przebojów.
    In High Places kolaboracja z Jonem Andersonem brzmi już od początku jakby była wyjęta z jakiegoś wcześniejszego albumu Yes. Sprawia to pełen dysonansów glos Andersona, który wyraźnie w progresywny sposób traktuje swe zaśpiewy. Słychać tu wyraźniejsze użycie syntezatorów ale zwracają przede wszystkim uwagę partie wibrafonu i podkład perkusyjny. Ta w sumie prosta acz chwytliwa piosenka o pragnieniu latania w przestworzach, świetne wkomponowuje się w nastrój albumu choć jak dla mnie zbyt gwałtownie się kończy w momencie który wydawałby się być tylko rozwinięciem do dalszej części.
    Foreign Affair Ten utwór ujawnia mistrzostwo Mike Oldfielda. Banalny, new age'owo romansowy tekst, monotonność oparta na powtarzalności podkładu, melodii i tekstu właśnie powinna nużyć już po chwili tymczasem owa mantra buduje hipnotyzującą magiczną atmosferę. Od miernoty chroni ją zmysł Oldfielda jako aranżera i producenta choćby wykorzystaniem arcyciekawie brzmiącego wibrafonu Pierre'a Moerlen'a no i oczywiście możliwości wokalnych Maggie Reilly.
    Taurus 3 to flamenco z przyjemne brzmiącą hiszpańską gitarą w typowym dla Oldfielda stylu. W formie ostinatio, krótkie, powtarzane pasaże będące doskonałym przykładem świetnej gry Oldfielda na jego podstawowym instrumencie, gitarze. Trzecia część trylogii Taurus zaskakuje różnicami jakie przynosi względem swoich poprzedniczek choćby tym, że to już nie epicka suita lecz krótki kawałek stworzony dla czystej przyjemności grania i słuchania. Nawiązanie do kultury hiszpańskiej było też taktyką marketingową. Hiszpania była wówczas krajem w którym Mike Oldfield cieszył się olbrzymią popularnością.
    Shadow on the Wall. Tekst brzmi jak wyznania miłosne sadomasochisty tymczasem został zainspirowany jak to przyznano, ciężką sytuacją Polaków w czasie stanu wojennego. Ten więc politycznie obciążony, bardzo energetyzujący kawałek to świetna linia basowa, ukryte banjo i niesamowita, przypominająca kreację teatralną prezentacja tekstu przez Rogera Chapmana (dawny wokalista Family), wzmocniona jego krtaniowo chrypkowatym śpiewaniem. Ten najostrzej brzmiący utwór nabiera smaku w miarę rozwinięcia tematu . Znakomite solówka gitarowa, a zwłaszcza świetna perkusja. Jedna z tych kompozycji które mogę słuchać w kółko. Dłuższa wersja tego utworu pojawiła się później na składankach.
    Duże znaczenie u Oldfielda nabrała już przy Five Miles Out obsesja technologiczna co czyni to co nagrywał w tych czasach bardzo interesującym . Wplatał w tą muzykę dużo syntezatorów i elektronika dodała tej muzyce wiele świeżości, czaru i powabu. Oldfieldowski styl nie dawał się dobrze transferować w krótkie utwory stąd przemyślana, bardzo trafna decyzja o kolaboracji z innymi wykonawcami i znakomity ich dobór. Rezultat jest wyśmienity. I tak Maggie Reilly przejęła delikatniejsze kawałki nasycając je swą muzyczną osobowością a Anderson i Chapman przydzieleni zostali do utworów nadających się do ich piosenkarskiej charyzmy. Zgrabnie dokonał także selekcji utworów. Napomknę przy tym, że płyta doczekała się mutacji jako VL 2262, gdzie pozmieniano kolejność utworów i dodano utwor Mistake z poprzedniej, "pięciomilowej" sesji.
    Crises to owocne spotkanie elementów rocka progresywnego i popu balansujące na granicy komercji i art rocka co słychać najwyraźniej w tytułowej suicie dającej niezapomnianą kombinację prog rocka, syntezatorowych gobelinów i solidnego podkładu perkusyjnego. Co do tytułu - Mike Oldfield zaprzeczał, że wynikał z jego życia osobistego, które uważał wtedy za bardzo udane. Owe kryzysy miały pozytywny wydźwięk. Chodziło mu o edukację jaką dało mu te 10 lat dzięki, którym wyrósł z arogancji i zarozumiałosci i skupił się na tym co robił najlepiej: muzyce. Co do symboliki okładki - dla mnie to przywołanie tytułów wszystkich utworów. Księzyc (moonlight shadow), wieżowiec (fragment z crises o wieży, in high places), cień na morzu (moonlight shadow, shadow on the wall), morze (tekst foreign affair), czlowiek ni to patrzący ni to szykujący się do samobójczego skoku (crises). To tyle...

    Dariusz Długołęcki



    Ktoś złośliwy mógłby stwierdzić, że suita Crises otwierająca tę płytę nosi tytuł adekwatny do zawartości - ze wzgledu na ilość wykorzystanych wątków melodycznych niewiele się tu dzieje, a pod względem rytmicznym suita jest jeszcze bardziej statyczna. Nic bardziej mylnego - uważne, kilkakrotne wsłuchanie się w tę muzykę pozwoli rozsmakować się w tym ponad 20-minutowym utworze, który dla mnie osobiście jest w ogóle jednym z najbardziej interesujących pomysłów brytyjskiego multiinstrumentalisty. Utwór rozpoczynają przesypujące się, nadciągające leniwie z oddali brzmienia dzwonów i iskrzących się syntezatorów - brzmienie muzyki i pierwszy melodyczny temat idealnie korespondują z atmosferą okładki i odcieniami seledynowej barwy, w jakie jest ona spowita. Muzyka brzmi jak melancholijne wspomnienie - dopiero po chwili wysypują się pierwsze promienie pogodnej melodii, z której wykluwają się wysokie, rozedrgane, charakterystyczne tony gitar. Muzyka rozwija się i nabiera rozmachu wraz z pierwszym znakomitym wejściem basu i perkusji - wątek doprowadzony zostaje do końca, po czym wszystkie brzmienia cichną, a na pierwszym planie pozostaje tylko łkająca gitara, która kroplistymi dźwiękami zaznacza nostalgiczną drugą melodię. Wkrótce w tle wyłonią się rozpryskujące się dźwięki perkusji, a cały wątek nabierze charakteru demonicznego bluesa schyłku XX wieku - niesamowicie brzmi tu akompaniament, na który składają się lamenty świdrów oraz skargi tłuczonego szkła! Ten wątek urywa się znienacka, rytm doznaje przyspieszenia, a na pierwszym planie wznoszone są wieżowce syntezatorowe, po chwili topniejące w świetle gitarowego księżyca. Pojedynek klawiszowo-gitarowy prowadzi do wyjątkowo chwytliwego i błyskotliwie zaaranżowanego, wyrazistego riffu, z którego ostatecznie wyłoni się pierwsza partia wokalna samego Oldfielda. Motyw jest kilkakrotnie powtórzony z rozmaitymi gitarowymi ornamentami, powraca wspomniany riff, po czym nagle muzyka milknie - po niespełna sekundowej pauzie odzywa się zupełnie nowy motyw, z fantastyczną perkusją, metalicznie brzmiącą gitarą wiodącą chłodne arpeggio, a także drugą partią wokalną Mike'a. Jest to jeden z najciekawszych fragmentów całej płyty Crises - szczególnie frapuje fragment, w którym Mike szarpiąc przytłumione struny gitary zdaje się wchodzić w lekki dysonans z harmonicznym akompaniamentem. Gdy ten motyw dobiegnie końca, rozpocznie się sentymentalny pasaż zaaranżowany na elektroniczne smyczki i łkającą gitarę, utrzymany w bardzo oldfieldowskim nastroju - potem zaś rozpoczyna się długa część czysto instrumentalna, w której główną rolę odgrywają migotliwe, wybrzmiewające długim echem warstwy syntezatorowe; co jakiś czas natomiast wkracza na scenę pulsujący rytm basowo-perkusyjny…
    Druga strona płyty w wydaniu analogowym - a w bardziej "współczesnej", cyfrowej terminologii, po prostu część rozpoczynająca się wraz z numerkiem drugim - istotnie brzmi bardziej przebojowo, gładko i lekko. To właśnie z tej płyty pochodzi największy przebój Oldfielda, Moonlight Shadow, którego chyba nikomu nie trzeba bliżej przedstawiać… Inne popularne piosenki tu prezentowane to Foreign Affair, również z partią wokalną Maggie Reilly, podszyta chłodnym pulsem basu i intrygującym, wibrafonowo-syntezatorowym akompaniamentem, oraz Shadow On The Wall z brawurowymi partiami gitarowymi i kąśliwo-szyderczym wokalem Rogera Chapmana (szkoda może tylko, że na płytę trafiła oszczędniejsza, 3-minutowa wersja, a nie przedstawiona 10 lat później na składance Elements wersja o dwie minuty dłuższa, z rozbudowanymi partiami wokalnymi i dodatkowymi solówkami gitary…).
    Spośród krótkich utworów na największą uwagę zasługują chyba jednak In High Places (zbudowana na "kulejącym" rytmie głównie syntezatorowa, "chłodno-seledynowa" jak najlepsze fragmenty suity Crises impresja z wokalem Jona Andersona) oraz trzecia część zapoczątkowanego na lp. QE2 cyklu Taurus (popis gry Oldfielda na gitarze klasycznej w hiszpańskim stylu - nie jest to jednak żadna tania imitacja impresji Johna Williamsa bądź Paco de Lucii, tylko brawurowa, pomysłowo zaaranżowana, pełna atrakcyjnych gitarowych ornamentów miniatura).

    Igor Wróblewski

    Availability: Only on request | product: 2CD


    22,14 EUR