Write us
   


Categories


Graphics
Graphics
Graphics

Newsletter

Store statistics

2196 albums in the store
1721 available in stock
33648 samples of tracks
24653 completed orders
4652 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Chile, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...


Contact:

phone +48 601 21 00 22

recording period 1990-1999

(313 albums)
sort by albums on one page
recording period
  • Jean Michel Jarre | Chronology

    Jean Michel Jarre | Chronology

    Good price
    Wydana w 1993 r. Chronologie jest niewątpliwie jedną z najbarwniejszych płyt francuskiego kompozytora i syntezatorzysty. Podobnie jak w nieco dawniejszych czasach, mamy tutaj jedną suitę podzieloną na kilka dość silnie skontrastowanych, a jednak spójnych części. Album rozpoczyna się miękką, harmonijną pieśnią świtu gdzieś na brzegu morza albo na piaszczystym skraju lasu. Drugi utwór to jeden z tak charakterystycznych melodycznie dla Jarre’a "przebojów", zbudowanych na dynamicznym rytmie, natychmiast wpadających w ucho kombinacjach dwudźwięków i całej masie pobocznych efektów, które nie drażnią, lecz potęgują atmosferę całości. W finale kompozycji zwraca uwagę niemalże symfoniczny rozmach, z jakim dołączają się głosy, syntetyczno-orkiestrowe brzmienia oraz brawurowe solo. Trzecia część to chwila nostalgicznej zadumy, poruszające mollowe kadencje świetnie korespondują z nocnymi pejzażami van Gogha; dodatkową ozdobą utworu jest błyskotliwe solo gitary elektrycznej. Chronologie 4 i Chronologie 6 to kolejne "hity", pierwszy przynosi dyskotekowe brzmienia w zaawansowanym stadium, nieco w stylu Pet Shop Boys, drugi to przede wszystkim urzekające akordeonowe motywy wplecione w charakterystycznie "jarre’owski" akordowy pochód - oba przeboje rozdzielone zostały fenomenalną częścią piątą suity, przynoszącą sporo brzmieniowych eksperymentów, nocnego deszczowego scratchingu, a w motorycznej części… elektroniczne flamenco! Siódma część idealnie koresponduje z nastrojem ociekających spiekotą i przejrzałymi barwami obrazów Wojciecha Weissa Maki albo Józefa Mehoffera Dziwny ogród: mamy wrażenie goszczenia w rozpływającym się, feerycznym onirycznym ogrodzie, w którym wszystkie kolory stopniowo zaczynają wirować i łączyć się w jedną zmysłowo pulsującą plamę. Finał nosi wszystkie znamiona finału: jest tu głośno, pogodnie, rytmicznie oraz nie po raz pierwszy przebojowo. Znakomita płyta udowadniająca, iż tzw. „elpop“ ma się dobrze i przy odrobinie wyobraźni może być nie mniej absorbujący niż berlińska elektronika sekwencyjna. Jarre niewątpliwie jest malarzem nastrojów, nawet jeśli jego muzyka brzmi przede wszystkim komercyjnie i przebojowo – a to dosyć duża sztuka.

    I. W.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    7,67 EUR
  • Jean Michel Jarre | Waiting for Cousteau

    Jean Michel Jarre | Waiting for Cousteau

    Good price
    Szum morskich fal rozbijających się o skaliste brzegi... oto początek jednej ze znakomitszych płyt Jean Michela Jarre'a. Już sam początek sugeruje nam niesamowitą podróż od piaszczystej plaży po morskie głębiny. Rozwydrzone fale w powolnym wyciszeniu zmieniają się w roztańczoną i wesołą, zagraną z niemałym rozmachem kompozycję Calypso, momentami przypominającą dokonania muzyków tworzących w stylu "plażowego disco". Utwór przypominał mi słodziutkie kawałeczki grupy Cusco, ale Jarre uczynił go i tak bardzo oryginalnym.
    Po nieco długawym tańczeniu na plaży przenosimy się na statek odkrywców morskich głębin (mowa o Calypso Part 2) by móc podziwiać bezmiar oceanu w towarzystwie stada delfinów. Utwór trochę nawiązujący do wczesnej twórczości kompozytora. Jak zwykle idealnie brzmiąca perkusja (oczywiście syntetyczna), która u Jarre'a zawsze była znakomita. Fin de siede to podtytuł trzeciej i zarazem ostatniej części suity Calypso. Kompozycja nieznacznie się różniąca od wcześniejszych, ale jej atmosfera przesiąknięta smutkiem i powagą sprawia, że słuchając jej słuchamy jakby wołania o pomoc dla wolno niszczonego podwodnego świata. W tym miejscu dobiega końca, najpierw roztańczona a później dość smutna, suita Calypso, według mnie jedna z lepszych kompozycji Jarre'a.
    Następuje wyciszenie muzyki, które niesie pełnię niesamowitych brzmień a przede wszystkim wrażeń. Ta zadumana i pełna tajemniczości muzyka jest wspaniałą opowieścią o krainie podwodnego królestwa, gdzie ludzkość jeszcze wszystkiego nie zniszczyła. En attendant Cousteau ukazała mi Jarre'a od zupełnie innej strony, wcześniej zupełnie mi nie znanej. Ta muzyka przypomina chwilami znakomite dzieła Briana Eno i wielu innych minimalistów, ale jej niepowtarzalny urok czyni ją jedną z najwybitniejszych tego gatunku. Przez całe 47 minut trwania utworu, nawet przez minutę nie zawiało mi nudą. Gdy słuchałem jej po raz pierwszy, od razu skojarzyła mi się z niedocenioną Rendez - Vous, a dokładnie z prologiem, czyli First Rendez - Vous. Album En attendant Cousteau polecam wszystkim tym, którzy są wolni od nałogowego wsłuchiwania się w dyskotekowe, komercyjne kawałki i którym twórcza oryginalność jest najwyżej docenianą cechą artysty.

    Wojciech Suchan



    Przez dwadzieścia twórczych lat Jean - Michel Jarre zmieniał swój styl: od delikatnych i pięknych suit (Oxygene, Equinoxe, Magnetic Fields), poprzez Zoolok, Rendez Vous, aż do muzyki niemal dyskotekowej (Revolution, Chronologie). Powyższe dwie płyty nie bardzo mnie poruszyły, były nijakie i dość komercyjne (jedynie utwory Industrial Revolution, czy Chronologie i były dobre).
    Jednak w roku 1990 nastąpiło miłe zaskoczenie - płyta Waiting For Cousteau. Przy pierwszym kontakcie z płytą, widząc okładkę czujemy, że w tę muzykę trzeba się wsłuchać. Pierwsze trzy utwory są miłe dla ucha i wprowadzają w atmosferę całości. Zaraz potem 47 minut muzyki dosłownie mnie zatykającej. Przenosi mnie w inny świat - świat podwodnych wizji i podróży. Za chwilę "odleciałem". A to wszystko za sprawą pomysłowości Jarre'a - 47 minut jednego utworu! I to w epoce komercji i trzyminutowych kawałków! Kompozycja tytułowa, mimo że tak piękna i pobudzająca wyobraźnię, jest w swej konstrukcji i formie bardzo prosta. Składa się z zaledwie kilku zamglonych planów dźwiękowych i cichych "skarg" fortepianu - momentami przypomina twórczość Briana Eno. Na sam koniec kompozycji został wprowadzony efekt szmeru strumyka. Następuje powolne wyciszenie... Utwór wymaga odpowiednich warunków przy przesłuchiwaniu. Ja sam słucham go w nocy, wygodnie w łóżku, gdy nie przeszkadzają hałasy. Działa wtedy dość sugestywnie. Co prawda, utwór może niektórych razić swą monotonią - ja jednak myślę, że w monotonii tkwi jego siła.
    Słuchając współczesnych kompozycji Jarre'a cieszę się, że pozostała ta piękna muzyka sprzed 5 lat.

    Tomasz Wyrwał

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    7,67 EUR
  • Mike Oldfield | Studio Albums 1992-2003

    Mike Oldfield | Studio Albums 1992-2003

    Availability: Only on request | product: 8CD


    28,29 EUR
  • Open Canvas | Relics of the Sun

    Open Canvas | Relics of the Sun

    Open Canvas w porcji rozkosznych archiwaliów, może trochę nadgryzionych zrębem czasu ale i wartych wysłuchania. Poza "główną pracą" jaką jest dla niego Alpha Wave Movement, znalazł czas by pograć nieco lżejszą muzykę. Open Canvas idealnie wstrzelił się w gorączkę techno, jaka rozgrzała taneczne parkiety lat 90-tych. Owe nagrania mogą być prekursorskie i dla takich tuzów nurtu jak Banco De Gaia, bo powstały wcześniej. Sam Kyryluk traktuje je jako archiwa. Jego energia i fascynacje kierują go w stronę starożytnych i orientalnych kultur i wierzeń. Starożytny Egipt, hinduizm i buddyzm są tu fundamentem, na którym budowana jest owa muzyczna tkanka. Orientalne sample, transowe bity ale też i zerkanie w kierunku "berlińskiej elektroniki", z której Kyryluk czerpie najwięcej. I mimo iż to właśnie Banco De Gaia czy Loop Guru kształtowali scenę etno ambient, warto wspomnieć o płycie Relics The Sun i Open Canvas, jako tym prekursorskim, chociaż niesłusznie zapomnianym.

    R. M.

    Availability: Temporary absence | product: 1CDr


    15,60 EUR
  • Robert Schroeder | Best of Live

    Robert Schroeder | Best of Live

    Availability: Goods in stock | product: 1DVDr


    26,38 EUR
  • Wolfram Spyra | My Little Garden of Sounds

    Wolfram Spyra | My Little Garden of Sounds

    Wolfram Spyra bardziej znany jest z płyt wydawanych dla ambientowej wytwórni Fax. Jednak ów artysta na płytach wydawanych własnym sumptem, starał się rozszerzać katalog wpływów. Wydany w 1997r album My Little Garden Of Sounds, jest właśnie takim przykładem. Spyra przekracza tu niejednokrotnie granice szkoły berlińskiej. Mimo iż budulcem jest tu muzyka bliska estetyce Tangerine Dream i Klausa Schulze, to jednak te dźwięki wydają się być mocno przerzedzone. Poza sekwencyjnymi blokami, Spyra gładko prześlizguje się po bardziej abstrakcyjnymi stylami muzyki współczesnej. Sięga do ambientowych, arabeskowych faktur, nie boi się też czerpać z obfitego katalogu minimal music. Wychodzi z tego kawał nowoczesnej muzyki, która mimo tego iż wyrosła na tej "starej szkole", w rzeczy samej urąga temu stylowi. Podzielony przez artystę ów materiał na Zone A i Zone B, przypomina o winylowym nośniku. Udana płyta niemieckiego eksperymentatora, która była pomyślana jako dźwiękowe tło dla wystawy rzeźb w Kessel, jaka odbyła się pomiędzy 21.06 a 28.09.1997r.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    15,28 EUR
  • Kitaro | Peace on Earth

    Kitaro | Peace on Earth

    Kitaro już od dawien dawna kojarzony jest z muzyką new age, w której pobrzmiewają echa dalekowschodnich tradycji brzmieniowych. Album Peace On Earth może wydawać się sporym zaskoczeniem w jego bujnej dyskografii. Na żadnej płycie, Kitaro nie był tak blisko kultury zachodniej, a właściwie chrześcijańskiej. Widocznie i on potrzebował by poczuć magię Świąt Bożego Narodzenia. W Japonii chrześcijanie to margines, stanowią raptem 1% tamtejszego społeczeństwa. Ten album to jednak prezent dla chrześcijańskich sympatyków mistrza. Zagrane w nieco orientalnej aurze słynne Jingle Bells, jak i kolęda Silent Night, sprawiają że zyskują nieco inny wymiar. Z resztą cały ten album można uznać jako syntezę dziedzictwa Wschodu i Zachodu. Kitaro wykorzystuje poza elektroniką takie instrumenty jak: gongi, taiko, flet, harfę. Śle pozdrowienia i przesłanie pokoju całemu światu. Robi to jednak po swojemu, nie odcinając się od swojego dziedzictwa kulturowego. I chyba ten fakt jest tu najistotniejszy, bez względu czy ten album się komuś podoba czy też nie.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD + 1DVD


    16,01 EUR
  • Tangerine Dream | Tournado

    Tangerine Dream | Tournado

    Good price

    Rzecz niezwykła dla fana, a zwłaszcza polskiego. Po legendarnym albumie Poland, dostajemy kolejny zapis Tangerine Dream z wizyty w naszym kraju. Koncert odbył się 23 kwietnia 1997r w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Skład w jakim zaprezentował się zespół wyglądał następująco: Edgar Froese (instr. elektroniczne), Jerome Froese (instr. elektroniczne), Emil Hachfield (perkusja) i Zlatko Perica (gitara). Zespół przyjechał zatem nie tylko w nowym składzie ale i z nowym repertuarem. Dominowały kompozycje z lat 90, prezentujące nowe brzmienie Tangerine Dream. A te jest mocno zorientowane na rytm, wręcz transowe i taneczne. I to słychać, zwłaszcza po reakcji publiczności która co i raz dawała znać solidnymi aplauzami. Flashflood czy 220V były wyznacznikami brzmienia grupy z tamtych lat. Znakomicie zaprezentował się utwór Firetongues z nieco "hiszpańską gitarą" Zlatko Pericy, pod którą podłożono solidny, ekspresyjny bit. W Rising Hau grupa sięgnęła dyskretnie po elementy ethno wsparte electro bitem i przestrzennymi, elektronicznymi pasażami. Zagorzali fani mogli narzekać na brak klasycznych kompozycji z lat 70 i 80, ale chyba nie takie było zamierzenie Edgara i spółki by grać coś, co zostało już niegdyś zaprezentowane. Ta prezentacja nowoczesnego brzmienia Tangerine Dream miała pokazać polskiej publiczności ich oblicze z lat 90, ale też ewolucje jaką grupa przechodziła. Jednocześnie zapoznać ludzi z nowym materiałem, po prostu zachęcić do sięgnięcia po albumy z tego okresu. Znakomity koncert i co najważniejsze kapitalnie brzmiący, co nawet u Froesego i spółki nie było regułą.

    R. M.

    Availability: Goods in stock | product: 1CD


    5,77 EUR
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 15

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 15

    Klaus Schulze daje odpocząć od operowych eksperymentów z wcześniejszych części La Vie Electronique, które już z lekka poczęły irytować. Zgodnie z regułą dostajemy kolejne nagrania w kolejności chronologicznej. Na pierwszym dysku mamy tylko jeden utwór, trwający ponad 79 minut Nuff Said. Oryginalnie znalazł się on na 25-tym dysku serii Jubilee Edition z 1997r. Schulze pokazuje się tu z nieco bardziej refleksyjnej strony. Dryfująca podbita lekkim bitem elektronika, bogate sekwencyjne motywy nawiązują są niejako pomostem między jego klasycznym brzmieniem z lat '70, a tym współczesnym. Na drugiej płycie tego zestawu mamy trzy utwory. Dwa pierwsze L'opera Aperta i La Tolleranza są fragmentami drugiej części koncertu artysty z Bolonii. Występ odbył się 15 grudnia 1998r w Teatro Delle Celebrazini. Kolejna dawka cudownej, schulzeowskiej elektroniki o nieco transowym tchnieniu. Ostatnia kompozycja Times Goes By została nagrana z myślą o Ultimate Edition, pod koniec października 1998r. Ostatni trzeci dysk to ponowne spotkanie niemieckiego mistrza ze starym przyjacielem, wiolonczelistą Wolfgangiem Tiepoldem. Odwiedził on Schulze'a w jego studiu latem 1999r. To niemal 20 lat po tym jak Tiepold wziął udział w nagraniu tak kluczowej pozycji w dyskografii Klausa Schulze, jaką był album X. Potem był album Dune, płyty przełomowe i niezwykle ważne dla całej muzyki elektronicznej. Tu ponownie Schulze tworzy podkłady, kreuje tła. Wolfgang Tiepold wraz ze swoją wiolonczelą uzupełnia ów refleksyjny ton tych nagrań. Ta część wynagradza wielbicielom artysty jego eksperymenty z muzyką operową, które stawały się coraz mniej strawne. Schulze w znakomitym wydaniu, na właściwym kursie i w potężnej dawce muzyki.

    R. M.

    Availability: Temporary absence | product: 3CD


    15,26 EUR
  • David Helpling | Sleeping on the Edge of the World

    David Helpling | Sleeping on the Edge of the World

    David Helpling z pochodzenia Amerykanin, ale jego muzyka nie ma nic wspólnego ani z country ani z rockiem. Helpling mocno eksperymentuje z ambientalnymi formami. Jednak nie tworzy monotonnych tapet dźwiękowych, jakie znamy chociażby z dokonań Briana Eno. Jego ambient bliższy jest piosenkowej formule, choć to przecież muzyka instrumentalna. Dominuje tu zwarta narracja, dzięki temu artysta unika dłużyzn. Przetworzone, akustyczne brzmienia gitary zyskują tu tajemniczy, widmowy pogłos. Do tego głębokie, elektroniczne plamy i cudne melodie dobiegające z oddali. Na dobrą sprawę Helplingowi bliżej do artystów spod znaku dawnego 4AD, niż awangardowym ekscesom. Napowietrzone kompozycje znakomicie by się lokowały w "dream popowej" formule, jaką wypracowała ta kultowa brytyjska wytwórnia. Helpling sam przyznaje że jest samoukiem, jeżeli tak to tylko pozazdrościć talentu. Kawał natchnionej i niebanalnej muzyki, niemal na każdą okazję. Można się nią zachłystywać do woli, warto poznać!

    R. M.

    Availability: Only on request | product: 1CD


    12,58 EUR