Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

4 PAGES DIGIPACK

(149 albums)
sort by albums
on one page
recording period
  • Cluster | Cluster 2

    Cluster | Cluster 2

    Śmiała, awangardowa muzyka, nieporównywalna w zasadzie z twórczością innych artystów: eksperymenty proponowane na Cluster 2 mogą okazać się sporym szokiem nawet dla miłośników aktualnej elektronicznej awangardy, dark-ambientu itd. Muzyka Cluster to znakomite dźwiękowe wyobrażenie struktur, które oglądane z daleka wydają się być doskonale monolityczne, przy bliższych oględzinach jednak okazują się być wielopoziomowe, dziwnie pozałamywane i przede wszystkim bogate w zdumiewające detale. Pobieżnie słuchając zamieszczonych tu impresji odnosimy wrażenie przysłuchiwania się statycznemu, choć gniewnemu szumowi, przerywanemu raz po raz warkotem nigdy dotąd nie widzianego motoru; gdy jednak poświęcimy impresjom Cluster nieco więcej czasu, odsłonią się przed nami nie tylko ich eksperymentalne i nowatorskie, ale i nastrojowe walory, a także zdołamy docenić wciąż zmieniające się tutaj - choć nieustannie mocno abstrakcyjne - nastroje. Momentami panuje tutaj organowy spokój, dominują jednak zgrzytliwe dynamiczne sekwencje tkane z bardzo niecodziennego tonalnego tworzywa. Płytę wieńczy intrygujący eksperyment zaaranżowany na preparowany fortepian z wizytą w gabinecie krzywych luster... Polecam szczególnie.

    Igor Wroblewski

    Availability: Only on request | product: 1CD


    14,20 EUR
  • Steve Roach | The Dream Circle

    Steve Roach | The Dream Circle

    Wbrew pozorom wiele z nagrań Steve'a Roacha ma bardzo medytacyjny, uspokajający charakter. Dream Circle właśnie do tych nagrań się zalicza. Obszerną i jedyną na płycie kompozycję wypełnia przypływający i odpływający niczym fala morska elektroniczny akord. W tle słychać odgłosy ptaków i powolnie i cicho stukających o siebie koralików, czy drewienek. To tło przypomina o naszych wspomnieniach z nad rozświetlonej łąki, gdzieś poza czasem, w innym świecie. Jednocześnie ten stale powracający akord wzbudza w nas spokój i skłania ku medytacji i szukaniu miejsc, które nas uszczęśliwiają. Łąko po zachodzie słońca ciągle jasno rozświetlona światłem ze snu, gdzie cię szukać?

    Jacek Żeromski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD

    18,38 EUR
    15,51 EUR
  • Peter Mergener | Nox Mystica

    Peter Mergener | Nox Mystica


    Tą płytą Mergener, znany z projektów tak różnych jak eteryczny Visions of Asia (z Klausem Hoffmannem), plemienno-relaksacyjny African Smile, chill-outowy Lounge Control lub po berlińsku sentymentalny koncertowy album Instinctive Traveller, udowadnia, dlaczego dobrym pomysłem było włączenie przez kompilatorów z ZYX Records jego nagrania do programu składanki Gregorian & Mystic. Płyta Nox Mystica przynosi przede wszystkim muzykę, którą można by wstępnie próbować zaszufladkować jako "gothic lounge" albo "mystic chill": mamy tu zmysłowo akcentowane masywne ścieżki rytmiczne, mroczne syntezatorowe pizziccata, przejmujące organowe sekwencje oraz podniosłe, nocne ścieżki melodyczne. Wyobraźmy sobie nagrania takich przedstawicieli darkwave w elektronice sekwencyjnej jak Mark Shreeve albo Jim Kirkwood przyprawione brzmieniami kojarzącymi się z wykonawcami takimi jak Otarion, Qntal / Helium Vola albo mroczniejsza, kryjąca się na stronach B i nieoficjalnych remix-albumach Enigma, a w miarę precyzyjnie przedstawimy sobie nastrój i melodykę nagrań Mergenera w tym zbiorze. Jest to muzyka bardzo przestrzenna, pachnąca deszczem i mchem, dobrze pasująca (zwłaszcza w artymicznych pasażach) do prozy J. K. Huysmansa albo W. Patera. Mergener potwierdza tutaj swoją klasę jako kompozytor, aranżer i wykonawca nie wahający się przed podjęciem wypraw w dość różne kierunki na mapie elektronicznego świata. Podniosłe łacińskie narracje mogą się niejednemu słuchaczowi pewnie wydać kiczowate i niepotrzebnie wyolbrzymiające umiejętnie wyczarowany nastrój, ale też nie przeszkadzają przesadnie. W podskórnej sferze każdego praktycznie utworu czekają na słuchacza intrygujące aranżacyjne detale - raz będzie to żeński głos kojarzący się z niektórymi nostalgicznymi poematami Vangelisa (impresja czwarta), innym razem impresjonistycznie cieknące plamy w tle, przypominające lubieżnawe akcenty w akompaniamencie Effets Secondaires Mylene Farmer (znakomita impresja druga). To ostatnie nazwisko nie pada zupełnie przypadkiem; miłośnicy świata wykreowanego przez M. Farmer i Laurenta Boutonnata nie powinni być zawiedzeni pojawiającymi się na przestrzeni całej płyty Nox Mystica dźwiękami, odcieniami, powiewami i tonicznymi asocjacjami. W utworze piątym fascynuje połączenie nerwowych chordofonów w stylu kompozycji Vangelisa ze suity El Greco albo niektórych propozycji Constance Demby ze zmasowanym atakiem syntezatorowych fug ocierających się raczej o stylistykę Xytrasa (tak, tak, chodzi mi o syntezatorzystę / perkusistę szwajcarskiej grupy Samael!!!). Podsumowując, jest to nietypowa, mroczna, zmysłowa, szalenie urozmaicona, nastrojowa i na dodatek znakomicie wyprodukowana płyta adresowana zarówno dla miłośników szeroko pojętej muzyki elektronicznej, jak i dla zwolenników niektórych odmian darkwave. Dodatkowy plus za umiejętnie porozkładane na przestrzeni tej muzycznej opowieści ponure sample (ulewa, szmer strumyka, tętent końskich kopyt...)
    NB: Jeśli komuś będzie w trakcie tej dźwiękowej podróży już zbyt mroczno, może wsłuchać się w relaksującą impresję dziesiątą, zdecydowanie bardziej pasującą na inny album Mergenera: African Smile.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD + 1DVD


    12,90 EUR
  • Brian Eno | Ambient 4 - On Land

    Brian Eno | Ambient 4 - On Land


    Po przejrzystych, holograficznych strukturach Music for Airports i baśniowych tonicznych mydlanych bańkach The Plateaux of Mirror otrzymujemy zestaw mrocznych, podziemnych, organicznych chrzęstów i poszumów, ewoluujących w tchnące jedynym w swoim rodzaju pięknem oniryczne impresje. Trzeba uważnego wsłuchania się, by doszukać się smakowitych kąsków ukrytych pod pokładami frapującej elektronicznej sadzy w każdym z prezentowanych tu utworów - ale jeśli ktoś woli traktować ten album jako niezobowiązującą muzykę tła, również powinien być usatysfakcjonowany jej jakością. Praktycznie każdy z zamieszczonych tu utworów jest istną perełką, ale szczególnie należy zarekomendować otwierający całość Lizard Point, w którym pojawiają się okazjonalne, ospałe nuty basowe wygrywane przez Billa Laswella, Unfamiliar Wind, który otwiera furtkę do takich później wykreowanych magicznych światów jak Selected Ambient Works II Aphex Twin, a przede wszystkim należy zwrócić uwagę na zamykające album Dunwich Beach, Autumn: jest to niewątpliwie jeden z najbardziej czarodziejskich utworów w całym dorobku Briana Eno. Mamy tutaj subtelne, gitarowo-elektroniczne tło w pastelowych odcieniach, zarysowujące pustą plażę i spokojnie falujące, może lekko posmutniałe morze; nad wszystkim unoszą się ostatnie powiewy ciepłej jesieni, zobrazowane tutaj przeciągłymi, głuchymi chmurami wykreowanymi przy pomocy brzmień, po które sięgnął także Klaus Schulze tworząc impresje Moogetique oraz Phantom Heart Brother Part 1. Przedłużenie cyklu Ambient na bardzo wysokim poziomie.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    8,22 EUR
  • Biosphere | Shenzou

    Biosphere | Shenzou

    Biosphere od momentu nagrania epokowej płyty Substrata mocno podkręcił tempo. Praktycznie rok w rok otrzymujemy jakąś nową pozycję od niego. Wydany w 2001r. album Substrata 2 miał co prawda retrospektywny charakter, lecz nie zmienia to faktu, że każda jego płyta jest godna uwagi. Nowa płyta Biosphere Shenzhou w istotny sposób różni się od wydanego dwa lata temu albumu Cirque. Tam Jenssen przedstawił zimowe krajobrazy wzbogacone delikatną strukturą rytmiczną. Nowa pozycja to zdecydowanie jesienny pejzaż, w sam raz na długie listopadowe szarugi. Widać jesienna chandra dopadła Biosphere, ale to wszystko wyszło płycie na dobre. Dwanaście kompozycji jakie wypełniają Shenzhou to muzyka w 100% tylko do słuchania. Podobnie jak Substrata nowa płyta jest kompletnie pozbawiona warstwy rytmicznej. Jednak w odróżnieniu od swojego znakomitego poprzednika Snenzhou jest jeszcze bardziej melancholijna. Nie ma tu tak łatwo wpadających w ucho linii melodycznych, to całe piękno niczym pożółkłe liście, rozsypane jest w tych 56 min. muzyki.
    Trzeba wiele razy uważnie odsłuchać ten album by należycie go przeżyć. Najbardziej w pamięci utkwiły mi kompozycje Ancient Campfire, Houses On The Hill, Two Ocean Plateau oraz kończąca płytę, przepiękna Gravityassist.
    Shenzhou to kolejny skarb jaki wyszedł spod ręki Biosphere, cudowna i czarująca muzyka warta każdych pieniędzy. Zatem zaopatrzcie się w nią koniecznie.

    Robert Moczydłowski


    Rzadko kiedy udaje mi się porównywać dokonania sympatycznego Norwega do kogokolwiek innego. Jest artystą sam w sobie, w żadnym wypadku skorym do podobieństw. Mnie jednak po przesłuchaniu Shenzhou nasunęła się myśl: gdyby album Steve Roach'a On This Planet pozbawić mrocznej aury, a wzbogacić obojętnie kogo z wytwórni ~scape (Pole), czy Mille Plateux (Vladislav Delay) zdubowanymi przestrzeniami o sennym nastroju, to efektem naszych eksperymentów byłby powyższy album. Każdy utwór jest swoistego rodzaju układanką, którą Biosphere składa w sobie tylko znany, prefekcyjny dla słuchacza sposób. Żadnego z nich nie można pominąć, jak miesiąca w kalendarzu. Monotonne brzmienia filtrowanej elektroniki tworzą świetny album, który na długo pozostaje w pamięci. Płyta pozornie pozbawiona rytmu, jednakże sprytnie ukrytego w tym, czego nie słyszymy za pierwszym razem. Dostrzegamy to dopiero po kilku przesłuchaniach i wtedy dopiero smakuje tak, jak powinno. Tam flet, tu fagot, czy też kontrabas, ukryty gdzieś za kurtyną tysiąca innych brzmień w oddali. Za każdym, kiedy razem Biosphere powiększa swój dorobek, udowodnia tym samym, że warto czekać na każda jego płytę i nie ma znaczenia jak długo potrwa jej tworzenie. Szczerze polecam. Znakomity efekt.

    Grzegorz Turkowski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    13,27 EUR
  • Steve Roach | Core

    Steve Roach | Core


    Album ten obrazuje muzyczne oblicze Roacha przełomu wieków. Muzyka tego artysty niezmiennie ewoluuje. To już zupełnie inna muzyka niż ta z Artifacts czy Origins. Na tych płytach wszelkie rytmy i pulsacje tworzone były przez instrumentarium naturalne (bębenki uderzane dłońmi, flety, didgeridoo czy grzechoczące koraliki)) Natomiast na Core te zadania przejęły instrumenty tworzące dźwięki sztucznie. Na tym zabiegu nie straciła wymowa muzyki Roacha. Core to udana próba refleksji nad współistnieniem przyrody z cywilizacją człowieka. Jest to także próba wskazania człowiekowi miejsca duchowych wartości w erze komputerów. W tej muzyce (podobnie jak i na innych płytach Roacha bardzo ważną rolę odgrywa światło. Świetliste tła do pulsacji budują na Core bardzo pięknie różne syntezatory. Tła te ustawione w nieco dalszym planie tworzą wrażenie pewnej odległości.Powstaje przestrzeń. Roach tworzy te zabiegi także na innych swoich płytach. Niczym malarz tworzy muzyczne, ruchome obrazy. Roach to prawdziwy mistrz w swoim gatunku.

    Jacek Żeromski

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    11,03 EUR
  • Wolfram Spyra, Chris Lang | Achtundzechzig 24

    Wolfram Spyra, Chris Lang | Achtundzechzig 24

    Bestseller

    Na czym polega istota tej muzyki..
    Zastanawiałem się przez cały czas jej trwania. Właściwie jest to w większości nic innego tylko wierne odtworzenie klimatu jaki słychać na nagraniach drugiej polowy lat '70, np. na płycie Mirage Klausa Schulze. Po prostu dwóch ludzi bez wątpienia zafascynowanych złotymi latami elmuzy postanowiło podtrzymać dobrą tradycję. Nie silą się na nowatorstwo, nie przecierają nowych szlaków, jest to po prostu "stary, dobry berlin". Zabieg jaki stosowali juz z powodzeniem wcześniej M.Schonwalder i B.Kistenmacher. Celebrowanie nastroju które ma wprowadzić w nastrój zadumy... Bardzo mi się podoba że Spyra i Lang nie skusili się na ekspresyjne solówki, nakładające się tonami w jazgot nie-do-zniesienia. Uniknęli tej pułapki, grając może nawet czasami zbyt spokojnie. Snują w każdym bądź razie swoją wizję nieznacznie ale smacznie, od czasu do czasu dając dowody ze stać ich też było na zakup trochę nowszych płytek Klausa Schulze typu En=Trance (hi hi).
    W końcowej części kompozycji Neunundfünfzig 49 słuchacze tego koncertu mogą sie ożywić i wyjść z łagodnego transu, muzyka staje się bardziej wyrazista i konkretna. Acht 39 to z kolei krótsza forma i zdecydowanie bardziej zbliżona do tradycyjnej muzyki. Pokusiłbym się o stwierdzenie że można by się przy niej śmiało pokręcić z połowicą po parkiecie w namiętnym uścisku. Podsumowując: jak dla mnie osobiście mogłoby być więcej ikry, mniej flegmy, ale w sumie nie jest źle.

    Damian "DiKey" Koczkodon www.elmuzyka.za.pl


    Po tę płytę powinni sięgnąć głównie wielbiciele Klausa Schulze, gdyż muzyka tu zawarta skojarzyła mi się właśnie z jego postacią. Wolframa Spyrę znałem głównie z wydawnictw Faxa, gdzie wraz z Pete Namlookiem rozwijał raczej ambientowy rozdział swojej twórczości. W wytwórni Manikin stawia raczej na znane i sprawdzone patenty rodem z klasycznej elektroniki. Na powyższy album składają się dwie kompozycje, pierwsza Neunundfunfzig 49, to blisko godzinna suita. I oczywiście ona zajmuje lwią część albumu. Analogowa elektronika od czasu do czasu rytmiczny puls, fortepian i melodyka tak charakterystyczna dla Schulze. Mam wrażenie iż Spyra i Lang chcieli wskrzesić ducha jego twórczości z lat '70. To dosyć ekscytujący okres w twórczości Klausa Schulze, bowiem właśnie wtedy stworzył swoje absolutne arcydzieła. Artystom udało się, choć cytaty z przyszłości nieco przygniatają własną inwencję twórczą. Drugi utwór Acht 39, trwający raptem 8 minut, to jedynie zwieńczenie całości. Płyta niezła, trochę wtórna, lecz na pewno warta wysłuchania.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    16,60 EUR
  • Brian Eno, Robert Fripp | No Pussyfooting

    Brian Eno, Robert Fripp | No Pussyfooting


    Robert Fripp i Brian Eno to przedziwny duet, lider art rockowego King Crimson i były klawiszowiec grupy Roxy Music. A jednak żądza poszukiwań i odkrywania nowych terytoriów sprawiły, iż taki układ sił stał się możliwy. Ich debiutancki album No Pussyfooting miał swoją premierę w 1973r. Początkowo traktowany jako efemeryczny wybryk, stał się węzłową pozycją dla muzyki opartej na samplach. Ale samplingowa rewolucja miała nadejść w latach 90, choć już wcześniej były do niej przymiarki. Cały patent dźwiękowy tej płyty, oparty został na pomyśle Roberta Frippa nazwanym "frippertronics". Chodziło o dyskretną manipulacje taśmami. Używając dwóch magnetofonów należało je skonfigurować tak, aby dźwięki na nich były słyszalne na niższych poziomach głośności. Jednak między nimi musiał być zachowany ustalony odstęp. Fripp nagrywał na taśmy brzmienia swojej gitary, wzmacniając efekt i manipulując taśmami, niczym próbkami. W tym samym czasie, Brian Eno obudowywał to swoimi syntetycznymi teksturami. Album zwierał dwie kompozycje, obie stworzone wedle tego samego patentu. W pierwszym, trwającym blisko 20 minut, utworze Heavenly Corporation Music Fripp w szerokim zakresie wykorzystał pętle dźwiękowe. Każdy element jego gitarowych improwizacji jest traktowany osobno i nakładany na siebie, tworząc misterną siatkę. Druga kompozycja Swastika Girls inspirowana była obrazem nagich kobiet, które pozdrawiały wszystkich nazistowskim gestem. Eno znalazł to zdjęcie w jednym z pornograficznych czasopism, walających się po Air Studio. Drugi dysk to rozszerzenie materiału z oryginału, mamy tu dwie nieznane i znacznie wydłużone wersje utworu Heavenly Corporation Music, oraz jedną wersję kompozycji Swastika Girls. W momencie wydania płyta No Pussyfooting była dziełem chyba zbyt nowatorskim, co przełożyło się na jej marną sprzedaż. Ta edycja z roku 2008, przypomina o tym nieco zapomnianym skarbie z przeszłości. Ważny album prekursorski dla dzisiejszej "samplomani", znacznie wyprzedzający swoją epokę.

    R. M.

    Availability: Only on request | product: 2CD


    11,22 EUR
  • Brian Eno, Robert Fripp | Evening Star

    Brian Eno, Robert Fripp | Evening Star


    To co z reguły przyciąga do zapoznania się z daną płytą, to rzecz jasna okładka. Tę do albumu The Evening Star zdobi obraz namalowany przez Petera Schmidta. No ale rzecz jasna to nie wszystko. Muzyka z tej płyty okazała się inspirująca dla rzeszy późniejszych awangardowych twórców, ale też ma znakomite walory ilustracyjne. Trzy pierwsze utwory Wind On Water, The Evening Star i Evensong to delikatnie tkane impresje, w których Robert Fripp zapętla swoje partie gitary. Brian Eno tworzy zaś rozmarzone, elektroniczne tła nadając tej muzyce nieco nostalgicznego charakteru. Utwór Wind On Wind to fragment z solowej płyty Eno Discreet Music. Album ukazał się później i wstępnie część utworów była pisana pod Roberta Frippa, aby ten na ich bazie stworzył własne improwizacje. Jednak największe zaskoczenie to finałowa kompozycja Index Of Metal, trwająca blisko 30 minut. To też doskonały przykład wykorzystania dronu, jako dźwięku podstawowego. Fripp stworzył go poprzez preparacje gitarowych sprzężeń, a te uległy nie tylko zapętleniu ale i zwielokrotnieniu. Dało to nieco schizofreniczny efekt, który mocno kontrastuje z pierwszą, ambientową częścią płyty. Mimo tego awangardowego wymiaru, muzyka z albumu The Evening Star ozdobiła takie filmy jak: Autostopem przez galaktykę. Dwie kompozycje Wind On Water i Wind On Wind w 1983r zostały wykorzystane na soundtracku do filmu Breathless. Mocno poszukująca, ale i zasłużenie inspirująca płyta.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    8,86 EUR